Zdaniem byłego marszałka województwa Adama Jarubasa nabór o dotacje na kapitał obrotowy został przeprowadzony w sposób "skandaliczny".

"Równo tydzień temu odbył się konkurs na wsparcie firm z regionu świętokrzyskiego, które w sposób szczególny została dotknięte przez pandemie koronawirus. Naszym zdaniem konkurs został przeprowadzony w sposób skandaliczny" – powiedział podczas wtorkowej konferencji europoseł PSL Adam Jarubas.

Wytykał, że wnioski były zbierane w sposób "kto pierwszy ten lepszy", a nabór przeprowadzono bez rozpoznania, które branże w regionie został w największy sposób pokrzywdzone przez pandemię koronawirusa. Zaznaczył, że w innych regionach to właśnie trudna sytuacja finansowa była głównym kryterium przy ocenie wniosków.

Jako przykład podał konkurs, który został przeprowadzony w województwie mazowieckim. Tam – jak mówił – wsparcie było kierowane do branży turystycznej, hotelarskiej i wystawienniczo-targowej.

"Proponujemy i apelujemy do zarządu województwa, aby nie iść tą samą drogą, by nie ogłaszać nowego konkursu na tych samych zasadach. Chodzi o to by ustawić kryteria tak, by sam nabór nie trwał kilka minut, po czym został odwołany, ale by został przeprowadzony rzetelnie. By przeznaczyć te środki dla branż szczególnie dotkniętych przez kryzys" – powiedział.

Reklama

Jarubasowi podczas konferencji towarzyszyła Majka Szura, właścicielka jednego z biur podróży w regionie, która przekonywała, że branża turystyczna w województwie dotkliwe odczuła skutki pandemii koronawirusa.

"Apeluje, aby rozważono ponowne rozpisanie konkursu, by trafił on do naprawdę potrzebujących. W naszej branży jest bardzo wiele podmiotów, które mają 100 procent spadków i jeżeli chcemy zastosować uczciwe kryteria powinniśmy kierować się właśnie spadkiem" - podkreślała Szura.

Jak powiedziała przedsiębiorcy z branży turystycznej występowali o pieniądze, aby utrzymać pracowników. "Mówimy tutaj o tysiącach ludzi w skali regionu. Turystyka to system naczyń połączonych. Bez nas nie będą pracować hotele, restauracje" – oceniła.

Nabór rozpoczął się w ubiegły wtorek o godzinie 9. Zainteresowanie przerosło oczekiwania urzędników. W ciągu kilku minut na serwery urzędu wpłynęło ponad 12 tys. zapytań.

"Problem pojawił się dlatego, że wnioskodawcy usiłowali złożyć dokumenty z kilku komputerów jednocześnie i to właśnie takie działanie mogło zawiesić system. Mamy informacje, że z jednego biura rachunkowego jeden wniosek był wysyłany z 12 komputerów" – tłumaczyła w ubiegłym tygodniu PAP wicemarszałek województwa świętokrzyskiego Renata Janik.

Dodała, że okazało się, iż te 12 tys. wniosków przekłada się "tak naprawdę na kilkadziesiąt tysięcy zapytań". "Serwery tego nie wytrzymały" - wskazała.

Przedsiębiorcy, w zależności od wielkości firmy i liczby zatrudnionych pracowników, mogli się ubiegać o dofinasowanie w kwotach od 23 tys. do ponad 160 tys. zł. Nabór ma być ogłoszony po udoskonaleniu działania systemu. Na razie nie wiadomo jak długo może to potrwać. (PAP)

Autor: Wiktor Dziarmaga

wdz/ godl/