W Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor znajduje się prawie 160 tys. osób, które nie opłaciły kosztów sądowych, grzywien i nie oddały mienia pochodzącego z przestępstwa. Najwyższa zaległość - ponad 75 mln zł, jest efektem niezastosowania się do wyroku nakazującego zwrot majątku. Łączne długi wobec sądów przekroczyły na koniec maja 754 mln zł.

W ocenie prezesa BIG InfoMonitor Sławomira Grzelczaka, statystyki byłyby jeszcze wyższe, ale wielu dłużników sądów po tym jak trafi do rejestru dłużników przekonuje się do regulowania zobowiązań. "Od początku zgłaszania długów przez sądy, setki milionów złotych zostały z rejestru wycofane. Nasze analizy pokazują, że gros odzyskanych przez sądy należności wpłynęło na ich konto w pierwszych trzech miesiącach od chwili zgłoszenia dłużnika" – zaznacza.

Długi osób, które nie chcą płacić kosztów sądowych czy zastosować się do wyroków, zaczęły trafiać do rejestrów dłużników po nowelizacji kodeksu karnego w 2015 r. Rejestry miały zwiększyć skuteczność egzekwowania wyroków, w których zasądzane są m.in. grzywny. "Na większą skalę przekazywanie danych ułatwiła sądom specjalna platforma do wprowadzania długów uruchomiona w 2017 r." - zwraca uwagę w rozmowie z PAP Halina Kochalska z BIG InfoMonitor. Wyjaśnia, że w efekcie tych zmian obecnie dłużników jest ponad dwukrotnie więcej, a kwota zaległości wyższa niż w 2017 r., gdy w rejestrze widniało 71,5 tys. osób z zaległościami przekraczającymi 190 mln zł.

Eksperci zwrócili uwagę, że banki, firmy pożyczkowe, telekomy i inni przedsiębiorcy, sprawdzają w BIG czy potencjalny klient nie ma problemów finansowych, informacja o zaległościach na rzecz wymiaru sprawiedliwości jest dla nich niepokojącym sygnałem. "To poprawia spłacalność długów. Dłużnik poinformowany, że ze względu na nieopłacone zobowiązania nie może zrealizować swoich planów, często decyduje się na spłatę długów, by mieć czystą kartę i zostać wykreślonym z rejestru" - tłumaczy Kochalska.

Zaległości wobec wymiaru sprawiedliwości ma obecnie 159,6 tys. osób, ale wiele z nich jest wpisanych jednocześnie za nieopłacone grzywny, koszty rozpraw i inne zobowiązania na rzecz wymiaru sprawiedliwości. Najwięcej dłużników zgłoszonych jest z powodu nieopłaconych grzywien (125,7 tys. osób). Mają one do uregulowania niemal 174 tys. zasądzonych kar o przeciętnej wartości 1715 zł każda, w sumie ponad 298 mln zł.

Drugim najczęściej niepłaconym zobowiązaniem są koszty sądowe. Na 99,3 tys. osób ciąży 127,5 tys. nieopłaconych kosztów rozpraw; średnio jedna zaległość to 578 zł, a rekordzista ma do oddania z tego tytułu prawie 161 tys. zł. W sumie Polacy nie zapłacili za pracę sądów 73,7 mln zł. Najwięcej nieodzyskanych należności stanowią kwoty z niewykonanych przez skazanych wyroków dotyczących zwrotu majątku pochodzącego z przestępstwa. Do zaleceń nie zastosowały się 473 osoby, a niezwrócony przez nie majątek wart jest prawie 377 mln zł. Orzeczonego przepadku mienia z przestępstwa dotyczy też rekordowa zaległość wynosząca 75,6 mln zł. Średnio jest to jednak ponad 100-krotnie mniej (740 tys. zł) - wynika ze statystyk BIG.

Inny powód zgłaszania przez sądy dłużników do rejestru to nieopłacone nawiązki na rzecz Skarbu Państwa - orzeka się je w sytuacjach, gdy przepadek przedmiotów pochodzących z przestępstwa jest niewspółmierny do wagi popełnionego czynu. Jak informuje Kochalska, na tej podstawie zgłoszonych zostało 698 osób, a ich zaległości wynoszą ponad 3,8 mln zł. Z kolei najmniej osób (282) widnieje w BIG InfoMonitor z powodu nieuregulowania kar porządkowych, które można dostać np. za zabieranie głosu bez pozwolenia sądu czy też używanie na sali rozpraw nieparlamentarnego słownictwa.

Najlepiej rozliczają się z wymiarem sprawiedliwości mieszkańcy Podkarpacia i Małopolski, najgorzej Dolnego i Górnego Śląska.