Giganci finansowi tracą setki milionów dolarów, a całe branże wciąż nie opracowały dokładnego sposobu na określenie sprawiedliwych cen. A to dopiero początek problemów tego sektora – twierdzą analitycy na łamach CNN.

„Jeżeli zapasy będą niskie, a popyt będzie rósł, to zmienność, którą obserwujemy, stanie się kluczową cechą rynku surowców w przyszłości” – powiedział Michael Widmer, szef działu badań rynku metali w Bank of America. W zeszłym miesiącu, krótko po rozpoczęciu wojny na Ukrainie, kontrakty terminowe na nikiel na Londyńskiej Giełdzie Metali podskoczyły o 250 proc., skacząc z około 29 tys. dolarów do 100 tys. dolarów za tonę metryczną w ciągu kilku dni. LME wstrzymała handel na tydzień i z mocą wsteczną anulowała około 9000 transakcji o wartości prawie 4 mld dolarów. Po wznowieniu handlu był on niestabilny i niepewny. JPMorgan Chase poinformował w zeszłym tygodniu, że bank stracił 120 milionów dolarów z powodu „ekstremalnych zmian cen” niklu.

Reklama

Cena niklu na giełdzie LME spadła do poziomu około 33 tys. dolarów, a liczba długoterminowych zakładów, że cena niklu wzrośnie, jest najniższa od dziewięciu lat. Wciąż jednak istnieją znaczne pozycje krótkie, czyli zakłady, że cena spadnie. Ponadto, ponieważ coraz więcej traderów decyduje się na wycofanie się z rynku, rośnie ryzyko jeszcze większych wahań cen, ponieważ na rynku jest mniej pieniędzy, które mogłyby stanowić bufor.

Niedobór niklu i cynku

Dostawy niklu to nie jedyny problem. Pojawiają się sygnały, że kłopoty ma również cynk. Produkcja cynku wymaga dużych ilości energii, a producenci zmniejszyli wydobycie tego metalu, ponieważ ceny energii gwałtownie wzrosły. Obecnie występują niedobory, a zapasy gwałtownie maleją.

Fizyczne zapasy cynku w magazynach LME spadły od grudnia o 40 proc. Na początku kwietnia odsetek cynku, który ma opuścić magazyny w celu sprzedaży lub wykorzystania, wzrósł z 26 proc. do 65 proc.

Dlaczego to ma znaczenie? LME zajmuje się wyłącznie kontraktami z dostawą fizyczną. Oznacza to, że jeśli kupujesz cynk, musisz być w stanie przyjąć jego dostawę, a jeśli go sprzedajesz, musisz mieć dostęp do zapasów, aby zrealizować dostawę. Malejące zapasy w magazynach mogą więc szybko wywołać chaos na rynku.

Według Bloomberga, zapasy miedzi, aluminium, ołowiu i cyny również spadły do najniższego poziomu w historii, sięgającego 1997 r. „Zwracamy uwagę na obecne napięcia na rynku cynku i uważnie monitorujemy wszystkie metale, aby zapewnić, że aktywność na rynku pozostanie uporządkowana” – skomentował rzecznik LME.

Firmy, które wykorzystują metale do produkcji swoich wyrobów, mają do czynienia z ogromną nieprzewidywalnością. W pierwszym kwartale 2022 roku Volkswagen zarobił więcej pieniędzy na handlu surowcami niż na sprzedaży samochodów, a w związku z niestabilnością rynku musi przemyśleć swoje plany zaopatrzenia. Politycy również obawiają się, że zawirowania mogą odbić się szerszym echem. Prezes Banku Anglii Andrew Bailey ostrzegł w zeszłym miesiącu na konferencji w Brukseli, że należy monitorować ryzyko związane z handlem metalami.

Niedobory związane z wojną w Ukrainie i sankcjami nałożonymi na Rosję to jedno. Widmer z Bank of America zauważył, że popyt na wiele metali tylko rośnie – produkuje się coraz więcej samochodów elektrycznych, coraz więcej funduszy inwestowanych jest w energię odnawialną. Oznacza to, że problemy z zapasami nie znikną w najbliższym czasie, a niestabilność może pozostać normą przez najbliższe lata.