Stopa zastąpienia obecnie wynosi nieco ponad 40 proc. a to oznacza, że nasza pierwsza „wypłata” emerytury będzie stanowiła mniej niż połowę naszego ostatniego wynagrodzenia z pracy. Warto zatem pomyśleć poważnie o utrzymaniu swojego poziomu życia po przejściu na zasłużony odpoczynek po latach pracy. To kluczowa sprawa dla obecnie pracujących bądź osób, które dopiero wejdą w życie zawodowe. Nie jest to jednak sytuacja bez wyjścia. Droga do wyższej emerytury wcale nie musi być bardzo kręta. Zwłaszcza, jeśli przed nami jeszcze wiele lat pracy.

System emerytalny w Polsce ciągle ewoluuje. Gdy w 1999 r. powstawały jego założenia, przyjęto, że środki emerytalne (gromadzone/oszczędzane) będą pochodzić docelowo z trzech różnych źródeł.

Pierwszy to filar państwowy, czyli model zdefiniowanej składki (tzw. niefinansowy system zdefiniowanej składki). Jeśli pracujemy w oparciu o umowę o pracę – wszystkie składki, w tym emerytalną, odprowadza pracodawca, proporcjonalnie do wysokości osiąganego miesięcznie przez nas wynagrodzenia. Jeśli prowadzimy własną działalność gospodarczą – musimy robić to samodzielnie.

Dłuższa praca się opłaca

Obowiązujący obecnie w Polsce system emerytalny jest wciąż repartycyjny kasowo: pracujące pokolenia „pokrywają” wypłaty emerytur generacji niepracującej. O samej wysokości przyszłego świadczenia decyduje jednak zapis księgowy na koncie w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, czyli wysokość środków jakie przez lata aktywności zawodowej udało się zebrać. Czym więcej i dłużej odkładamy – tym emerytura będzie wyższa. Dotyczy to wszystkich: tak zatrudnionych na umowę o pracę, jak i prowadzących własny biznes.

Nie bez znaczenia jest też wskaźnik, który publikuje Główny Urząd Statystyczny każdego roku, tj. średnie dalsze trwanie życia. Czym dłużej statystycznie będziemy żyć, tym na więcej okresów odłożony kapitał emerytalny będzie dzielony. Jeśli tendencja się odwróci – wysokość świadczenia wzrośnie. Tak było w 2021 r., po roku pandemii, gdy wspomniany wskaźnik „długości życia” po raz pierwszy od wielu lat się obniżył.

Takie podejście do emerytury w modelu zdefiniowanej składki i jej wysokości powoduje, że opłaca się pracować dłużej, bowiem każdy dodatkowy przepracowany rok, przekłada się na wyższe świadczenie w przyszłości. Oczywiście, jeśli pozwalają na to okoliczności i zdrowie, warto rozważyć dłuższą aktywność zawodową.

Drugą składową systemu emerytalnego miały być Otwarte Fundusze Emerytalne, które stanowiły część kapitałową (pieniądze przyszłych emerytów były inwestowane na rynku finansowym). Filar ten nie przetrwał jednak próby czasu. Po licznych zmianach, został on praktycznie wygaszony. W jego miejsce stworzono alternatywę w postaci przelewów na subkonto w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych (pierwszy filar „bis”, który jest waloryzowany każdego roku średnią dynamiką PKB liczoną w cenach bieżących za okres ostatnich pięciu lat). Dla chętnych pozostawiono jednak możliwość, by do OFE wciąż trafiało 2,92 proc. składki (wtedy do ZUS przelewane jest 4,38 proc. z 7,3 proc., które trafiają do drugiego filaru).

Kilka filarów emerytury

Ostatnia część systemu emerytalnego jest dobrowolna dla każdego oszczędzającego i polega na stworzeniu preferencji podatkowych dla odkładających długoterminowo w ramach IKE i IKZE. Można w niej uczestniczyć lub nie – decyzja zależy wyłącznie od nas. To my decydujemy czy chcemy mieć konto w IKE i IKZE (można mieć oba, można zdecydować się tylko na jeden rodzaj konta), ile planujemy w ich ramach odkładać i kiedy wypłacimy środki. Jeśli jednak zrobimy to po 60 r.ż. w przypadku IKE - nie zapłacimy podatku od ewentualnych zysków kapitałowych; w ramach oszczędzania w IKZE każdego roku możemy wysokość corocznych wpłat odliczać od podstawy opodatkowania w PIT za dany rok. Wypłata środków po 65 r.ż. skutkuje koniecznością zapłaty jedynie podatku w wysokości 10 proc.

Dodatkowo w 2019 r. w Polsce wystartowały tzw. Pracownicze Plany Kapitałowe. Chociaż osoby zatrudnione, do programu zapisywane są automatycznie (nie dotyczy pracowników powyżej 55 r.ż.), jest on dobrowolny, co oznacza, że można się z niego wypisać. Nie wszyscy są do PPK przekonani i nie korzystają z tej możliwości. Czy słusznie? Za pozostaniem w PPK przemawia co najmniej kilka czynników. Po pierwsze, na gromadzony w jego ramach kapitał emerytalny składają się trzy strony: pracownik, dla którego podstawowa miesięczna wpłata wynosi 2 proc. wynagrodzenia brutto (plus dobrowolna wpłata do 2 proc. – poza tą podstawową), pracodawca, który odprowadza 1,5 proc. wynagrodzenia brutto (plus dobrowolnie, dodatkowo do 2,5 proc.) i państwo (dokładając co roku 240 zł). Po drugie, wynagrodzenie za zarządzanie dla funduszu zostało ograniczone do 0,5 proc. To ważna kwestia dla oszczędzających zwłaszcza w okresie najbliższych kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat. Czym mniejsze koszty za zarządzanie, tym więcej odkładanego kapitału „pracuje”. Po trzecie, poza cykliczną oceną wyników funduszy, tj. tego jak sobie radzą na rynku, i sprawdzania czy wszystkie składki w należnej wysokości trafiły na nasz rachunek PPK, nie musimy nic robić. Doborem aktywów zajmują się profesjonalne instytucje, które – w zależności od wieku oszczędzającego – różnicują poziom ryzyka inwestycyjnego. W związku z tym inaczej będą lokowane pieniądze w funduszach zdefiniowanej daty dla osoby, która dopiero w 2060 r. przejdzie na emeryturę, czyli za prawie 40 lat, inaczej dla pracownika, dla którego będzie to rok 2025. Jeśli na początku chodzi o maksymalizację stopy zwrotu, tak im bliżej do emerytury o ochronę kapitału.

W wariancie podstawowym 25 proc. zgromadzonych w PPK środków można wypłacić po 60 r.ż. bez podatku od zysków kapitałowych, a 75 proc. – w minimum 120 ratach. Jeśli będzie ich mniej – zapłacimy wspomniany podatek. Podobnie, gdy jednorazowo wypłacimy wszystkie pieniądze.

Pieniądze gromadzone na rachunku PPK są prywatną własnością uczestników PPK. Można je wypłacić także wcześniej niż przed 60 r.ż., ale wtedy trzeba będzie zapłacić podatek od wypracowanych przez fundusz zysków kapitałowych. W podobnej sytuacji, pracownik otrzyma 100 proc. kapitału, zgromadzonego z wpłat odprowadzonych ze swojej pensji i 70 proc. wpłat od pracodawcy. Pozostałe 30 proc. trafi do ZUS – środki będą wypłacane po przejściu na emeryturę. Decydujący się na wcześniejszą wypłatę, bezzwrotnie traci się też dopłaty państwa.

Przewidziano jednak dwie sytuacje, gdy wcześniejsza wypłata nie będzie się wiązać z koniecznością zapłaty podatku od zysków czy zwrotu środków otrzymanych w ramach wpłaty od państwa. To wypłata z PPK na wkład własny przy zaciąganiu kredytu hipotecznego na mieszkanie (kapitał należy zwrócić na rachunek PPK w ciągu 15 lat) oraz w przypadku poważnej choroby (bezzwrotnie do 25 proc. zgromadzonego kapitału).

Jakie są prognozy na przyszłość?

Jak wysoka będzie nasza emerytura w przyszłości? Póki jesteśmy młodzi – nie zaprzątamy sobie głowy podobnymi pytaniami. A powinniśmy, bo w oparciu o dzisiejsze prognozy, nie będzie ona dla większości z nas zbyt optymistyczna. System zdefiniowanej składki polega na tym, że o wysokości świadczenia emerytalnego decyduje suma zebranego kapitału oraz oczekiwanej długości życia.

Wyliczenie poziomu przyszłej emerytury nie jest proste. Pomocne w ocenie wysokości przyszłych świadczeń są jednak prognozy poziomu tzw. stopy zastąpienia. Jest to procentowy wskaźnik, wyrażający stosunek średniego wynagrodzeniem do przeciętnej emerytury. Tłumacząc inaczej: jest to informacja jaką część ostatniej pensji będzie stanowić nasza emerytura.

Jeśli w 2014 r. było to jeszcze 52,5 proc., tak w 2020 r. już 42,4 proc. (dane Instytutu Emerytalnego). Z kolei z danych ZUS wynika, że będzie to ok. 38 proc. w 2040 r., ok. 25 proc. w 2060 r. Również prognozy międzynarodowych instytucji wskazują na dalszy spadek stopy zastąpienia w przyszłości: do ok. 25 proc. w 2050 r. według Komisji Europejskiej.

Oczywiście spadek stopy zastąpienia nie bierze się znikąd. Wpływ na to ma wiele czynników. Ważny jest sam sposób jej wyliczania: dzielimy wysokość przeciętnej emerytury przez przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw. Jeśli mianownik rośnie szybciej niż licznik – a tak się dzieje na przestrzeni ostatnich lat – stopa zastąpienia będzie się zmniejszać. Nie jest to jednak sytuacja sama w sobie zła. Wzrost wynagrodzeń jest w gospodarce pożądany. Gdy rosną wynagrodzenia, wzrasta także skłonność do oszczędzania w gospodarstwach domowych, czyli możliwości, by we własnym zakresie zadbać o zabezpieczenie na czas emerytury.

Dodatkowym czynnikiem powodującym spadek omawianej stopy jest reguła 30-krotności. To oznacza, że podstawa wymiaru składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe nie może być wyższa od trzydziestokrotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej na dany rok kalendarzowy (w 2020 r. było to 156,8 tys. zł). Wpływ na wysokość świadczenia emerytalnego będą mieć także wzrost średniej długości życia (zgromadzone środki muszą wystarczyć na dłużej), ale również efekty demograficzne - to że społeczeństwo się starzeje.

Czy można coś z tym zrobić? Przede wszystkim trzeba zrozumieć, jak działa system emerytalny w Polsce. Musimy też pracować legalnie (nie uciekać do szarej czy czarnej strefy mamieni chwilowymi wyższymi wpływami), pamiętać o swoich prawach pracowniczych i obowiązkach jakie ma wobec nas pracodawca, ale przede wszystkim – odprowadzać składki emerytalne nie dając się przekonać, że to nie ma sensu. Kluczową sprawą jest jednak dywersyfikacja źródeł przyszłej emerytury. Opieranie swojego świadczenia wyłącznie na pierwszym filarze jest ryzykowne, biorąc pod uwagę zachodzące zmiany na rynku pracy i demograficzne, które nie pozostaną bez wpływu na wysokość przyszłego świadczenia.

Lepiej sprawdzi się strategia „wielu koszyków”, tym bardziej, że możliwości jakie mamy pod ręką, by budować kolejne strumienie finansowe dla przyszłej emerytury jest naprawdę wiele. Pamiętajmy, że to nasze pieniądze, nasza emerytura i nasze decyzje, które podejmujemy dzisiaj z myślą o świadczeniu, które będziemy pobierać dopiero za nawet kilkadziesiąt lat. W oszczędzaniu emerytalnym zadziałają te same mechanizmy jak przy odkładaniu na czarną godzinę, na mieszkanie czy z myślą o zabezpieczeniu edukacji dzieci.

Nie rezygnuj z oszczędzania

Pieniądze nie biorą się z próżni – trzeba je odłożyć rezygnując z części konsumpcji ponoszonej dzisiaj. Czym wcześniej to zrozumiemy i będziemy systematycznie budować kapitał emerytalny, tym mniejszym kosztem osiągniemy zamierzone efekty. Nawet niewielkie kwoty, ale odkładane regularnie mają sens. Można to zrobić w najprostszy sposób, tj. nie rezygnując na początek z takich programów jak Pracownicze Plany Kapitałowego. Można też samodzielnie odkładać cyklicznie kwoty w ramach IKE i IKZE. W obu przypadkach, podkreślmy raz jeszcze, oszczędzanie dodatkowo wspierają preferencje podatkowe.

Oczywiście, łatwiej powiedzieć niż zrobić. Cel jest odległy, przez wiele lat wiele może się wydarzyć, zmienić. Nawet jeśli dzisiaj potrzeba zadbania o emeryturę jest silna, jutro może być już ona znacznie mniejsza, gdy pojawią się nagle duże wydatki, a pokusa sięgnięcia po emerytalne pieniądze będzie coraz większa.

Bez wątpienia mitów wokół systemu emerytalnego narosło niemało. Nie dajmy się jednak przekonać, że oszczędzać nie warto. Świadczenie od państwa traktujmy jako jeden z koszyków, z których będziemy czerpać na emeryturze. Budujmy też kolejne: w ramach PPK, w ramach IKE/IKZE, czy nawet inwestując we własnym zakresie. Już na etapie pierwszej pracy, dobrze jest pomyśleć o dodatkowym zabezpieczeniu emerytalnym i zacząć odkładać, tyle ile jesteśmy w stanie wygospodarować w cyklu miesięcznym. Mogą to być miesięcznie niewielkie kwoty. Ważne, by zacząć.

bj

Materiały prasowe