O tym, jak obecna sytuacja na rynku finansowym wpływa na kwestie oszczędzania i finansowania, rozmawiali uczestnicy panelu „Finanse Polaków. Inwestowanie i oszczędzanie w świecie niepewności”, który odbył się 21 listopada. Otworzył on projekt Dziennika Gazety Prawnej „Finanse Polaków”, w ramach którego w tym tygodniu odbywają się transmitowane na żywo dyskusje i rozmowy. Ma on na celu zebranie w jednym miejscu i przedstawienie rzetelnego oraz zdystansowanego opisu rzeczywistości gospodarczej.
- Zdystansowanego, to nie znaczy niezaangażowanego, ponieważ trudno nie być zaangażowanym intelektualnie i także czasem emocjonalnie w tak ciekawą rzeczywistość jaka nas otacza. Pokazujemy w ramach tego projektu, jak w ostatnim czasie zmieniło się nasze otoczenie finansowe, przede wszystkim z punktu widzenia tych, którzy mają oszczędności, a także tych, którzy mają ambicje, aby oszczędzać lub inwestować, i to w taki sposób, aby wartość zgromadzonych środków nie malała, jeśli chodzi o ich siłę nabywczą - mówił Marek Tejchman, zastępca redaktora naczelnego Dziennika Gazety Prawnej.

Sprzyjające warunki

Janusz Jankowiak główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu / Fot. materiały prasowe
Sytuacja makroekonomiczna jest konsekwencją tego, co dzieje się w jej otoczeniu. Jak przypomniał Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu, mamy do czynienia z ciągiem zdarzeń, które trwają z małą przerwą od czasu kryzysu finansowego lat 2007/2008.
- Później mieliśmy sytuację związaną z pandemią COVID-19 czy wojnę na Ukrainie i towarzyszące tym wydarzeniom okoliczności. Sprawiło to, że w wymiarze finansowym mamy do czynienia z niezbyt częstym zjawiskiem, zwanym „balanced bear market”, dosłownie „zbilansowany rynek niedźwiedzia”. Jest to sytuacja, gdy następuje przecena w większości kategorii aktywów jednocześnie, zarówno na rynku długu, jak i akcji. Każdy, kto inwestuje w różne produkty, ma możliwość zaobserwowania tego w wycenie własnych aktywów - mówił Janusz Jankowiak.
Wiadomo, co będzie się działo w perspektywie kilku najbliższych kwartałów i roku. Z prognoz makroekonomicznych wynika, że w tym roku tempo wzrostu gospodarczego się podnosi, natomiast wyraźnie obniży się w roku 2023, wprawdzie pozostawiając inflację w trendzie spadkowym, ale ciągle powyżej oczekiwanego poziomu.
Wynika to między innymi z tego, że poprawiła się sytuacja na rynku energetycznym. Udało się zapełnić zbiorniki z gazem, a do początku listopada, z uwagi na korzystne warunki atmosferyczne, zanotowano niższe zużycie energii elektrycznej, co spowodowało spadki wyceny wielu surowców - gazu nawet o połowę.

Dotkliwy problem

Gorzej wygląda sytuacja z inflacją.
- Nie przewiduję znaczącej poprawy na rynku finansowym w krótkiej perspektywie czasowej. Ciąg wydarzeń, o których wspomniałem, doprowadził do bezprecedensowego wzrostu długu, zarówno publicznego, jak i prywatnego. Dotyczy to sytuacji globalnej, nie tylko Polski. Mamy perspektywę wieloletnią, według niektórych nawet 15-letnią, według mnie trochę krótszą, ale na pewno kilkuletnią, gdy jedynym sposobem, aby się uporać z kryzysem zadłużenia będzie to, co w ekonomii nazywa się represjami fiskalnymi. Jest to zespół instrumentów i narzędzi, za pomocą których rząd przekierowuje oszczędności z sektora prywatnego do publicznego, aby zmniejszyć wymiar długu - mówił Janusz Jankowiak.
Można się zastanawiać, czy wróży to poprawę sytuacji na rynkach finansowych. Są na ten temat dwie teorie. Jedna głosi, że era taniego pieniądza szybko nie wróci, druga - że jednak wróci, ponieważ w przeciwnym razie doprowadzi to do deficytu prywatnych inwestycji.
Błażej Podgórski z Katedry Finansów Akademii Leona Koźmińskiego podkreślał, że obecny kryzys jest zupełnie inny niż te, z którymi mieliśmy do czynienia w ostatnich latach i które znamy z nowszej historii świata. Bardziej to przypomina sytuacje napływu złota po podbiciu Persji czy Ameryki Południowej.
Błażej Podgórski Katedra Finansów Akademii Leona Koźmińskiego / Fot. materiały prasowe
- Podwyższona inflacja jest efektem masowego dodruku pieniędzy, co robiły rządy poszczególnych krajów w czasie pandemii. Klasyczna gospodarka monetarna realizowana przez banki nie może tutaj zadziałać, gdyż pieniądz ten nie jest kreowany przez banki za pomocą kredytów, ale przez rządy poszczególnych krajów. Niektórym z nich nawet zależało na tym, aby zerwać z poziomem niskiej inflacji - mówił Błażej Podgórski.
Oczywiście w świecie globalnym inflacje można eksportować lub co gorsze importować wbrew swojej woli.
Państwa takie jak USA czy te, które są producentami surowców, celowo podnosiły ich ceny, aby złagodzić skutki inflacji i zmian kursowych. W rezultacie kraje europejskie, zależne od surowców z Rosji i krajów arabskich, były narażone na jej wzrost.

W co inwestować

- Rynek niedźwiedzia nie skończy się tak szybko, aktywa będą mocno przecenione i będzie to widoczne w szerokim zakresie. Aby uchronić kapitał nie tylko przed inflacją, ale także przed spadkiem wartości, warto inwestować w takie aktywa, które zawsze miały swoją wartość, należą do nich grunty, nieruchomości, złoto i srebro. Warto także kupować to, co sami także moglibyśmy użytkować i po prostu sprawi nam przyjemność - wskazywał Błażej Podgórski.
Walcząc z inflacją, niektórzy, podobnie jak w latach 70. XX wieku, inwestują w surowce, nieruchomości, jak również w akcje wyselekcjonowanych firm.
Waldemar Markiewicz prezes Izby Domów Maklerskich / Fot. materiały prasowe
- Na takich inwestycjach traci się najmniej, dużo mniej niż na samej gotówce - mówił Waldemar Markiewicz, prezes Izby Domów Maklerskich i dodawał, że w czasach inflacji i wysokich stóp procentowych coraz większe znaczenie dla obsługi inwestorów zyskuje doradztwo inwestycyjne oraz pokrycie analityczne, co w istocie rzeczy jest fundamentem obsługi inwestorów.
- Inflacja i wysokie stopy procentowe nie dotykają wszystkich branż w równym stopniu i tu kluczowa dla inwestorów jest identyfikacja tych branż, które mają większy potencjał rozwojowy. Konkurencyjne są na przykład branże, w których wraz ze wzrostem inflacji na określonym poziomie utrzymują się marże. Dotyczy to firm, które mogą przenosić wzrost kosztów na ceny swoich produktów, na przykład handlujących żywnością i innymi artykułami pierwszej potrzeby. W firmach oferujących usługi abonamentowe, takich jak telekomunikacyjne czy medyczne, jest to trudne. Jedną z alternatyw są inwestycje na innych rynkach niż polski, warto wybierać wtedy rynki dojrzałe, korzystając przy tym z usług profesjonalnych doradców. Ważna jest także dywersyfikacja aktywów - mówił Waldemar Markiewicz.
Według Małgorzaty Rusewicz, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych oraz Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami, oczekiwania klientów dotyczą jak najwyższej stopy zwrotu z inwestycji, jednak obecnie wiele czynników powoduje, że trudno im sprostać.
Małgorzata Rusewicz prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych oraz Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami / Fot. materiały prasowe
- Na szczęście obecnie zaczyna wyhamowywać obserwowane niedawno zjawisko dużej wypłaty środków z funduszy inwestycyjnych oraz z rynku akcji. Coraz więcej osób zaczyna mówić o tym, że należy wykorzystać fakt, że na rynku kapitałowym jest taniej. W perspektywie najbliższych lat sytuacja powinna się odwrócić, chociaż rynek finansowy jest zależny od sytuacji w Polsce i od prowadzenia polityki, w tym także polityki fiskalnej naszego kraju - mówiła Małgorzata Rusewicz.
Janusz Jankowiak podkreślał rolę państwa, która w ostatnich latach zyskała na znaczeniu. Ograniczenie interwencji rządu może przynieść zmiany w wielu sektorach rynku.
MO

___________________________________________________

Warto myśleć o inwestowaniu w kontekście własnej przyszłości

Nawet niewielkie środki wpłacane przez długi czas dają olbrzymie oszczędności – przypomina Małgorzata Rusewicz, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych oraz Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami

Małgorzata Rusewicz prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych oraz Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami / Fot. materiały prasowe

Jesteśmy świadkami spadków i wzrostów na giełdzie. Jak z pani perspektywy wygląda kwestia zachęcania Polaków do myślenia o inwestowaniu długoterminowym?

To duże wyzwanie, jesteśmy rzeczywiście w bardzo trudnej sytuacji. Inflacja sięgnęła 18 proc. Przewidujemy, że I kwartał 2023 r. będzie wyjątkowo trudny. Według analiz ekonomistów gospodarka będzie rozwijać się wolniej niż wcześniej przewidywano. Jednocześnie jednak wiemy, że na rynku kapitałowym po okresie spadku zawsze przychodzi hossa. Poza tym zadajmy sobie pytanie - kiedy tak naprawdę najlepiej coś kupować? Czy nie właśnie wtedy, gdy jest trochę taniej? Oczywiście korzystać z tego, co oferuje rynek kapitałowy, trzeba rozsądnie. Warto zastanowić się, co w przyszłości będzie generować zyski. Takie tendencje w niektórych obszarach gospodarki są dość wyraźne, na przykład dotyczy to rynku IT, który bardzo prężnie się rozwija.

Warto rozważyć inwestowanie w perspektywie kilkuletniej, a nawet wieloletniej, a także wybrać takie rozwiązania, które sprawią, że nasze przychody nie będą pochodziły z jednego źródła. Rynek kapitałowy jest wówczas jedną z opcji.

Część Polaków deklaruje, że nie odkłada pieniędzy. Jak przekonywać, że warto odkładać nawet niższe kwoty, z myślą o przyszłości, choćby emerytalnej?

Wprawdzie bardzo mało Polaków oszczędza, ale jednocześnie duża grupa z nas ma świadomość, że w przyszłości będzie mieć niskie emerytury. Coraz więcej osób deklaruje, że dysponuje środkami, które pozwalają odkładać 10 proc. dochodu co miesiąc, pewna grupa może nawet odkładać ponad 20 proc. Jesteśmy w innym miejscu niż np. pięć lat temu. Paradoks polega na tym, że wciąż nasza skłonność do długoterminowego oszczędzania specjalnie się nie zmienia.

Warto na początek sięgnąć po informacje, jakie produkty mogą nam w tym pomóc. Może to być program emerytalny typu PPK, do którego dokłada się pracodawca i państwo. Gdy chcemy, aby decyzje były tylko w naszych rękach, mamy do dyspozycji takie produkty jak IKE czy IKZE, które pozwalają skorzystać ze zwolnienia z podatku od zysków kapitałowych podatku czy odpisu oszczędności od podstawy opodatkowania.

Po radę możemy się zwrócić do doradców finansowych, przedstawią rozwiązanie dopasowane do naszych możliwości. Kwoty rzędu 100 czy 200 zł wpłacane co miesiąc przez kilkadziesiąt lat dają naprawdę znaczące oszczędności w przyszłości.

Czy nie obawia się pani, że Polacy będą zrażeni wydarzeniami wokół OFE? Jak odbudować zaufanie do rynku kapitałowego, oszczędzania, do instytucji?

Przed nami długa droga. Z jednej strony obowiązek i konieczność dbania o to zaufanie leży po stronie rządzących, jednak także instytucje finansowe starają się ze swojej strony wiele zrobić. Służą temu dobre praktyki, formułowane w organizacjach takich jak te, które ja reprezentuję, a także etyczne praktyki rynkowe, wspierające budowanie więzi z klientem. Jest to jednak działanie długofalowe, na efekty trzeba poczekać.

Polaków doświadczyły też afery takie jak sprawa Amber Gold czy Getback. Jak można uchronić Polaków przed stratami związanym z takimi inwestycjami?

Przede wszystkim warto sprawdzać, komu powierzamy nasze pieniądze. Niestety nie wszyscy okazali się uczciwi. Aby upowszechnić wysokie standardy i stworzyć bezpieczny rynek czołowe instytucje finansowe, w tym fundusze emerytalne czy inwestycyjne, przyjęły wiele własnych regulacji służących przejrzystości ich działania, opracowywane są kodeksy etyczne i kodeksy dobrych praktyk.

Poza tym ustawodawca wprowadził wiele ograniczeń prawnych, które mają zapobiec w przyszłości takim działaniom niezgodnym z prawem. Instytucje finansowe starają się pilnować przestrzegania prawa i działając pod okiem KNF, wyjaśniać wszelkie pojawiające się wątpliwości.

MO

Skrócony zapis rozmowy przeprowadzonej przez Pawła Czuryłę, zastępcę redaktora naczelnego DGP

Partnerzy
Fot. materiały prasowe

CAŁA ROZMOWA I INNE WYDARZENIA NA FORSAL.PL/FINANSE-POLAKOW