Miliardowy boom w Singapurze. To bezpieczna przystań na czas kryzysu dla najbogatszych

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 maja 2021, 15:02
Singapur. Fot.flickr/jjcb
<p>Singapur. Fot.flickr/jjcb</p>/Inne
Singapur przeżywa boom - miliarderzy, głównie z krajów Azji Południowo-Wschodniej, uważają to państwo-miasto za bezpieczną przystań w dobie kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa. Na miejscu rosną inwestycje w samochody i nieruchomości - podała w czwartek agencja Bloomberg.

Pandemia skłoniła wielu potentatów i ich rodziny do pozostawania w Singapurze całymi miesiącami, niektórzy zamierzają tam zamieszkać na stałe. Według danych zebranych przez Johns Hopkins University, przykładowo w Malezji i Indonezji wskaźniki śmiertelności w przeliczeniu na jednego mieszkańca są odpowiednio ponad 10 i 30 razy wyższe niż w Singapurze.

Od końca 2019 r. liczba firm zajmujących się obsługą zamożnych rodzin podwoiła się w państwie-mieście do ok. 400, a wśród nich znalazły się biura obsługujące chińskiego miliardera Shu Pinga czy współzalożyciela koncernu Google Sergeya Brina.

Wzrosły ceny nieruchomości, podobnie jak popyt na karty członkowskie w prywatnych klubach golfowych (w jednym z nich, Sentosa Golf Club, opłata członkowska wzrosła w czasie pandemii o 40 proc., do 378 tys. dolarów). W mieście rozwijają się też globalne banki, by zarządzać napływem aktywów.

Wzrosną nierówności społeczne?

Cytowany przez Bloomberga Toby Carroll, ekonomista polityczny na City University w Hongkongu, powiedział, że widoczne przejawy bogactwa i rosnące gwałtownie ceny mogą zwiększyć nierówności społeczne. "To może mieć negatywny wpływ na większość mieszkańców, którzy borykają się z rosnącymi kosztami życia. Spadająca mobilność społeczna i pogłębiające się nierówności źle wróżą spójności społecznej" - dodał.

Zaostrzenie zasad wjazdu na granicach spowodowane wzrostem liczby zakażeń koronawirusem i odwołanie wydarzeń takich jak Światowe Forum Ekonomiczne mogą częściowo zahamować migrację bogaczy do Singapuru, ale na króko - ocenił Bloomberg.

Dla Singapuru - bardziej niż inne azjatyckie państwa polegającego na handlu i otwartych granicach - lockdown i restrykcje w podróżach są problematyczne, ponieważ z jednej strony może stać się przez nie nieatrakcyjny dla globalnych inwestycji, ale z drugiej strony brak kontroli nad wirusem może spotkać się spotkać z krytyką władz oraz utratą "reputacji bezpiecznego centrum regionalnego".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj