Forsal logo

Uderzą w Polaków potężną podwyżką. Zaboli wiosną i wygoni ludzi z marketów

Supermarket, zakupy, sklep, wózek
Uderzą w Polaków potężną podwyżką. Zaboli wiosną i wygoni ludzi z marketów/ShutterStock
Polacy je uwielbiają i tłumnie ruszają do marketów, gdy te ogłoszą promocje, ale niedługo może skończyć się Eldorado. Rząd planuje uderzyć w nasze kieszenie kolejną opłatą, a wszystko pod płaszczykiem ochrony zdrowia. Na pierwszy ogień pójdą tzw. wielosztuki, głównie piwa.

Władza niemal od początku tej kadencji dwoi się i troi, aby zniechęcić Polaków do kupowania alkoholu i to nie tylko tego mocnego. Na razie te buńczuczne zapowiedzi pozostają w sferze planów, ale gdy jednych jeszcze nie udało się zrealizować, już pojawiają się kolejne.

Władza uderzy w Polaków podwyżką. Najbardziej zaboli wiosną

Jeszcze nie zakosztowaliśmy w praktyce rządowych planów ograniczenia sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych w godzinach 22-6, czy skutecznej walki z tzw. małpkami, a na horyzoncie rysuje się już kolejna ministerialna propozycja. Tym razem również wyszła ona z resortu zdrowia, nadzorowanego przez minister Izabelę Leszczynę, a dotyczyć ma marketowych promocji. Oczywiście tych, związanych z alkoholem, a ministerialnymi zamysłami pochwalił się w rozmowie z „Pulsem Biznesu” wiceminister Wojciech Konieczny.

„Gdy w telewizji widzimy ofertę dziesięciu piw z kolejnymi dziesięcioma gratis, pokazywane są etykiety, charakterystyczne butelki, promocja często jest prowadzona z udziałem jakiegoś celebryty – i wtedy jest to reklama pod pozorem promocji” – powiedział polityk.

A promocji takich nie brakuje, szczególnie w miesiącach wiosennych i letnich, gdy Polscy masowo ruszają świętować sezon grillowy. W marketach wówczas roi się od łowców podobnych alkoholowych promocji. Jak zatem resort chciałby z nimi walczyć? Czyżby planował jakiś zakaz? Nic bardziej mylnego.

Chcą zniechęcić Polaków do promocji w marketach

Tym razem władza nie idzie w stronę zakazu, ale zniechęcenia Polaków, by w ogóle opłacało im się sięgać po alkohol, a marketom organizować takie promocje. Chce po prostu uderzyć wszystkich po kieszeni i wprowadzić minimalną cenę za gram alkoholu.

- Analizujemy wprowadzenie minimalnej ceny za gram alkoholu. Nasze analizy wskazują, że skutkowałoby to głównie wzrostem cen piwa, szczególnie mocniejszego. Słabsze piwo byłoby tańsze, co z naszej perspektywy jest korzystne: prowadziłoby do mniejszego spożycia alkoholu – wyjaśnia w rozmowie z gazetą wiceminister.

Jak oszacował, piwo o zawartości alkoholu 5 proc. zdrożałoby o ok. 1,5 zł za butelkę. Jednocześnie resort zapewnia, iż opłata miałaby być tak skonstruowana, by nie uderzyć w ceny innych alkoholi, a tylko wyeliminować owe promocyjne wielosztuki. W ocenie resortu, jest to walka z reklamą piw, a w sytuacji, gdy w Polsce, według wyliczeń MZ, koszty nadmiernego spożycia alkoholu to nawet 90 mld zł rocznie, każda akcja wydaje się uzasadniona.

Jak wynika z danych PARPA, które przytacza portal „Dla handlu”, w 2022 roku statystyczny Polak wymijał 3,5 litra czystego alkoholu (100 proc.), 6,3 litra win i miodów pitnych oraz prawie 93 litry piwa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
oprac. Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa. Wcześniej w Polska Press i Fakcie.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRosjanie śmieją nam się w twarz. W prosty sposób nabrali całą Europę »
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Finanse osobiste” i otrzymuj najważniejsze informacje finansowe, które mogą wpłynąć na Twoje finanse osobiste.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj