- Jest bardzo nerwowo, mamy duże spadki na giełdach, a złoty się osłabia – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Nerwowo jest zwłaszcza w Europie, bo na amerykańskiej giełdzie indeksy słabły, ale są nadal bliskie rekordowych poziomów.

Od dobrych kilku miesięcy rynki ignorowały ryzyko powrotu restrykcji związanych z pandemią. Oceniano, że Europa dobrze radzi sobie z pandemią w porównaniu do sytuacji w USA. Panowało przekonanie, że nawet jeśli pandemia nie została ostatecznie pokonana, to gospodarek po prostu nie stać na restrykcje podobne do tych wiosną.

I właśnie fakt, że ich nie stać, a mimo to są wprowadzane torpeduje nastroje rynkowe. Ponad miesięczny lockdown we Francji to ograniczenie wychodzenia z domu, zamknięcie biznesów, które nie są kluczowe, zakaz podróży między regionami.

Restrykcje może nie są aż tak surowe jak wiosną, ale naprawdę niewiele już brakuje. Jest oczywistym, że uderzenie w gospodarkę będzie duże. W innych krajach restrykcje są nieco lżejsze, ale też są powszechne.

W Polsce sytuacja robi się na tyle nieciekawa, że również coraz głośniej mówi się o lockdownie w stylu francuskim.

Reklama

W zaistniałej sytuacji złoty znalazł się pod presją i euro było najdroższe od wiosny 2009 r. Kurs euro przekroczył poziom 4,60 zł.

- Kurs 4,60 zł za euro wydawał się sufitem, ale w sytuacji, gdy nie będzie powrotu do lockdownów – komentuje ekspert XTB. – Znaleźliśmy się w okolicach marcowych szczytów na parze euro/złoty i nie jest wykluczone, że złoty nadal będzie tracił.

Aby to się zmieniło konieczna jest stabilizacja na rynkach europejskich, a to z kolei wymaga przekonania inwestorów, że dalszych restrykcji już nie będzie.

- Kotwica spadła i nie wiadomo, gdzie jest nowy sufit – dodaje P. Kwiecień.