Ani sympozjum w Jackson Hole, ani dane dotyczące zatrudnienia nie przyniosły pełnej jasności i kwestia podwyżki stóp procentowych Rezerwy Federalnej stoi wciąż pod znakiem zapytania, podczas gdy czekamy na raport inflacyjny (piątek 11.09). Polska czeka na decyzję Rady Polityki Pieniężnej na posiedzeniu w dniach 8-9 września. Posiedzenie Fedu przyniesie jedną spośród kilku decyzji najważniejszych banków centralnych w tym miesiącu. Wszystkie zapadną na tle coraz bardziej nerwowego rynku obligacji, na gdzie rentowności długoterminowych papierów skarbowych osiągają wciąż nowe wieloletnie maksima, a cierpliwość inwestorów do decydentów, którzy rok po roku nie osiągają wyznaczonych celów inflacyjnych, zaczyna się wyczerpywać. – komentują eksperci Ebury: Enrique Díaz-Alvarez, Matthew Ryan i Roman Ziruk.
Waluta czeka na decyzję banków centralnych
Cykl posiedzeń rozpocznie w czwartek (10.09) Europejski Bank Centralny, względem którego decyzji raczej nie ma wątpliwości – podwyżka stóp procentowych o 25 pb. jest właściwie przesądzona. Zamiast niej rynki skupią się na wypowiedziach prezeski Christine Lagarde dotyczących dalszego zacieśniania polityki monetarnej oraz jej opinii na temat gwałtownego wzrostu rentowności długoterminowych obligacji na świecie. Innym istotnym wydarzeniem tego tygodnia będzie wspomniana publikacja sierpniowego raportu inflacyjnego w USA – to ostatnie istotne dane przed posiedzeniem Fedu w przyszłym tygodniu (środa 16.09). Nadal opowiadamy się za utrzymaniem przez niego stóp procentowych na niezmienionym poziomie, ostateczna decyzja będzie jednak w dużej mierze zależeć od tego raportu.
Polski złoty to waluta, o której ruchu zadecyduje inflacja
Złoty w ostatnich dniach odrabiał straty. Kurs EUR/PLN kieruje się w stronę 4,30, USD/PLN zbliża się do granicy 3,70. Aprecjację wspierają nieco słabszy dolar oraz to, że rynek zaczął dość agresywnie wyceniać wzrost stóp procentowych w Polsce. Traktujemy ją również jako normalizację kursu po wcześniejszej – raczej nieuzasadnionej – wyprzedaży.
Wracając do kwestii stóp – wyceny kontraktów FRA sugerują, że rynek widzi mniej więcej dwie podwyżki stóp procentowych w Polsce w perspektywie sześciu miesięcy. Zmiana percepcji inwestorów ma związek zarówno z czynnikami lokalnymi, jak i ze zmianą globalnego kontekstu. W kontekście pierwszych, ostatni tydzień pokazał istotnie przekraczający oczekiwania odczyt inflacji w sierpniu (3,4%), który sugeruje podbicie inflacji bazowej. Na marginesie warto dodać, że lepszy od wstępnego szacunku okazał się wzrost PKB w II kwartale (1% k/k). Silniejsza presja cenowa, wyższa dynamika płac i ogólnie mocna gospodarka to nie otoczenie zachęcające do cięcia stóp procentowych.
Kontekst globalny charakteryzuje się zaś dalszym wzrostem cen surowców energetycznych (ceny ropy Brent ponownie przekroczyły 95 USD za baryłkę, ceny gazu w Europie są najwyższe od stycznia 2023 r.) i utrzymującą się niepewnością wokół sytuacji na Bliskim Wschodzie. Choć obecne oczekiwania rynkowe uważamy za przestrzelone, z naszej perspektywy nie ma co liczyć na cięcia stóp – ani w środę (09.09), ani prawdopodobnie do końca roku. To, czy zaczniemy myśleć o ich podwyżkach, zależy w głównej mierze od sytuacji na rynku surowców energetycznych. Póki co nie widzimy jednak mocnych przesłanek, żeby Rada miała zacieśniać politykę monetarną.
Waluta europejska mimo wszystko odporna na kryzysy
Wskaźniki obrazujące momentum aktywności gospodarczej, takie jak PMI, malują wciąż obraz odpornej gospodarki strefy euro, co w połączeniu z inflacją bazową utrzymującą się powyżej celu (2%) i przeciągającą się wojną w Iranie, na której zakończenie nie widać wyraźnych perspektyw, daje EBC wystarczające uzasadnienie dla dalszego podnoszenia stóp procentowych. Decyzja Rady Prezesów o ich podwyżce o 25 pb. w czwartek (10.09) jest w pełni wyceniania przez rynki swap, więc brak takiego ruchu nie tylko byłby ogromnym zaskoczeniem, ale też istotnie rozczarował inwestorów.
Ważniejszą kwestią dla uczestników rynku walutowego jest to, czy oczekiwania dotyczące ostatecznej stopy procentowej na poziomie 3% w 2027 r. (obecnie 2,25%) zostaną jakkolwiek odsunięte. Naszym zdaniem to zbyt wysoka wycenia, szczególnie że wszelkie dalsze podwyżki po wrześniowym posiedzeniu popchnęłyby stopę depozytową do restrykcyjnego poziomu – uważamy, że byłoby to posunięcie się zbyt daleko, biorąc pod uwagę, że inflacja pozostaje problemem niemal wyłącznie przez stronę podażową. Ruchy euro zależą jednak wciąż głównie od wieści z USA, sądzimy więc, że wpływ nagłówków po posiedzeniu na jego kurs będzie ograniczony.
Amerykańska waluta dolar między rynkiem obligacji, a rynkiem pracy
Opublikowany w zeszłym tygodniu bardzo dobry raport z rynku pracy pokazał solidny przyrost miejsc pracy i wzrost współczynnika aktywności zawodowej, odsuwając rzekomą apokalipsę na tym rynku spowodowaną przez AI w dalszą przyszłość. W sierpniu przybyły 162 tys. miejsc pracy netto, co jest wynikiem nie tylko znacznie przekraczającym medianę szacunków, ale również wyraźnie powyżej najbardziej optymistycznych projekcji. Gwałtowny wzrost zatrudnienia sugeruje, że rynek pracy nie tyle opiera się ochłodzeniu, co aktywnie nabiera tempa, a w danych z pewnością nie ma niczego, co w oderwaniu od reszty mogłoby odwieść decydentów Fedu od dalszego zacieśniania polityki monetarnej.
Zdrowy rynek pracy daje dodatkowe argumenty jastrzębiemu skrzydłu Rezerwy Federalnej. Nieustająca presja polityczna wywierana przez administrację Donalda Trumpa, by utrzymywać stopy procentowe na niskim poziomie – w tym kolejny wybuch prezydenta w piątek, podczas którego groził zawieszeniem handlu z krajami mającymi deficyty w wymianie z USA, chyba że Fed obniży stopy – sugeruje nam, że FOMC ponownie zagłosuje za pauzą. Niejednoznaczne wypowiedzi prezesa Kevina Warsha tylko umacniają ten pogląd, chyba że raport inflacyjny (piątek 11.09) okaże się nieprzyjemnym zaskoczeniem. Jest to obecnie główny punkt niezgody między naszymi i rynkowymi wycenami polityki monetarnej na świecie.
Brytyjska waluta również ma problem ze źródłem w rynku obligacji
W ostatnich tygodniach lata funt radził sobie gorzej niż większość pozostałych walut G10, choć jego ruchy były stosunkowo niewielkie, biorąc pod uwagę brak istotnych wiadomości mogących poruszyć rynek w Wielkiej Brytanii. Szeroka wyprzedaż obligacji skarbowych dotyczy również Wysp, a wspomnienia fiaska minibudżetu Liz Truss w 2022 r. są wciąż żywe – rentowność obligacji 30-letnich znacznie przebiła tamte poziomy i w ubiegłym tygodniu osiągnęła 28-letnie maksima. Gołębia postawa Banku Anglii, który jako jedyny główny bank centralny wydaje się raczej wykluczać podwyżkę stóp procentowych we wrześniu, również nie pomaga funtowi. Główny ekonomista Huw Pill uderzył w zeszłym tygodniu w jastrzębie tony, nie sądzimy jednak, by większość decydentów podzielała jego poglądy.
Jednym z nielicznych pozostałych korzystnych dla funta czynników jest umiarkowanie pozytywny ton brytyjskich raportów gospodarczych. Dane dotyczące aktywności, w tym PKB w II kwartale, wciąż w dużej mierze zaskakują na plus mimo trwającego ochłodzenia na rynku pracy i gwałtownego wzrostu kosztów obsługi długu. Najważniejszymi dla waluty wydarzeniami będą w tym tygodniu odczyt PKB w lipcu (piątek 11.09) i sprawozdanie prezesa Andrew Baileya przed Komisją Skarbu (wtorek 08.09).
Dziennikarz z zawodu i zamiłowania. Zajmuje się tematyką gospodarczą, prawną i finansową, szczególnie nowymi technologiami, i komunikacją oraz mediami. Poza dziennikarstwem zajmuje się fotografią, jeździ na nartach i uwielbia Hiszpanię. Z marką INFOR związany wcześniej, zaczynał przygodę z dziennikarstwem w Gazecie Prawnej. Od kwietnia 2026 r. już jako dziennikarz internetowy przygotowuje i publikuje artykuły na portalu Forsal.pl.
