Zmiana ustawy o odnawialnych źródłach energii ma ograniczyć rozwój farm wiatrowych. Zdaniem Ministra Energii wiatraki są drogie, o nieprzewidywalnej i niewielkiej produkcji i wymagają utrzymywania elektrowni węglowych w gotowości. Dlaczego zatem, obok fotowoltaiki, to najszybciej rozwijające się źródło energii na świecie? Przedstawiamy fakty i mity o zastosowaniu tej technologii w Polsce.
Zmiana ustawy o odnawialnych źródłach energii ma ograniczyć rozwój farm wiatrowych. Zdaniem Ministra Energii wiatraki są drogie, o nieprzewidywalnej i niewielkiej produkcji i wymagają utrzymywania elektrowni węglowych w gotowości. Dlaczego zatem, obok fotowoltaiki, to najszybciej rozwijające się źródło energii na świecie? Jak wiatraki sprawdzają się w Polsce i ile kosztują? Przedstawiamy 10 faktów i mitów o zastosowaniu tej technologii w Polsce.
Rzeczywiście tak jest, produkcja energii z wiatru zmienia się bardzo dynamicznie. W Polsce w ciągu godziny potrafi wzrosnąć lub spać nawet o 1000 MW. To tyle, ile będzie wstanie generować największy blok węglowy, budowany właśnie w Kozienicach.
Nie oznacza to jednak, że w Polsce kilka małych bloków węglowych musi działać non-stop, czekając w gotowości na zastępowanie wiatraków. Produkcję energii z wiatru można przewidzieć z wyprzedzeniem. Już na dwie doby wcześniej wiadomo z 80% pewnością ile mocy wygenerują. Prognozy dostarczane w ciągu ostatnich 10 godzin dostarczają coraz dokładniejsze dane, aż do ok. 95% pewności na 2 godziny przed planowaną produkcją.
Teza o kilkunastoprocentowym lub dwudziestoprocentowym wykorzystaniu mocy turbin wiatrowych w Polsce to w dużej mierze mit. Z takim współczynnikiem pracują tylko najstarsze i najmniejsze wiatraki. Dużym turbinom wiatrowym takie średnie miesięczne obciążenia zdarzają się tylko latem, gdy zużywamy najmniej energii. Dzięki temu, że energetyka wiatrowa rozwija się w Polsce dynamicznie od zaledwie kilku lat, większość maszyn w kraju to najnowocześniejsze urządzenia na rynku.
Średni współczynnik wykorzystania mocy we wszystkich farmach wiatrowych w Polsce (wliczając w to nowe i stare turbiny) w 2015 roku wyniósł 27%, a w samej grupie PGE 29%. Natomiast stopień wykorzystania mocy nowych instalacji to ok. 32-34%. W ubiegłym roku farma wiatrowa Gawłowice, należąca do Polenergii, wykorzystała aż 41% mocy zainstalowanej (wobec 37% zakładanych w biznesplanie).
Co ciekawe elektrownie wodne w Polsce wykorzystują mniej mocy, niż wiatrowe. W 2015 roku było to zaledwie 21%, a rok wcześniej 24%. Dla porównania elektrownie na węgiel kamienny pracują ze współczynnikiem ok. 47% (tyle samo, ile w 2009 roku, a więc przed intensywnym rozwojem wiatraków).
Skoro elektrownie wodne mają jeszcze mniejszy współczynnik wykorzystania mocy, chociaż uchodzą za stabilną technologię produkcji energii, to w czym tkwi problem? Chodzi o szybkie zmiany produkcji energii z wiatru. Jak już pisaliśmy aktualna zmienność to ok. 100-300 MW na godzinę, chociaż ekstremalne zmiany dochodzą nawet do 1000 MW na godzinę.
Ciąg dalszy faktów i mitów w
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Powiązane
Zobacz
|
