Forsal logo

Robert Szyman dla Forsal.pl: „System kaucyjny powinien być narzędziem tam, gdzie rzeczywiście daje dodatkową wartość, a nie celem samym w sobie”

Recykling, plastikowe butelki
Recykling opakowań - czy kolejne rodzaje opakowań w systemie kaucyjnym to dobry kierunek zmian?/Shutterstock
Czy włączanie do systemu kaucyjnego kolejnych rodzajów opakowań to słuszna droga? O tym, jak działa wprowadzony przed prawie rokiem system kaucyjny i jak budować rzeczywistą gospodarkę obiegu zamkniętego rozmawiamy z Robertem Szymanem z Polskiego Związku Przetwórców Tworzyw Sztucznych.

Polacy zwrócili już miliardy opakowań (najnowsze przedstawione przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska dane mówią o 3,2 mld sztuk). Czy to znaczy, że wszystkie te puszki i butelki zostały poddane recyklingowi i wróciły do obiegu lub zostały przetworzone? Ile opakowań faktycznie nadaje się do recyklingu?

O tym, jak faktycznie wygląda recykling opakowań i czy rozszerzanie systemu kaucyjnego o kolejne rodzaje to dobra droga, rozmawiamy z Robertem Szymanem, dyrektorem generalnym Polskiego Związku Przetwórców Tworzyw Sztucznych.

robert-szyman-dyrektor-generalny-polskiego-zwiazku-przetworcow-tworzyw-sztucznych-39229505.jpg
Robert Szyman, dyrektor generalny Polskiego Związku Przetwórców Tworzyw Sztucznych

Tu warto rozdzielić dwie kwestie: zwrot opakowania i jego recykling.

Opakowania objęte systemem kaucyjnym są projektowane tak, aby nadawały się do recyklingu. Co więcej, po zwrocie trafiają do systemu jako bardzo czysta, jednorodna frakcja surowca – bez typowego dla odpadów komunalnych zanieczyszczenia innymi materiałami. To ogromna przewaga nad tym, co trafia do żółtego worka.

Dlatego w przypadku butelki PET czy aluminiowej puszki zwróconej w recyklomacie nie zaczynamy od pytania: „czy ten materiał w ogóle nadaje się do recyklingu?”. Zdecydowana większość takiego surowca może zostać skierowana do recyklingu. Oczywiście pojedyncze opakowania mogą zostać wyłączone z procesu, np. z powodu uszkodzenia, błędnej segregacji czy problemów technologicznych, ale nie jest to sytuacja porównywalna z tradycyjną zbiórką odpadów.

I właśnie czystość surowca jest jedną z największych wartości systemu kaucyjnego.

Dla porównania: żółty worek jest frakcją znacznie bardziej złożoną. Trafiają do niego różne rodzaje tworzyw, metale i opakowania o różnym stopniu zabrudzenia. Część materiału jest niewłaściwie posegregowana, część nie nadaje się do recyklingu, a część powinna trafić do innych strumieni. W efekcie materiał odzyskiwany z żółtego worka wymaga znacznie bardziej skomplikowanego sortowania i przygotowania.

„System kaucyjny warto oceniać nie tylko przez liczbę zwróconych butelek i puszek”

System kaucyjny zmienia więc nie tylko ilość zbieranych opakowań, ale przede wszystkim jakość zbieranego surowca. To ważne rozróżnienie, bo 1,6 mld zwróconych do końca maja 2026 r. opakowań nie oznacza, że wszystkie zostały już fizycznie przetworzone. Oznacza natomiast, że zostały zebrane w kontrolowanym, selektywnym strumieniu, który jest właśnie po to stworzony, by maksymalizować ich dalsze wykorzystanie.

Co więcej, ustawowy poziom selektywnego zbierania dla PET i puszek wynosi obecnie 77 proc., a od 2029 r. wzrośnie do 90 proc.

Dlatego system kaucyjny warto oceniać nie tylko przez liczbę zwróconych butelek i puszek. Jego prawdziwa wartość polega na tym, że z odpadu odzyskujemy możliwie czysty, wartościowy surowiec, który może ponownie stać się częścią gospodarki obiegu zamkniętego.

Kaucja za plastikową butelkę o poj. 1,5 l to 0,50 zł. Ile faktycznie kosztuje jej wyprodukowanie i wprowadzenie na rynek, a następnie recykling?

Kaucja nie jest ceną butelki. I właśnie dlatego 50 groszy może wydawać się dużo w porównaniu z wartością samego odpadu.

Jeśli pytamy, ile kosztuje wyprodukowanie i późniejszy recykling 1,5-litrowej butelki PET, trzeba pamiętać, że na tę kwotę składa się znacznie więcej niż wartość samego tworzywa: surowiec, produkcja preformy i butelki, transport, napełnienie, etykieta czy zakrętka. Koszt zebrania i przetworzenia zużytego opakowania to z kolei osobny element całego systemu. Nie ma więc jednej uniwersalnej ceny „produkcji i recyklingu” butelki.

Ale kaucja nie ma być odpowiednikiem żadnego z tych kosztów.

Konsumentowi zwrot opakowania musi się opłacać

Jej zadaniem jest stworzenie wystarczająco silnej zachęty ekonomicznej, żeby konsument nie wyrzucił opakowania do kosza czy – co gorsza – na ulicę, tylko oddał je do systemu. Dlatego 50 groszy jest świadomie ustaloną kwotą, a nie wyceną wartości zużytej butelki. Polska przyjęła 50 groszy dla jednorazowych butelek PET i puszek metalowych.

To mechanizm znany w wielu krajach europejskich. W systemach kaucyjnych kaucja jest z założenia wielokrotnie wyższa od wartości samego materiału odpadowego. Jej ekonomiczny sens polega na tym, że dla konsumenta zwrot opakowania musi być bardziej atrakcyjny niż jego wyrzucenie.

I tu pojawia się najważniejsza różnica między kaucją a ceną surowca: kaucję odzyskujemy, a wartość odpadu tracimy.

Po zwrocie butelka PET trafia do kontrolowanego strumienia, jest sortowana i przygotowywana do recyklingu. Dzięki temu uzyskujemy znacznie czystszy i bardziej wartościowy surowiec niż w przypadku materiału zebranego razem z innymi odpadami komunalnymi.

Dlatego nie powinniśmy pytać, czy 50 groszy „pokrywa wartość butelki”. Nie ma takiego celu. Pytanie brzmi: czy 50 groszy jest wystarczającą zachętą, żeby zdecydowana większość opakowań wróciła do systemu? Doświadczenia europejskie pokazują, że dobrze zaprojektowane systemy kaucyjne mogą osiągać poziomy zbiórki przekraczające 85 proc.

A im więcej czystego PET-u wraca do obiegu, tym mniej wartościowego surowca tracimy i tym łatwiej budować rzeczywistą gospodarkę obiegu zamkniętego.

Co jest obecnie największym wyzwaniem producentów opakowań i przetwórców zajmujących się ich recyklingiem w związku z wprowadzeniem systemu kaucyjnego?

Największym wyzwaniem nie jest dziś dla producentów opakowań samo wykorzystanie materiału pochodzącego z systemu kaucyjnego. Warto tu przede wszystkim doprecyzować jedną rzecz: obowiązki związane z systemem kaucyjnym dotyczą wprowadzających napoje na rynek, a nie producentów samych butelek czy innych opakowań.

Z punktu widzenia przetwórców sytuacja wygląda wręcz odwrotnie – dobrze zebrany PET jest wartościowym i poszukiwanym surowcem wtórnym. Opakowania z systemu kaucyjnego są zbierane selektywnie, pozostają czyste i nie są wymieszane z innymi frakcjami odpadów. To sprawia, że mogą być znacznie łatwiej przygotowane do wysokiej jakości recyklingu, w tym w modelu „butelka–butelka”.

Przewaga opakowań zwróconych w systemie kaucyjnym nad tymi, które trafiły do żółtego worka

Co ważne, nie ma tylko jednego odbiorcy tego surowca. PET po recyklingu może być wykorzystywany ponownie do produkcji butelek, ale również do produkcji folii PET, m.in. wykorzystywanych przy wytwarzaniu tacek do żywności. Znacząca część recyklatu trafia także do przemysłu włókienniczego, gdzie służy do produkcji włókien poliestrowych.

Dlatego wraz z rozwojem systemu kaucyjnego kluczowe będzie nie tyle znalezienie odbiorców dla odzyskanego PET-u, ile sprawne zorganizowanie całego łańcucha: zbiórki, transportu, sortowania, przygotowania surowca i jego przetworzenia. System ma sens wtedy, gdy zwrócona butelka nie kończy swojej drogi w magazynie, lecz możliwie szybko trafia do recyklera i wraca do gospodarki jako pełnowartościowy surowiec.

I właśnie tutaj widzę dziś największą szansę. System kaucyjny nie tworzy problemu z nadmiarem PET-u. Tworzy stabilne źródło czystego surowca, na który już istnieje popyt. Wyzwaniem jest zbudowanie takiej skali i organizacji rynku, aby ten surowiec był maksymalnie efektywnie wykorzystywany w Polsce.

To ważne również z perspektywy gospodarki obiegu zamkniętego: im więcej wysokiej jakości PET-u odzyskamy ze strumienia kaucyjnego, tym mniej surowca pierwotnego będzie potrzebne do produkcji nowych wyrobów.

Czy przy obecnym stanie przepisów ew. rozszerzenie systemu kaucyjnego o kartony po mleku i sokach to realny scenariusz? Co w tym względzie mógłby zmienić ROP?

Moim zdaniem zanim zaczniemy rozszerzać system kaucyjny o kolejne rodzaje opakowań, powinniśmy najpierw uporządkować i ocenić efektywność systemu, który już działa. Od 1 października 2025 r. obejmuje on jednorazowe butelki PET do 3 litrów i puszki metalowe, a od 2026 r. także szklane butelki wielokrotnego użytku. Kartony po mleku i sokach nie są obecnie objęte systemem.

Nie jestem przekonany, że odpowiedzią na problemy z odzyskiem opakowań powinno być automatyczne obejmowanie systemem kaucyjnym kolejnych frakcji. Nie każde opakowanie musi być zbierane w systemie kaucyjnym, żeby osiągnąć wysoki poziom odzysku i recyklingu. Kluczowe są przede wszystkim dobra organizacja zbiórki, odpowiedzialność producentów, odpowiednia infrastruktura i – co często pomijamy – edukacja konsumentów.

Jeżeli społeczeństwo prawidłowo segreguje odpady, wiele opakowań można skutecznie odzyskiwać również poza systemem kaucyjnym. System kaucyjny powinien być narzędziem tam, gdzie rzeczywiście daje dodatkową wartość, a nie celem samym w sobie.

Czy rozszerzanie systemu kaucyjnego na tym etapie to dobra droga?

Dlatego dziś większym wyzwaniem niż rozszerzanie listy opakowań jest uporządkowanie zasad funkcjonowania całego systemu i ograniczenie jego kosztów. W dyskusji o ROP trzeba patrzeć na system całościowo: kto ponosi koszty zbiórki, transportu, sortowania i recyklingu, jak są one rozliczane i czy mechanizm rzeczywiście premiuje efektywność oraz dobre projektowanie opakowań.

To właśnie jest istota rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Producent powinien ponosić rzeczywisty koszt zagospodarowania opakowania po jego wykorzystaniu, ale system powinien jednocześnie motywować do ograniczania ilości odpadów, projektowania opakowań łatwiejszych do recyklingu i zwiększania poziomu odzysku. Takie podejście było również jednym z elementów stanowisk Konfederacji Lewiatan dotyczących ROP.

Mam więc wątpliwości, czy właściwym kierunkiem jest dokładanie kolejnych obowiązków i kolejnych strumieni do systemu kaucyjnego. Najpierw sprawdźmy, czy obecny system działa efektywnie, ile kosztuje i gdzie rzeczywiście są jego największe bariery. Dopiero potem decydujmy, co należy do niego dołączyć, a co znacznie lepiej zagospodarować w ramach sprawnie działającego ROP.

Bo celem nie powinien być jak największy system. Celem powinien być jak najlepiej działający system – skuteczny środowiskowo i racjonalny ekonomicznie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Beata Jasina-Wojtalak
oprac. Beata Jasina-Wojtalak

Absolwentka filologii polskiej i studiów z zakresu samorządu terytorialnego i polityki regionalnej na Uniwersytecie Warszawskim. Zajmuje się tematyką społeczną, zdrowotną oraz zagadnieniami związanymi z zabezpieczeniem społecznym i świadczeniami dla rodzin, seniorów oraz osób bezrobotnych. W przeszłości związana z wydawnictwami Edipresse Polska i ZPR Media. W swojej pracy koncentruje się na wyjaśnianiu przepisów w przystępny sposób. Zainteresowana reportażem społecznym i tematyką feministyczną.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRobert Szyman dla Forsal.pl: „System kaucyjny powinien być narzędziem tam, gdzie rzeczywiście daje dodatkową wartość, a nie celem samym w sobie” »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj