Węgiel znów kusi ceną. Polacy wracają do kotłów węglowych
Rosnące ceny pelletu i problemy z jego dostępnością sprawiły, że część gospodarstw domowych ponownie zainteresowała się węglem. Dla wielu osób podstawowym argumentem jest cena. Tona tego surowca kosztuje obecnie około 1–1,5 tys. zł, w zależności od wielkości i jakości granulatu. To wyraźnie mniej niż w przypadku pelletu.
Efekt widać już na rynku urządzeń grzewczych. Jak pisze „Wyborcza Biz”, po raz pierwszy od wielu lat Polacy zaczęli masowo kupować kotły węglowe. Szacuje się, że ich sprzedaż wzrosła w ciągu roku o 15–20 proc.
Tańszy węgiel. Ten medal ma dwie strony
Prezes SPIUG Janusz Starościk w rozmowie z „Wyborczą Biz” przestrzega jednak przed podejmowaniem decyzji wyłącznie na podstawie obecnych cen paliw.
Jego zdaniem powrót zainteresowania kotłami węglowymi, które część konsumentów traktuje jako tańszą alternatywę dla urządzeń na pellet, może negatywnie wpłynąć na tempo transformacji energetycznej w Polsce.
Na pierwszy rzut oka trudno się dziwić osobom, które przy wyborze źródła ogrzewania kierują się przede wszystkim rachunkami. Różnice w kosztach są bowiem znaczące.
Porównanie rocznych kosztów ogrzewania dla słabo ocieplonego domu o powierzchni 150 m kw. pokazuje, jak kształtują się wydatki w zależności od rodzaju paliwa. Według danych Porozumienia Branżowego Na Rzecz Efektywności Energetycznej nowoczesny kocioł węglowy oznacza roczny koszt ogrzewania na poziomie około 7,1 tys. zł. W przypadku gazu ziemnego jest to około 9,9 tys. zł, natomiast ogrzewanie pelletem kosztuje niemal 12 tys. zł.
Przy takim zestawieniu węgiel rzeczywiście wygląda na najbardziej atrakcyjne cenowo rozwiązanie. Problem w tym, że obecne ceny nie muszą obowiązywać przez kolejne lata. Na koszty ogrzewania będą wpływały także zmiany regulacyjne i unijna polityka klimatyczna.
ETS2 może podnieść koszty ogrzewania węglem
Dodatkowym problemem jest sytuacja właścicieli domów korzystających ze starych kotłów. Polska nadal ma od 2 do 2,5 mln tzw. kopciuchów, czyli kotłów niespełniających współczesnych norm emisyjnych.
Powrót do zakupów kotłów węglowych może ten problem pogłębiać. Tym bardziej że w 2028 r. ma wejść w życie system ETS2, który obejmie emisje związane ze spalaniem paliw kopalnych w budynkach i transporcie.
Dla gospodarstw domowych oznacza to dodatkowy czynnik, który w przyszłości może przełożyć się na wysokość rachunków za ogrzewanie. Węgiel jest przy tym paliwem charakteryzującym się wysoką emisyjnością, dlatego jego spalanie będzie szczególnie mocno obciążone kosztami związanymi z emisją CO2.
Wprowadzenie ETS2 zostało już raz przesunięte. Pierwotnie system miał zacząć działać wcześniej niż w 2028 r. Ostatecznie termin jego uruchomienia został odłożony, jednak sam kierunek zmian pozostaje niezmienny.
To oznacza, że decyzja o zakupie kotła węglowego może być opłacalna przede wszystkim z perspektywy obecnych cen opału. W dłuższej perspektywie rachunek może wyglądać zupełnie inaczej.
Krótkoterminowa ulga
Dla gospodarstw domowych, które dziś chcą przede wszystkim ograniczyć wydatki na ogrzewanie, cena węgla może więc być mocnym argumentem. Trzeba jednak pamiętać, że zakup kotła to inwestycja na lata, a w tym czasie zmienić się mogą zarówno ceny paliw, jak i zasady ich wykorzystywania.
Powrót do węgla może zatem przynieść krótkoterminową ulgę dla domowego budżetu, ale jednocześnie utrudnić gospodarstwom domowym dostosowanie się do nadchodzących zmian na rynku ogrzewania.
Absolwentka politologii i dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, także PR-owiec. Przez blisko dziesięć lat jej pasją było radio, gdzie prowadziła audycje i robiła reportaże, ostatecznie zwyciężyła magia mediów internetowych. Bliskie są jej tematy związane z rynkiem pracy i przedsiębiorczością. Lubi rozmawiać z ludźmi i opisywać ich historie, także te biznesowe, prowadzące do sukcesu. Prywatnie wielbicielka psów i kotów, górskich wędrówek, jazdy na nartach i podróży w miejsca nieoczywiste.
