Defetyzm, jaki panuje w zachodnich mediach, poraża. Ująć go można w jednym zdaniu: kraje Zachodu są skazane na ekonomiczną, a w konsekwencji polityczną dominację Chin. Opinia ta powielana jest również w Polsce.

Ekspansja ekonomiczna Państwa Środka przytłacza rozmachem. Z biednego, zacofanego kraju Chiny w ciągu życia jednego pokolenia stały się drugą gospodarką świata. Jeśli utrzymają tempo wzrostu, w ciągu kolejnej dekady wyprzedzą Stany Zjednoczone. Wysiłki prezydenta Donalda Trumpa, żeby odwrócić ten trend, postrzegane są jak przedłużanie agonii.

Zachód nie bierze jednak pod uwagę, że Chiny powinny zdominować świat już 700 lat temu, ponieważ miały wszelkie narzędzia, by tego dokonać. Tymczasem sztuka ta udała się raczej małym europejskim państwom, a potem Stanom Zjednoczonym. W tym samym czasie o wiele potężniejsze ekonomicznie Państwo Środka doświadczało bolesnych upadków, w dużej mierze na własne życzenie. Nawet dziś decyzja Google’a o zerwaniu współpracy z firmą Huawei pokazuje, jak bolesne ciosy może zadać w gospodarczej rozgrywce Ameryka.

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP