Komisja Europejska opracowała listę surowców krytycznych, które powodują, że jesteśmy uzależnieni od zaopatrzenia z obszarów zagrożonych konfliktami. – Gospodarka w obiegu zamkniętym daje możliwość zabezpieczenia łańcucha dostaw. Chcemy rozmawiać z biznesem, aby tym się zajął, zabezpieczył nas i stworzył nowe miejsca pracy – zapewnił Michał Kubicki z dyrekcji generalnej Komisji Europejskiej odpowiadającej za politykę UE dotyczącą jednolitego rynku, przemysłu, przedsiębiorczości i małych przedsiębiorstw.

Na ile polska gospodarka może z tego skorzystać? Na razie – jak przyznał Rafał Benecki, dyrektor biura analiz makroekonomicznych ING Banku Śląskiego – jesteśmy gospodarką energochłonną, mniej wydajną materiałowo. Produkujemy 2 ton odpadów przemysłowych na osobę rocznie, podczas gdy średnio w Unii to 1,7 ton na osobę. Odpadów komunalnych natomiast bardzo mało – ok. 300 kg, ale niestety ich segregowanie nie wychodzi nam najlepiej, to samo dotyczy recyklingu. Inwestujemy w spalarnie, nie w ich przetwarzanie. Co może przemysł zmobilizować, aby produkował mniej odpadów, bardziej je przetwarzał? Zdaniem Beneckiego mogą to być oczekiwania klientów, a także zachęty ze strony państwa i samorządów. – Polacy chcą segregować aby oszczędzić, a nie z troski o środowisko, ale wobec firm są wymagający – dodał ekonomista.

Magdalena Gosk, dyrektor departamentu gospodarowania odpadami, Ministerstwo Środowiska, stwierdziła, że resort promuje gospodarkę obiegu zamkniętego w swoich dokumentach i pokazuje kierunki działań i cele, które powinniśmy osiągnąć. – Dokumenty to punkt wyjścia, za nim powinny pójść akty wykonawcze – dodała. – Chodzi o odpady przemysłowe, zmniejszenie ich ilości i zawrócenie do obiegu. Przygotowujemy taki pakiet odpadowy, który pozwoli wdrożyć mechanizmy, które zahamują powstawanie odpadów i umożliwią ich recykling. Kluczem jest jednak przygotowanie surowca, czyli segregowanie u źródła, a to dotyczy każdego z nas.

O tym, co można robić i co można było robić już dawno, by doprowadzić do obiegu zamkniętego, przypomniał Ernest Jelito, prezes spółki Górażdże Cement. – Cementu zawsze brakowało, tak więc sięgano po surowce wtórne i odpady o właściwościach hydraulicznych zbliżonych do właściwości cementu, aby go wyprodukować. Dziś robimy to samo, by obniżać koszty produkcji, oszczędzać surowce naturalne i zachować ich źródła dla potomnych – stwierdził prezes.

– W latach 2016–2017 przemysł cementowy zyżywał rocznie ponad 4 mln ton produktów ubocznych procesu produkcji z innych branż na 18 mln produkowanego cementu. Wykorzystanie tych produktów, które jeszcze do niedawna były traktowane jako odpady, jest więc duże i co ważne, nie wpływa negatywnie na jakość produktu – dodał. Podkreślił, że sam proces produkcji cementu nie generuje odpadów, bo jest to proces zamknięty, a wspomniane produkty uboczne z innych gałęzi przemysłu są wbudowane w struktury cementu. Branża zagospodarowuje też około 1,5 mln odpadów rocznie, odzyskując je energetycznie. – Utrzymanie takiego modelu działania wymaga jednak stałych inwestycji, aby dostosowywać się do zmieniającego się strumienia substancji odpadowych z innych przemysłów – stwierdził Ernest Jelito.

Krzysztof Żarnotal, pełnomocnik zarządu ds. GOZ w firmie Synthos SA, przypomniał, że właśnie została przyjęta dyrektywa unijna dotycząca jednorazowych opakowań plastikowych, bo one tworzą problem z recyklingiem na etapie segregacji. Polska ma dwa lata, aby wprowadzić własne rozwiązania, które pozwolą wdrożyć nowe prawo. – Dojdzie więc do fragmentacji rynku, bo gracze globalni będą musieli się liczyć z funkcjonowaniem tej dyrektywy w każdym z krajów na terenie których sprzedają swoje towary – zaznaczył Żarnotal.

Magdalena Gosk dodała, że mamy też dwa lata na wejście w życie zakazu stosowania 10 najpowszechniej używanych jednorazowych opakowań plastikowych. W tym czasie rynek będzie musiał się dostosować do tego zakazu, a my będziemy musieli zmienić nasze przyzwyczajenia konsumenckie. – Takie propozycje już są, np. talerzyki z otrębów – dodała.

Marek Jagieła, dyrektor działu sprzedaży chemii przemysłowej BASF Polska, przypomniał, że jego firma może być partnerem przy stosowaniu takich rozwiązań. – Jednym z przykładów jest plastikowe obuwie wykonane z jednego tworzywa, po jego zniszczeniu konsument wraca z nim do producenta, który przetwarza buty na nowe – wyjaśnił Jagieła. – Technologia pozwala odzyskać nawet zanieczyszczony plastik – stwierdził.

Firmą, która wytwarza odpady, ale też je zagospodarowuje jest Veolia. Małgorzata Mika-Bryska, dyrektor ds. regulacji i relacji publicznych Veolia przyznała, że łatwiej w tej sferze poruszać się, znając kierunek przyjmowanych regulacji. – To nam pozwala inwestować w recykling, bo wiemy, że w dłuższej perspektywie nam się to opłaci – dodała.

Anna Sapota, wiceprezes CP Recycling Organizacji Odzysku Opakowań, podsumowując dyskusję, zwróciła uwagę na konieczność szerzenia wiedzy wśród konsumentów o drugim życiu danego opakowania, aby każdy z nas miał świadomość, co ma z nim zrobić.

Poparł ją Ernest Jelito. W jego ocenie na produkt powinno się patrzeć całościowo – już w momencie planowania trzeba wiedzieć, co się z nim stanie pod koniec „życia”. Potrzebne są też jednak regulacje prawne, które producentów do takiego planowania zmuszą.

ALG

PARTNER

źródło: Materiały Prasowe