"Odmawiając przyznania zadośćuczynienia, sąd rażąco naruszył prawo. Ustalił bowiem, że powód przyczynił się do powstania szkody, podczas gdy wykazał on krzywdę wyrządzoną bezprawnym zachowaniem ojca. Sąd nie miał też prawa uznać, by żądaniem zadośćuczynienia syn nadużył swojego prawa. RPO wskazuje także na oczywistą sprzeczność ustaleń sądu z materiałem dowodowym" - przekazano w poniedziałkowym komunikacie Biura RPO.

W ocenie Rzecznika prawomocny wyrok, który zapadł w tej cywilnej sprawie, "jest rażąco niesprawiedliwy".

Sprawa, która toczyła się przed podlaskimi sądami dotyczyła przyznania zadośćuczynienia dla dorosłego i studiującego syna od ojca, który się nad nim znęcał i jeszcze w 2011 r. został za to znęcanie skazany w sprawie karnej na osiem miesięcy w zawieszeniu na trzy lata; orzeczono także wobec niego nakaz opuszczenia mieszkania.

W sprawie cywilnej sąd rejonowy uwzględnił pozew i zasądził 20 tys. zł synowi od pozwanego ojca. Sąd ten potwierdził, że w latach 2000-2010 ojciec znęcał się fizycznie i psychicznie nad synem - groził mu pobiciem i uszkodzeniem ciała, a także wyzywał oraz stosował siłę fizyczną. Pozwany ojciec odwołał się od tego wyroku.

W 2018 r. sąd okręgowy zmienił wyrok i oddalił powództwo. Jak przekazano w komunikacie Biura RPO sąd ten uznał m.in., że "sformułowania wyroku karnego są bardzo ogólnikowe i nie wskazują jednoznacznie, na czym konkretnie polegały groźby uszkodzenia ciała, wyzywanie i stosowanie siły fizycznej", zaś z akt miałoby wynikać, że źródłem częstych konfliktów między powodem a pozwanym było "prowokacyjne zachowanie się powoda i demonstrowanie oporu", ponadto ojciec wciąż świadczy alimenty na rzecz syna.

Reklama

"Żądanie zadośćuczynienia stanowi zatem jedynie odwet ze strony powoda, chęć zemsty na pozwanym, co powód w cyniczny sposób stara się wykorzystać przeciwko pozwanemu" - przekazało Biuro RPO informując o konkluzjach uzasadnienia wyroku SO.

W swej skardze Rzecznik wskazał, że "sąd oddalił żądanie ofiary przestępstwa, która była przez 10 lat poddana przemocy, uznając że jako dziecko przyczyniła się do powstania szkody, a szkoda ta, polegająca na uszczerbkach psychicznych, wskutek upływu lat już nie istnieje". "Sąd okręgowy zastosował mechanizmy odwracające de facto role: ofiary i jej kata. Przerzucił ciężar odpowiedzialności na poszkodowanego, że sam przyczynił się do swej szkody" - ocenił RPO.

"Sprzeciw RPO budzi ponadto stwierdzenie sądu o cynicznym podtekście zachowania powoda, realizującym jakoby cechy zemsty - przez to, że w końcu jako ofiara przemocy zebrał siły, by podjąć walkę o kompensację swych cierpień w postępowaniu sądowym. Jest to niedopuszczalne i krzywdzące dla każdej ofiary dochodzącej po latach sprawiedliwości" - napisano w komunikacie.

Dlatego - jak podkreślił Rzecznik - "w świetle doświadczenia życiowego i zasad logiki nie jest możliwe uznanie, że dziecko, wobec którego przez 10 lat ojciec stosował przemoc fizyczną i psychiczną oraz groźby, nie poniosło z tego powodu szkody".

RPO argumentuje, że wyrok ten nie może być uchylony ani w trybie skargi kasacyjnej - ze względu na zbyt niską wartość przedmiotu zaskarżenia - ani też w trybie skargi o wznowienie postępowania i jedyną drogą do próby jego zmiany jest skarga nadzwyczajna. W skardze tej Rzecznik wniósł o uchylenie orzeczenia sądu okręgowego i przekazanie sprawy do ponownego zbadania.

Instytucja skargi nadzwyczajnej została wprowadzona nową ustawą o SN, która weszła w życie w kwietniu 2018 r. Przewiduje ona m.in. możliwość składania do Sądu Najwyższego takich skarg na prawomocne wyroki polskich sądów z ostatnich 20 lat.

Dotychczas SN do rozstrzygnięcia otrzymał kilkadziesiąt skarg nadzwyczajnych - najwięcej złożył ich Prokurator Generalny. Łącznie rozstrzygnięto na razie 11 takich skarg, z czego siedem zostało uwzględnionych - cztery PG i trzy RPO.

11. skarga nadzwyczajna RPO - podobnie jak cztery poprzednie - została wysłana do Izby Cywilnej SN, mimo że skargi te, zgodnie z przepisami, rozpoznaje Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. "Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia br. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne" - konsekwentnie ocenia RPO. (PAP)

autor: Marcin Jabłoński