Iran uderzył, spłonęły samoloty USA za setki milionów. Ostrzeżenia generałów ignorowano latami

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
1 kwietnia 2026, 12:31
[aktualizacja 2 kwietnia 2026, 09:19]
iran 2026 atak USA na Iran baza Prince Sultan Boeing E-3 Sentry
Iran uderzył, spłonęły samoloty USA za setki milionów. Ostrzeżenia generałów ignorowano latami/X.com
W piątek (27 marca) irańskie rakiety balistyczne i drony uderzyły na bazę lotniczą Prince Sultan w Arabii Saudyjskiej. Z analiz OSINT wynika, że w ataku Amerykanie stracili samolot wczesnego ostrzegania Boeing E-3 Sentry wart ponad pół miliarda dolarów. Ponadto wydaje się, że uszkodzono, a może nawet zniszczono, kilka powietrznych tankowców Boeing KC-135. Teraz wychodzi na jaw, że amerykańscy dowódcy latami ostrzegali władze w Waszyngtonie przed tym zagrożeniem, domagając się bodowy baz dalej od Iranu – nikt ich nie słuchał.

Atak na bazę Prince Sultan. Stracili cenny samolot wczesnego ostrzegania

Baza lotnicza Prince Sultan znajduje się na wschodzie Arabii Saudyjskiej, niespełna 600 km od granic Iranu. 27 marca siły reżimu w Teheranie przeprowadziły na nią atak przy użyciu rakiet balistycznych i dronów – jak to często robią Rosjanie, by przeciążyć obronę przeciwlotniczą przeciwnika. Część z nich sięgnęła celu.

W wyniku eksplozji, jak podaje "The New York Times", zostało rannych 12 żołnierzy, w tym dwóch ciężko. Poza tym odnotowano poważne straty sprzętowe. Przede wszystkim – na co wskazują zdjęcia z lotniska – kompletnie zniszczony został samolot wczesnego ostrzegania Boeing E-3 Sentry. 

To poważna strata dla lotnictwa USA. Po pierwsze, dlatego, że dysponuje ono w tym momencie jedynie 16 sprawnymi Boeingami E-3 Sentry. Po drugie, nowa maszyna tego typu kosztuje pomiędzy 500 a 700 mln dolarów i nie można jej szybko wyprodukować. 

Wreszcie – jest to kluczowa maszyna w prowadzeniu kampanii powietrznej. To "oczy i uszy" sił powietrznych USA. Jej radar AN/APY-2 – w charakterystycznej obudowie w kształcie dysku – zbiera dane o celach. Ponadto Boeing E-3 Sentry funkcjonuje też jako centrum dowodzenia. Na początku kampanii przeciwko Iranowi USA miały sześć tych maszyn w regionie.

Flota tych samolotów starzeje się. W związku z tym Amerykanie będą je stopniowo zastępować nowymi maszynami wczesnego ostrzegania – Boeingami E-7A Wedgetail. Pierwsze mają rozpocząć służbę w 2027 r.

Flota powietrznych tankowców KC-135 się kurczy 

Poza Boeingiem E-3 Sentry, w irańskim ataku uszkodzono – nie wiadomo, na ile poważnie – kilka powietrznych tankowców KC-135 (niektóre źródła mówią o co najmniej trzech zniszczonych maszynach). Każda z nich jest warta około 60 mln dolarów.

Rzeczywistą skalę zniszczeń w bazie Prince Sultan poznamy zapewne za jakiś czas. Póki co amerykańskie Dowództwo Centralne (CENTCOM) nie komentuje sprawy. Jednak można przypuszczać, że łączne straty finansowe z powodu ataku przekraczają miliard dolarów.

Przypomnijmy, że nie jest to pierwsza strata powietrznych tankowców podczas kampanii przeciwko Iranowi. Jak informował "Wall Street Journal", w połowie marca irański atak rakietowy na bazę lotniczą w Arabii Saudyjskiej uszkodził pięć KC-135. 

Ponadto jedna z tych maszyn została utracona, a druga uległa uszkodzeniu, podczas powietrznej kolizji.

Generałowie od lat alarmowali. Ich ostrzeżenia ignorowano

W środę "The Wall Street Journal" ujawnił, że amerykańscy generałowie stojący na czele CENTCOM – Frank McKenzie oraz jego następca Eric Kurilla – od lat apelowali o budowę nowych baz wojskowych na Bliskim Wschodzie, położonych dalej od Iranu. Zdawali sobie sprawę z rosnącego zagrożenia atakami z użyciem rakiet balistycznych i dronów.

Pomysł stworzenia nowych baz w zachodniej Arabii Saudyjskiej pojawił się już w czasie pierwszej kadencji Donalda Trumpa. Dowódcy chcieli nie tylko dysponować większą liczbą instalacji oddalonych od Iranu, aby rozmieszczać samoloty w mniej narażonych lokalizacjach. Zależało im także na możliwości przerzutu sprzętu i sił do zachodniej części królestwa bez konieczności transportu przez Cieśninę Ormuz do saudyjskich portów nad Zatoką Perską.

Według obecnych i byłych urzędników USA ani administracja Joe Bidena, ani Donalda Trumpa nie wdrożyły rekomendacji dotyczących rozbudowy sieci baz w Arabii Saudyjskiej w rejonie Morza Czerwonego. Zamiast tego skupiono się na wzmacnianiu amerykańskiej obecności wojskowej w regionie Indo-Pacyfiku, aby przeciwdziałać rosnącej potędze Chin.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj