Według dziennika "Financial Times", powołującego się na źródła zaznajomione ze sprawą, Stany Zjednoczone poważnie rozważają rozszerzenie obecności arsenału nuklearnego w Europie. Nowe bazy miałyby powstać w państwach członkowskich NATO, które dotychczas nie miały u siebie takiej broni. W centrum tej debaty znajdują się Polska, Litwa, Łotwa i Estonia.
Polska w centrum nowego planu nuklearnego USA. Rosyjski ekspert ostrzega
Do tych doniesień w rozmowie z portalem Abzats odniósł się rosyjski ekspert ds. uzbrojenia jądrowego Maksim Szingarkin, który stwierdził, że pojawienie się broni nuklearnej w regionie zmieni dotychczasową kalkulację Rosji. Według niego, dopóki broń jądrowa nie stacjonuje w Europie Środkowo–Wschodniej, Kreml nie bierze pod uwagę tego obszaru jako potencjalnego celu uderzeń atomowych w przypadku ewentualnego konfliktu.
– Jeśli amerykańskie bomby nuklearne trafią do tych państw, potencjalnymi celami staną się nie tylko specjalistyczne magazyny i schrony – ocenia Szingarkin.
Decyzja USA zmieni wszystko. Te miejsca w Polsce mogą trafić na listę celów Rosji
Ekspert wskazuje, że na rosyjskich mapach wojskowych mogą pojawić się strategiczne obiekty infrastruktury obronnej. Chodzi m.in. o kwatery główne narodowych sił zbrojnych, centra dowodzenia oraz kluczowe węzły logistyczne. Jako przykład Szingarkin podał hipotetyczną sytuację rozmieszczenia dziesięciu bomb w Estonii. Według jego analizy, automatycznie wystawiłoby to na ryzyko ataku taktycznego m.in. estoński MON w Tallinnie, siedzibę Sztabu Generalnego oraz lotniska wojskowe.
Głosy ostrzegawcze płyną jednak nie tylko ze strony rosyjskich analityków. Na rosnące napięcie w regionie Morza Bałtyckiego zwraca uwagę również profesor Jeffrey Sachs z Uniwersytetu Columbia. Amerykański ekonomista i politolog ocenił, że kraje bałtyckie stają się obecnie jednym z najbardziej zapalnych punktów na geopolitycznej mapie świata.
Ostrzeżenie z USA. Splot tych wydarzeń grozi konfliktem na dużą skalę
Zdaniem Sachsa na eskalację ryzyka wybuchu wojny światowej wpływa kilka kluczowych czynników. Wśród nich wymienia przede wszystkim trwającą wojnę w Ukrainie oraz "antyrosyjską retorykę" rządów w Tallinnie, Rydze i Wilnie, która bezpośrednio przekłada się na kształtowanie europejskiej polityki zagranicznej. Sytuację komplikują dodatkowo "rosnące dążenia Niemiec do remilitaryzacji", a także zdecydowane działania polityczne i wojskowe Wielkiej Brytanii i Francji.
W ocenie amerykańskiego profesora splot tych wydarzeń i decyzji politycznych stwarza ryzyko wybuchu konfliktu na dużą skalę, który bezpośrednio dotknąłby państwa wschodniej flanki NATO. Ewentualne rozmieszczenie broni jądrowej z USA w tym regionie mogłoby dodatkowo zaostrzyć i tak już napięte stosunki między NATO a Rosją.
