Bartoszewicz: Sankcje - tak, niepotrzebne ryzyka - nie [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
26 kwietnia 2022, 14:04
Od 16 kwietnia na terenie Polski obowiązuje tzw. ustawa sankcyjna – o szczególnych rozwiązaniach w zakresie przeciwdziałania wspieraniu agresji na Ukrainę, umożliwiająca mrożenie majątków podmiotów wspierających Rosję. Jestem zadowolony, że tak szybko weszła w życie, ale nie możemy nie zauważyć ryzyk, jakie rodzą niektóre zapisy.  - pisze w opinii dr Artur Bartoszewicz ze Szkoły Głównej Handlowej.

Ta ustawa daje ministrowi spraw wewnętrznych i administracji duże uprawnienia i nie uwzględnia drogi odwoławczej – zwracają na to uwagę również organizacje biznesowe, w tym Rada Przedsiębiorczości.

Posłowie odrzucili poprawkę Senatu o natychmiastowym zakazie importu gazu LPG z Rosji (słusznie). Sejm nie zgodził się także na senacką propozycję, aby o wpisie na listę sankcyjną decydował premier. To ma być uprawnienie szefa MSWiA, tak jak wcześniej zagłosował Sejm. Zamieszczani będą na niej ci, którzy wspierają rosyjską agresję oraz naruszenia praw człowieka i represje w Rosji lub na Białorusi.

Konsekwencje wpisu na listę są bardzo silne - to zamrożenie i zakaz otrzymywania zasobów finansowych i gospodarczych oraz wykluczenie z postępowań o udzielenie zamówień publicznych podlegających ustawie – Prawo zamówień publicznych, dlatego bardzo żałuję, że od wpisu na listę przysługuje odwołanie do NSA, który szybko mógłby rozpatrzy skargę. Niestety, poprawka wprowadzająca drogę odwoławczą przepadła w Sejmie.

Odrzucenie senackich poprawek, nie czyni ustawy sankcyjnej wadliwą. Najważniejsze w nie jest nie to, co w niej zapisano, ale jak ona będzie realizowana w praktyce.

Minister Kamiński podejmując decyzje musi pamiętać o tym, że w ciągu dwóch miesięcy wojny na Ukrainie wiele się zmieniło. Warto również podkreślić, że w żadnym z państw UE nie ma instrumentów, które pozwalają na natychmiastową konfiskatę rosyjskich udziałów w spółkach..

Europejskie spółki również nie mogą zabrać udziałów czy przymusowo wykupić udziałów rosyjskich, ale mrożą te udziały, usuwają przedstawicieli Rosjan z rad nadzorczych, odsuwają od pieniędzy i jakiegokolwiek wpływu na firmę. Wychodzą z rynku rosyjskiego i wspomagają Ukrainę. Przy wpisywaniu na listę sankcyjną szef MSWiA będzie musiał rozpatrzyć wiele za i przeciw, bowiem Polska nie była nigdy, jak np. Niderlandy czy Włochy, krajem, gdzie Moskwa chętnie „parkowała” swoje biznesy i raczej nie ma zero-jedynkowych sytuacji. Dlatego – mimo, że ustawa mówi o stanie na 24 lutego 2022 r. – przesłanką powinien być co do zasady stan obecny. Nie to, kto jest formalnym udziałowcem, ale to, czy podmiot (osoba fizyczna bądź prawna) zaangażowany we wsparcie Rosji. W przeciwnym razie może się okazać, że na listę trafią te polskie podmioty gospodarcze, które z rosyjskimi udziałowcami zerwały relacje, a unikną jej te, które przykryły rosyjski kapitał egzotycznymi szyldami z rajów podatkowych.

Warto jeszcze raz pochylić się nad zaproponowanym rozwiązaniem i poddać go modyfikacjom. Powinny zostać wprowadzone oczekiwane przez przedsiębiorców poprawki, ponieważ istnieje duże ryzyko nieuzasadnionego umieszczenia firm na liście sankcyjnej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Źródło zewnętrzne
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj