Treść apelu przesłał PAP w czwartek Marek Niziołek z Biura Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta w Sopocie. Pismo zostało wysłane do prezydenta Andrzeja Dudy, premiera Mateusza Morawieckiego, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Przewodniczącego Episkopatu Polski abpa Stanisława Gądeckiego, a także Związku Miast Polskich, Unii Metropolii Polskich, Związku Gmin Wiejskich.

"Tysiące ludzi na Lesbos straciły dach nad głową po wielkim pożarze, który w ubiegłym tygodniu spustoszył Morię, największy w Europie obóz dla uchodźców. Sytuacja tych ludzi, wegetujących w niewyobrażalnie trudnych warunkach, jest dramatyczna. Spośród przebywających tam blisko 13 tysięcy osób w najgorszym położeniu są opuszczone dzieci" - napisał w swoim apelu prezydent Sopotu Jacek Karnowski.

Zwrócił on uwagę, że dziesięć krajów członkowskich Unii Europejskiej w porozumieniu z Komisją Europejską zadeklarowało, że przyjmie 400 dzieci ze spalonego obozu dla uchodźców, które pozostały bez opieki dorosłych i dachu nad głową.

"Największe zdumienie, ale i sprzeciw budzi fakt, że wśród tych państw nie ma Polski! Obojętność i brak solidarności wobec ludzkiej tragedii w kraju, który w drodze do uzyskania suwerenności wielokrotnie otrzymywał pomoc wolnych państw demokratycznych, zaprzecza tak często deklarowanym przez rządzących wartościom" - ocenił samorządowiec.

"Poruszeni tą tragedią oraz skalą problemu uchodźców, z którym mierzy się dziś Europa, apelujemy do rządu polskiego o zezwolenie na przyjęcie do Polski dzieci z obozu Moria" - dodał Karnowski.

Reklama

Zapewnił, że samorząd jest w stanie udzielić każdego możliwego wsparcia uchodźcom. W pomoc - jak wskazał - miałyby się zaangażować instytucje publiczne i osoby prywatne. "Jesteśmy zdeterminowani, by udzielić potrzebującym realnego wsparcia, poprzez wyspecjalizowane organizacje pozarządowe, jak i profesjonalnie przygotowane służby miejskie"- podkreślił w swoim apelu prezydent kurortu.

Karnowski przypomniał też, że Sopot już w 2016 roku zwrócił się do rządu premier Beaty Szydło z prośbą o umożliwienie sprowadzenia do Polski i zapewnienia możliwości pobytu na terenie miasta 10 dzieciom i ich rodzinom z Aleppo. "Mimo, że deklarowaliśmy wówczas chęć poniesienia wszystkich kosztów związanych z pomocą materialną, zdrowotną czy psychologiczną z własnych środków, rząd nie wyraził zgody" - dodał.

W nocy z 8 na 9 września doszczętnie spłonął obóz dla uchodźców Moria na wyspie Lesbos, największy w Europie. Obóz istniał od 2015 r., mieszkało w nim ponad 12 tys. migrantów z Bliskiego Wschodu, Afryki i Azji, choć przeznaczony był dla 2750 osób.

Według policji obóz Moria, który przez lata cieszył się złą sławą ze względu na skrajne przeludnienie i fatalne warunki sanitarne spłonął na skutek podpalenia przez grupę migrantów w proteście przeciwko obostrzeniom koronawirusowym. Wirusa wykryto dotąd u 35 mieszkańców obozu. W sprawie podpalenia zatrzymano sześciu Afgańczyków.

Wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński oraz wiceszef MSWiA Bartosz Grodecki poinformowali we wtorek, że Polska przekaże w najbliższych dniach i tygodniach do Syrii i Grecji łącznie ponad 600 domów modułowych dla uchodźców. Prezes Fundacji Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej Wojciech Wilk, który wziął udział we wspólnej konferencji prasowej z wiceszefami MSZ i MSWiA, powiedział, że w ciągu najbliższych dni 156 domów modułowych zostanie przekazanych do Grecji, a w najbliższych tygodniach 500 domów zostanie wysłanych do północnej Syrii.