Pandemia sprawiła, że specjaliści od sztucznej inteligencji (SI) zyskali niebywałe możliwości rozwoju. Większość stosowanych systemów identyfikacji wykorzystuje uczenie głębokie (deep learning) – do tego wymagane jest posiadanie ogromnych ilości danych, w tym przypadku obrazów (zdjęć). W tani i szybki sposób je zyskano – sięgnięto po nagrania z monitoringów na ulicach czy w sklepach. Efekty najnowszych przełomów chińscy naukowcy opisali w badaniu „Masked Face Recognition Dataset and Application”.

Chiny są krajem już stosującym elektroniczne systemy identyfikacji do karania tych obywateli, którzy łamią przepisy, oraz nagradzania tych, którzy żyją tak, jak życzy sobie tego partia. Nic dziwnego, że to właśnie w Państwie Środka podjęto prace nad udoskonaleniem SI – by nikt nie mógł ukryć się za maską. I tamtejszym badaczom udało się wypracować metodę, która zdumiewa dokładnością.

Rozpoznawanie twarzy ma dwa zastosowania. Pierwsze to zidentyfikowanie, czy osoba nosząca maseczkę robi to zgodnie z wymogami. To rzecz łatwa, dokładność takiego działania wynosi ponad 99 proc. Informacja, czy osoba ma zakrytą twarz zgodnie z zaleceniami, jest ważna, jeśli chodzi o włamania czy ataki terrorystyczne – system musi zasygnalizować, gdy ktoś ma zakrytą twarz, chociaż nie powinien.

Drugie zadanie, znacznie trudniejsze, to rozpoznanie tożsamości zamaskowanej osoby. Do tej pory systemy cechowały się dokładnością rzędu 50 proc. Chińskim badaczom udało się osiągnąć dokładność rzędu 95 proc. – potrafili poprawnie zidentyfikować aż 95 spośród 100 zakrytych maseczkami osób. Jak tego dokonali? Nawet jeśli maska zakrywa część twarzy, to jej górna część pozostaje odsłonięta. Widać oczy wraz z ich okolicami, brwi i czoło – to wszystko wykorzystano do udoskonalenia algorytmów SI.

Oczywiście pozostaje jeszcze problem niekontrolowanych sytuacji, takich, w których z powodu dużej odległości, złego oświetlenia czy odwrócenia twarzy lub wzroku trudno ustalić tożsamość. Chiny od pewnego czasu próbują go rozwiązać, uwzględniając nie tylko twarz. Sposób poruszania się i wygląd sylwetki w spoczynku pozwalają na rozpoznanie tożsamości osoby nawet w przypadku, gdy jej twarz jest niewidoczna. Huang Yongzhen, prezes firmy Watrix.AI zajmującej się budowaniem systemów sztucznej inteligencji, w 2018 r. zaprezentował system rozpoznawania chodu, który pozwalał na odkrycie tożsamości osoby z odległości 50 metrów. Można się spodziewać, że technologia jest dziś udoskonalana. Warto wspomnieć, że system rozpoznawania chodu (gait recognition) jest już z sukcesem wykorzystywany przez policję czy firmy ochroniarskie, aby alarmować o „niestandardowych” zachowaniach (np. jeśli ktoś się dziwnie zachowuje, np. skrada, idzie zbyt szybko, wchodzi do budynku przez okno, system zauważa, że nie jest to „normalne” ułożenie ciała i alarmuje o sytuacji).

Reklama

Czy sukcesy systemów rozpoznawania i monitorowania ludności to bardziej powód do radości czy do strachu? Jedno jest pewne – technologia gna do przodu jak szalona, nie pytając nas o zdanie. ©℗