Źródło nieznane

fot. Wojtek Górski

Reklama

Artur Zaczyński lekarz, dyrektor szpitala tymczasowego na stadionie PGE Narodowy w Warszawie, zastępca dyrektora ds. medycznych CSK MSWiA w Warszawie

Z Arturem Zaczyńskim rozmawiają Klara Klinger i Dominika Sikora

Jesteście filią szpitala dla chorych w najlżejszych stanach? Tak mówi rzeczniczka Szpitala Narodowego…

Pod względem założycielskim – tak. A dokładnie jest to nowa lokalizacja udzielania świadczeń Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie przy ulicy Wołoskiej.

A pod kątem przyjmowanych pacjentów? W mediach społecznościowych porównuje się Szpital Narodowy do Antonova – czyli wielkiego, kosztownego przedsięwzięcia w blasku fleszy, z premierem w wojskowej kurtce, które w rzeczywistości do niczego nie jest potrzebne.

Decyzja o powstaniu szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym była podejmowana nie po to, żeby kogoś zadowolić czy komuś dokuczyć. Biorąc pod uwagę sytuację epidemiczną, liczbę zakażeń – była niezbędna. Zapadła po wysłuchaniu rekomendacji wielu specjalistów w sytuacji, gdy fala zachorowań rosła.

Czyli szpital tymczasowy w stylu Antonova – z tą różnicą, że nie zapewniacie wybrakowanego towaru.

Wszystkie rozwiązania zastosowane w szpitalu tymczasowym są wynikiem wielomiesięcznych doświadczeń pracowników CSK MSWiA. Jakość świadczonych tu usług jest uzgodniona ze specjalistami z placówki macierzystej.

To jeszcze jedno porównanie, które chodzi po internecie: Narodowe Izolatorium.

Szpital jest w pełni funkcjonalny, działa, przyjmuje pacjentów, mamy bardzo oddany zespół medyczny.

Mimo to – jesteście placówką dla najlżej chorych na COVID-19.

Czy jeżeli ktoś wymaga podania tlenu, opieki, to jest najlżejszy przypadek? Wątpię. Najlżej chorzy przebywają w domach. Ci, co wymagają profesjonalnej opieki, muszą być hospitalizowani.

Pytanie, według jakich kryteriów przyjmujecie pacjentów?

Kryteria są cztery. Można się z nimi zapoznać w internecie na naszej stronie www.szpitalnarodowy.pl. Zostały ogłoszone i przekazane wszystkim interesariuszom, czyli NFZ i ministrowi zdrowia, wojewodom, w tym wojewodzie mazowieckiemu. Dyskusja co do zakresu wskazań jest otwarta. W Centrum Koordynacyjnym, pełniącym 24-godzinny dyżur, są osoby doświadczone w logistyce i koordynacji działań ratunkowych, które wspomagają decyzje co do przejmowania pacjentów w ścisłej współpracy z lekarzem.

Czyli jakie to są kryteria?

Po pierwsze, chory musi mieć potwierdzone wiarygodnym testem zakażenie wirusem SARS-CoV-2. Osób z niepotwierdzonym zakażeniem nie przyjmujemy, bo byłoby to nieodpowiedzialne. Po drugie, przyjmujemy pacjentów ze stwierdzonym zapaleniem płuc, którzy mają zmiany w płucach o cechach choroby COVID-19 poświadczone badaniem rentgenowskim bądź tomografią komputerową. Po trzecie, pacjent nie może mieć innych ostrych stanów klinicznych wymagających konsultacji specjalistycznych – np. z kardiologami, neurologami czy gastroenterologami, bo oni na terenie szpitala tymczasowego nie pracują. Tych kierujemy na Wołoską. Po czwarte, przyjmujemy pacjentów niewymagających zabiegów diagnostyczno-leczniczych i operacyjnych. W tej lecznicy nie ma możliwości np. operowania pęcherzyka żółciowego czy wyrostka albo leczenia interwencyjnego zawału serca czy udaru mózgu. Tych również kierujemy na Wołoską.

Czyli do państwa trafia pacjent stabilny, bez chorób współistniejących, oddychający samodzielnie, którego stan się poprawia, a zatem nie potrzebuje wsparcia?

Niekoniecznie.

Całą rozmowę można znaleźć w weekendowym wydaniu Magazynu DGP i na EDGP

Współpraca Maria Stefaniak