W świetle danych opublikowanych w tym tygodniu przez Eurostat, Stary Kontynent staje się stary nie tylko z nazwy. Ani jedno państwo nawet nie zbliżyło się do poziomu współczynnika dzietności na poziomie 2,1, który zapewnia prostą zastępowalność pokoleń. To nie jest dobra wiadomość dla Europy. Coraz większy odsetek osób starszych w populacji obciąża w dużym stopniu systemy opieki społecznej i znacząco wpływa na spowolnienie wzrostu gospodarczego.

Poprawy sytuacji demograficznej Europy upatrywać należy jedynie w imigracji, która może uzupełnić niedobory siły roboczej i zwiększyć podatkową bazę. Niektóre państwa, w tym Polska, próbują wpłynąć na wzrost urodzeń poprzez programy socjalne. Nad Wisłą takim programem wspierającym przyrost naturalny jest 500 plus, który teraz ma być rozszerzony także na pierwsze dziecko. Jednak działania tego typu wymagają czasu, którego nasz kontynent już nie ma.

Przyjrzyjmy się danym. W 2017 roku wśród 5,075 mln urodzeń w całej Unii 45 proc. dotyczyło pierwszego dziecka, 36 proc. drugiego dziecka i 19 proc. trzeciego lub kolejnego dziecka. 

Średnio w UE kobiety, które urodziły pierwsze dziecko miały 29,1 lat. Co gorsza, w ciągu ostatnich pięciu lat średni wiek matek wydających na świat pierwsze dziecko systematycznie rośnie. Jeszcze w 2013 roku wynosił 28,7 lat.

Najwyższym współczynnikiem dzietności w UE może pochwalić się Francja. Na jedną Francuzkę przypadało w 2017 roku 1,9 urodzeń. Kolejne były: Szwecja (1,78), Irlandia (1,77), Dania (1,75) i Wielka Brytania (1,74). Natomiast najniższe wskaźniki płodności zaobserwowano na Malcie (1,26 urodzeń na kobietę), w Hiszpanii (1,31), we Włoszech i na Cyprze (po 1,32), Grecji (1,35), Portugalii (1,38) i Luksemburgu (1,39).

W Polsce, w porównaniu do 2016 r., współczynnik urodzeń wzrósł do 1,48 na kobietę. W 2017 roku w naszym kraju urodziło się 401 982 dzieci, o 19 725 więcej niż rok wcześniej, co oznacza wzrost liczby urodzeń o 5,2 proc. Jest to największy przyrost w całej UE. Jednak do pełnej satysfakcji, czyli wskaźnika urodzeń na poziomie 2,1, wciąż nam daleko.

Średni wiek matek przy pierwszym porodzie różnił się w zależności od państwa UE. Najszybciej na pierwsze dziecko decydują się Bułgarki - średnio w wieku 26,1 lat. Na kolejnych miejscach w zestawieniu plasują się kobiety w Rumunii (26,5 roku), na Łotwie (26,9), na Słowacji (27,1) i w Polsce (27,3).

Natomiast najpóźniej decyzję o powiększeniu rodziny podejmowały Włoszki. Średni wiek kobiet na Półwyspie Apenińskim rodzących pierwsze dziecko wynosił 31,1 lat. W wieku powyżej 30 lat pierwszego potomka rodziły także mieszkanki Hiszpanii (30,9), Luksemburga (30,8), Grecji (30,4) i Irlandii (30,3).

Wśród nastoletnich matek (poniżej 20 roku życia) najwyższy odsetek urodzeń pierwszego dziecka odnotowano w Rumunii (13,9 proc. wszystkich urodzeń pierwszego dziecka w 2017 r.), w Bułgarii (13,8 proc.), na Węgrzech (9,9 proc.), na Słowacji (9,5 proc.), Łotwie (6,7 proc.) i Wielkiej Brytanii (6,1 proc.).

Natomiast najmniej w całej UE spieszą się do macierzyństwa młode kobiety w Danii - tu odnotowano najniższy udział kobiet poniżej 20 roku życia, które rodzą pierwsze dziecko (1,5 proc.). Niewiele większy odsetek młodych matek był we Włoszech i Słowenii (po 1,6 proc.), Holandii (1,7 proc.), Luksemburgu (1,9 proc.) i Szwecji (2,0 proc.). 

Ze statystyk wynika, że model rodziny wielodzietnej jest szczególnie popularny w Finlandii. To właśnie w tym kraju odnotowano najwyższy w UE odsetek matek rodzących czwarte lub kolejne dziecko (10,3 proc.). Kolejne miejsca zajmują Irlandia (9,0 proc.), Wielka Brytania (8,8 proc.), Słowacja (8,1 proc.), i Belgia (8,0 proc.). A jak wygląda wielodzietność w Polskich rodzinach? W 2017 r. czwarte i kolejne dziecko dotyczyło zaledwie 4,3 porodów, natomiast trzecie dziecko rodziło 12,2 proc. rodzących kobiet. Jak widać zarówno w przypadku trzeciego, jak i kolejnych dzieci jest to wynik poniżej średniej UE.