To zmiana, która może zaskoczyć wielu właścicieli domów

Pieniądze są, ale zasady się zmieniają. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej pracuje nad nowym systemem dopłat. Tym razem chodzi o magazyny energii, czyli urządzenia, które pozwalają przechowywać wyprodukowany prąd i wykorzystać go wtedy, gdy naprawdę jest potrzebny. Tym razem celem programu jest wzrost autokonsumpcji energii elektrycznej wytworzonej w przydomowych mikroinstalacjach.

Plan zakłada uruchomienie programu jeszcze przed wakacjami 2026 roku, najprawdopodobniej w czerwcu. Wszystko zależy jednak od finansowania, o które fundusz wystąpił do Europejskiego Banku Inwestycyjnego.

Jak informował serwis PortalSamorzadowy.pl, decyzja w tej sprawie ma zapaść na początku kwietnia. Jeśli będzie pozytywna, nabór ruszy szybko. Jeśli nie, program i tak ma zostać wdrożony, ale możliwe są opóźnienia.

Fotowoltaika schodzi na drugi plan

Największym zaskoczeniem będzie brak dopłat do paneli fotowoltaicznych. Jeszcze do niedawna to właśnie one były głównym kierunkiem wsparcia. Dziś sytuacja się zmienia. Instalacji jest już tak dużo, że rząd stawia teraz na rozwój autokonsumpcji energii z fotowoltaiki, aby odciążyć sieć elektroenergetyczną.

To oznacza, że kończy się czas łatwych dopłat do samych paneli. Teraz rząd stawia na umiejętność zarządzania wyprodukowaną energią.

Nawet kilkanaście tysięcy złotych wsparcia. Ale nie dla każdego

Nowy program nadal przewiduje konkretne pieniądze:

  • do 30 procent kosztów inwestycji,
  • maksymalnie 800 zł za każdą 1 kWh pojemności magazynu.

W praktyce może to oznaczać naprawdę odczuwalne wsparcie dla domowego budżetu. Ale jest jeden haczyk, a właściwie kilka.

Nowe wymogi mogą wykluczyć wielu chętnych

Żeby dostać dopłatę, nie wystarczy już kupić urządzenia i złożyć wniosek. Trzeba będzie spełnić konkretne warunki:

  • posiadać system zarządzania energią (EMS),
  • opisać jego działanie we wniosku,
  • dopasować magazyn do instalacji fotowoltaicznej.

I tu pojawia się kluczowa zasada - pojemność magazynu musi być co najmniej dwukrotnie większa niż moc instalacji PV. Oznacza to, że dla instalacji o mocy 10 kW prosument powinien zainstalować magazyn o pojemności około 20 kWh.

Nie tylko prąd. Nowy kierunek ogrzewania

Program obejmie również magazyny ciepła (urządzenie, w którym woda jest podgrzewana przez źródło ciepła np. pompę ciepła, kocioł, grzałkę z fotowoltaiki). To rozwiązania, które pozwalają gromadzić energię i wykorzystać ją później do ogrzewania domu.

W praktyce oznacza to powolne odchodzenie od tradycyjnych źródeł, takich jak węgiel czy drewno, na rzecz nowoczesnych technologii. To kolejny sygnał, że system energetyczny w Polsce przechodzi dużą zmianę.

Polecamy: KODEKS PRACY 2026

Program przejściowy już na horyzoncie

Dla osób, które już zainwestowały w fotowoltaikę, przygotowano specjalne rozwiązanie przejściowe. Ma ono ruszyć 30 marca 2026 roku i obejmie inwestycje zrealizowane wcześniej, czyli od sierpnia 2024 do października 2025. To szansa dla tych, którzy działali „na własną rękę” i nie zdążyli załapać się na wcześniejsze programy.

Ilu prosumentów jest aktualnie w Polsce?

Dziś w Polsce działa ponad 1,6 miliona prosumentów. To oni odpowiadają za znaczną część energii odnawialnej w kraju. Jednocześnie magazynów energii jest wciąż stosunkowo niewiele, bo około 100 tysięcy. To właśnie ten element ma teraz dynamicznie rosnąć. Plan jest taki, że do 2027 roku liczba magazynów energii ma się podwoić.

To moment przełomowy dla właścicieli domów

Zmiana, która właśnie się dokonuje, nie jest tylko techniczna. To zmiana sposobu myślenia. Nie wystarczy już produkować energię. Trzeba ją jeszcze umieć przechować i wykorzystać w odpowiednim momencie. Dla jednych będzie to szansa na większą niezależność. Dla innych, konieczność dostosowania się do nowych zasad.