Problem ze ściąganiem do kasy państwa należnych miliardów dotyczy nie tylko VAT, ale również podatków dochodowych. Taki wniosek płynie z udostępnionego DGP raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego, który oszacował, ile państwo traci na unikaniu danin przez firmy.

„W 2017 r. luka w podatku dochodowym od osób prawnych mieściła się̨ w przedziale 11–21,4 mld zł, tj. od 0,55 do 1,08 proc. PKB. W latach 2015–2017 luka wyniosła od 58 do 90 mld zł” – czytamy w raporcie. To znaczy, że gdyby udało się ją dwa lata temu zredukować do zera, rząd mógłby już wtedy sfinansować – w wariancie minimalnym – 13. emeryturę. W scenariuszu maksymalnym wystarczyłoby na rozszerzenie programu 500 plus na pierwsze dziecko.

Luka w CIT – czyli różnica pomiędzy należnymi wpływami do budżetu a realnymi dochodami – wynika m.in. z niewypełniania zeznań podatkowych, zalegania z płatnościami czy zaniżania podstawy opodatkowania. Analitycy PIE zwracają uwagę, że pogłębia ją także optymalizacja zgodna z literą prawa. Największym problemem jest jednak ukrywanie przychodów, zawyżanie kosztów oraz sztuczne transfery zagraniczne. Autorzy raportu przypuszczają, że realnie dziura w CIT może być jeszcze większa, niż wynikałoby z ich wyliczeń.

Dlatego Ministerstwo Finansów coraz większą wagę przykłada do walki z agresywnymi optymalizacjami. Uszczelnianie podatków dochodowych ma być jednym z ważniejszych źródeł dodatkowych wpływów. Główny cios ma być wymierzony w zawyżanie kosztów i trafić nie tylko w płatników CIT, lecz także w prowadzących działalność na liniowym PIT. Swoje pomysły na to, jak przynajmniej częściowo zlikwidować lukę w CIT, resort finansów przedstawił w opublikowanym w ubiegłym tygodniu Wieloletnim Planie Finansowym. Zakłada w nim, że dzięki uszczelnieniu tego podatku jeszcze w tym roku uzyska ekstra ponad 2,7 mld zł, a w przyszłym kolejne 1,1 mld zł.

Polska krajem o największej rozpiętości dochodów? To sprzeczne nie tylko z logiką

>>> Czytaj też: Wzrost inwestycji zagranicznych o 20 proc. NBP podał dane za 2018 r.

W walce z agresywnymi optymalizacjami wiele działań zostało już podjętych, a kolejne są w drodze. Uszczelnienie CIT ma przynieść kilka miliardów złotych

W VAT fiskus chwali się już wymiernymi efektami swoich działań. Z wyliczeń resortu finansów wynika, że na blisko 52 mld zł wzrostu dochodów z VAT w ciągu ostatnich trzech lat, aż 21,1 mld zł dało lepsze przestrzeganie prawa podatkowego. Tym samym luka w tym podatku spadła do 12,5 proc., co nominalnie daje ok. 25 mld zł. Wciąż dużo, ale znacznie mniej niż przeszło 25 proc. w szczytowym momencie, czyli latach 2012–2013.

W ostatnich latach skarbówka włożyła wiele wysiłku, aby lukę w najważniejszym i odpowiadającym za blisko połowę wpływów podatkowych VAT zniwelować. „Nisko wiszące owoce” zostały już zebrane, a ściąganie kolejnych miliardów do kasy państwa będzie coraz trudniejsze. Dlatego Ministerstwo Finansów coraz więcej urzędniczych zasobów kieruje w stronę podatków dochodowych. Tam ubytki również występują, chociaż wyliczenie, ile państwo traci, jest trudniejsze. Widać to po szacunku luki w CIT, które przygotował Polski Instytut Ekonomiczny. Jego eksperci szacują, że w 2015 r. w wariancie maksymalnym sięgała 50 mld zł, rok później spadła do 18,4 mld zł, ale w 2017 r. znów wzrosła o ok. 3 mld zł.

>>> Czytaj też:

„Należy pamiętać, że luka CIT przypuszczalnie jest większa niż wartości podane w raporcie. Nie uwzględnia on bowiem sztucznego zawyżania kosztów przez przedsiębiorców, co powoduje znaczne zmniejszenie dochodu, rzędu przynajmniej dziesiątek miliardów złotych. Komponent ten nie został w pełni oszacowany z uwagi na brak możliwości jego rzetelnego policzenia” – stoi w opracowaniu udostępnionym DGP.

Eksperci PIE przygotowali własną metodologię obliczania luki w CIT. Na podstawie rachunków narodowych z GUS obliczyli dochód do opodatkowania, a następnie teoretyczne wpływy z podatku i porównali je z tymi rzeczywistymi. Wielkości te korygowali o dane z MF. Na podstawie statystyk NBP oszacowali dodatkowo straty wynikające z transferu dochodów za granicę, a dzięki informacjom z GUS i NIK gospodarkę nieobserwowaną, czyli w głównej mierze szarą strefę. Szacunki luki obejmują jedynie trzy lata ze względu na liczne zmiany przepisów i statystyki.

Raport może być podstawą dla skarbówki do zapewnienia budżetowi wpływów ekstra, chociaż w obszarze podatków dochodowych MF przygotowało już plan działania na najbliższe lata. Jego najważniejsze punkty to m.in. zmiana zasad w stosowaniu klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania oraz wprowadzenie obowiązku przekazywania informacji o schematach podatkowych.

Klauzula pozwala fiskusowi zakwestionować podatkowe skutki transakcji, jeśli uzna on, że przeprowadzono ją po to, by zmniejszyć należną daninę. Jak dotąd aparat skarbowy sięgał po to rozwiązanie rzadko. Modyfikacja klauzuli weszła w życie już na początku tego roku, a jedną ze zmian jest zlikwidowanie limitu wartości uzyskanych korzyści, powyżej którego wcześniej fiskus stosował klauzulę. Limit wynosił 100 tys. zł, teraz można ją będzie – teoretycznie – zastosować przy transakcji o dowolnej wartości.

Dzięki obowiązkowi przekazywania schematów podatkowych, który będzie dotyczył przede wszystkim doradców podatkowych, aparat skarbowy ma być na bieżąco ze wszystkimi technikami optymalizacyjnymi.

>>> Czytaj też: Jak bardzo zadłużone są państwa UE? Polska w grupie średniaków [DANE EUROSTATU]

Resort finansów nie ukrywa, że w obu przypadkach liczy na efekt prewencyjny – ograniczenie przez podatników zawyżania kosztów uzyskania przychodów. Ma to zwiększyć podstawę opodatkowania i zapewnić dodatkowe 2,3 mld zł.

Nieco mniejsze znaczenie mają mieć zmiany w zasadach poboru podatku u źródła przy rozliczeniach międzynarodowych. Fiskus chce się baczniej przyglądać transakcjom, w których należności wobec zagranicznych podmiotów są warte więcej niż 2 mln zł. Chodzi o to, by ukrócić nadużywanie takiego sposobu opodatkowania odsetek, dywidend czy należności licencyjnych, które w Polsce jest preferencyjne ze względu np. na umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania. W tym i w przyszłym roku ma to dać po ok. 375 mln zł.

Resort liczy też na pozytywne skutki automatycznej wymiany informacji o transgranicznych schematach podatkowych. To też ma zadziałać prewencyjnie, zwiększając dochody o 670 mln zł.

Chociaż CIT jest dopiero czwartą co wielkości pozycją we wpływach budżetowych i w ubiegłym roku dał budżetowi jedną piątą tego, co VAT, to fiskus od dłuższego czasu przypuszcza, że właśnie tam może wiele tracić. Dlatego proces uszczelniania odbywa się również w CIT. Efekty nie są jednak tak spektakularne jak w VAT. MF szacuje, że poprawa dochodów z CIT, dzięki lepszemu przestrzeganiu przepisów, wyniosła w latach 2017–2018 odpowiednio 3 i 4,2 mld zł.

Eksperci PIE zwracają uwagę na dwa główne kierunki działań fiskusa: ograniczanie szarej strefy oraz walkę z unikaniem opodatkowania. Pierwsza to przede wszystkim zwiększanie roli płatności elektronicznych, m.in. obowiązek korzystania z przelewów, upowszechnianie kas fiskalnych czy loteria paragonowa. Celem jest ujawnienie ukrywanego dotąd obrotu. Równolegle skarbówka dzięki nowym rozwiązaniom IT skuteczniej typuje firmy do kontroli.

Dużo wydarzyło się także w ostatnich latach, jeśli chodzi o zmiany w przepisach. Pojawiła się klauzula przeciwko unikaniu opodatkowania, której nie udało się wdrożyć poprzedniej ekipie rządzącej. Zdaniem MF stała się ona skutecznym straszakiem na stosujących agresywne optymalizacje. Dodatkowo w ubiegłym roku wprowadzono wyodrębnienie dwóch źródeł przychodów – z działalności gospodarczej i zysków kapitałowych, regulacje dotyczące cen transferowych, zmiany dotyczące możliwości zaliczania wydatków do kosztów uzyskania przychodu czy limity na uwzględnianie w kosztach niektórych usług, np. doradczych, reklamowych, przetwarzania danych.

>>> Czytaj też: Czy Polsce uda się powtórzyć demograficzny boom?