Wyniki wyborów na Węgrzech

Niedzielne wybory parlamentarne na Węgrzech zakończyły się bezprecedensowym sukcesem opozycyjnej partii Tisza, która według niemal pełnych danych może liczyć na 138 miejsc w 199-osobowym parlamencie. Taki wynik daje ugrupowaniu Petera Magyara większość konstytucyjną, pozwalającą na odwrócenie zmian wprowadzanych przez ostatnie 16 lat przez Viktora Orbana.

Cel pierwszej wizyty Magyara to Warszawa

Sam Magyar w niedzielę podczas przemówienia potwierdził wcześniej zapowiadany zamiar udania się w pierwszą zagraniczną podróż w charakterze premiera do Warszawy, by „odbudować tysiącletnią przyjaźń polsko-węgierską”. - Potem udam się do Wiednia, a następnie do Brukseli, by przywieźć unijne fundusze, które należą się Węgrom - zapewnił.

Nowe otwarcie we wzajemnych stosunkach

Dr Tomaszewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu w Studiu PAP ocenił, że wizyta Magyara w Warszawie jest zapowiedzią nowego otwarcia w stosunkach węgiersko-polskich i ściślejszej współpracy bilateralnej.

- Być może pojawi się jakiś nowy format, którego osią będą Polska i Węgry. Przydałoby się to, jeżeli chodzi chociażby o transport północ-południe, również zwiększenie wymiany handlowej czy turystyki. Więc jest to bez wątpienia obiecujące - ocenił.

Politolog zaznaczył, że zapowiedziane wizyty w Warszawie, Wiedniu i Brukseli wskazują na kierunki strategiczne nowego rządu. „Bruksela to jasny sygnał co do miejsca Węgier w Unii Europejskiej i rozwianie wątpliwości dotyczących ich pozycjonowania” – dodał.

Zdaniem dr. Tomaszewskiego, nowy rząd najpewniej odejdzie od dotychczasowej linii w polityce zagranicznej. „Tisza jest partią, która nie jest tak niechętnie nastawienia wobec Ukrainy, jak było to widoczne u Orbana” – zaznaczył. Dodał, że należy spodziewać się także „luźniejszych związków z Federacją Rosyjską”, choć nie całkowitego zerwania relacji, głównie ze względu na uzależnienie energetyczne Węgier.

Przyszłość Grupy Wyszehradzkiej

Odnosząc się do przyszłości Grupy Wyszehradzkiej (V4), Tomaszewski ocenił, że istnieje przestrzeń do odbudowy współpracy, choć różnice w podejściu do wojny w Ukrainie pozostają istotnym wyzwaniem. Jak wskazał, Polska postrzega konflikt jako zagrożenie dla własnego bezpieczeństwa, co jest inaczej rozumiane zarówno w Czechach, jak i na Słowacji.

- My po prostu patrzymy na wojnę w Ukrainie jako element ekspansji Federacji Rosyjskiej, która może zakończyć się uderzeniem na Polskę. Takiego spojrzenia nie podzielały rządy w Pradze, Bratysławie i Budapeszcie, więc miejmy nadzieję, że przesunięcie się Węgier w taką optykę bliższą naszej spowoduje, że będzie pole do dyskutowania z kolejnymi partnerami, czyli właśnie z Czechami i Słowacją. (...) Wszystkie te państwa w jakimś stopniu są uzależnione od rosyjskich surowców - podkreślił.

Węgry mogą dywersyfikować surowce

Według politologa kluczowym wyzwaniem dla nowego rządu będzie dywersyfikacja dostaw surowców. Obecnie znacząca część ropy (ok. 90 proc.) i gazu (ok. 75 proc.) trafiających na Węgry pochodzi z Rosji. Budapeszt - w jego ocenie - czeka więc ewolucja mająca ograniczyć dostawy z Federacji Rosyjskiej, co będzie kosztownym, trwającym wiele lat procesem.

Adrian Kowarzyk