Program Main Ground Combat System (MGCS) stoi w obliczu poważnego kryzysu. Przedsięwzięcie miało być symbolem współpracy obronnej Francji i Niemiec w celu stworzenia technologicznie zaawansowanego czołgu, który zastąpiłby legendarnego Leoparda 2 i francuskiego Leclerca. Teraz jednak inicjatywa wisi na włosku.
Projekt MGCS na krawędzi. Francja traci cierpliwość do Niemiec
Francja coraz wyraźniej sygnalizuje niezadowolenie z tempa prac nad MGCS. Według Paryża, głównym źródłem problemów są działania Niemiec, które równolegle rozwijają własną koncepcję czołgu pomostowego, określanego nieoficjalnie jako "Leopard 3". W ocenie Francuzów podważa to fundamenty wspólnego programu.
Z perspektywy Paryża oznacza to realne konsekwencje. Harmonogram MGCS uległ znacznemu wydłużeniu, a jego wdrożenie przesuwa się dziś na lata 40. XXI wieku. To z kolei stawia pod znakiem zapytania sens utrzymywania projektu w jego obecnej formule.
W obliczu rosnących opóźnień Francja rozpoczęła działania mające na celu zabezpieczenie własnych zdolności pancernych. Trwają rozmowy z przemysłem dotyczące opracowania następcy czołgu Leclerc, którego wycofanie planowane jest na lata 2037–2038.
Co istotne, mimo napięć Francja nie wyklucza współpracy technologicznej z Niemcami. Rozważane jest wykorzystanie niemieckiego podwozia opracowanego przez KNDS Germany, przy jednoczesnym zachowaniu francuskiej wieży, rozwijanej przez KNDS France. Tego typu konfiguracja była już wcześniej testowana w demonstratorze EMBT-ADT 140.
Nie tylko czołg. Francja zagrała Niemcom na nosie w kwestii FCAS
Problemy MGCS wpisują się w szerszy obraz napięć francusko-niemieckich w sektorze zbrojeniowym. Podobne trudności występują w programie FCAS (Future Combat Air System). To europejski projekt nowego systemu bojowego, którego celem jest opracowanie myśliwca szóstej generacji oraz zintegrowanego systemu wsparcia, obejmującego zarówno załogowe, jak i bezzałogowe platformy powietrzne.
Projekt od lat napotyka na trudności z powodu sporów między koncernami: francuskim Dassault i niemieckim Airbusem, który reprezentuje też trzeciego partnera - hiszpańską Indrę. Konflikt dotyczy m.in. podziału prac i praw do wykorzystania innowacji technologicznych. Szef Dassault, Eric Trappier, domaga się dominującej roli przy budowie myśliwca i przejęcia większości prac, zarzucając Airbusowi blokowanie projektu. Z kolei Airbus nalega na utrzymanie uzgodnionego, bardziej zrównoważonego podziału zadań.
Rządy w Berlinie i Paryżu wielokrotnie musiały rozstrzygać spory dotyczące podziału zadań. Zasadniczo uzgodniono jedynie, że Dassault przejmie ogólne kierownictwo nad projektem myśliwca. W zamian strona niemiecka miała zachować przewagę w pracach nad nowym niemiecko-francuskim czołgiem bojowym - napisał "Spiegel".
Jeśli mediatorzy nie doprowadzą do porozumienia, prawdopodobnie dojdzie do samodzielnego działania Francji - zaznaczono. Jak dodał "Spiegel", Francja mogłaby samodzielnie opracować następcę Rafale, a Niemcy poszukać własnego rozwiązania lub opracować samolot bojowy wspólnie z innymi europejskimi partnerami. Część elementów FCAS, takich jak drony i systemy sieciowe, mogłaby być dalej rozwijana wspólnie przez Francję i Niemcy.