Zwrot w NATO może zmienić Europę na zawsze. Niebezpieczna gra Donalda Trumpa
Fried rozmawiał z PAP po czwartkowym spotkaniu Ruttego z ekspertami i przedstawicielami waszyngtońskich elit w Instytucie Reagana w Waszyngtonie. Jak relacjonował weteran amerykańskiej dyplomacji, szef NATO robi wszystko, by znaleźć "wąską ścieżkę" wyjścia z obecnego kryzysu NATO i przetrwać gniew Trumpa na sojuszników.
- On będzie walczył o takie miękkie lądowanie i uważam, że jest ono możliwe. Trump to wszystko rozwala, grozi, że to rozwali, ale jeszcze tego nie zrobił - powiedział. - Rutte próbuje znaleźć tę wąską ścieżkę naprzód, która po prostu omija grzmoty Trumpa. Jest niestrudzenie konstruktywny. Nie daje się wciągnąć w króliczą norę trumpowskiej retoryki, tylko patrzy do przodu, bo wie, że na Trumpie historia się nie kończy - dodał.
Jego zdaniem, celem Ruttego jest wykorzystanie uzasadnionych pretensji Trumpa co do NATO oraz niewystarczających nakładów na obronę i przekucie ich w sytuację, w której NATO będzie silniejsze dzięki silniejszej Europie.
USA ruszą wojska w Europie? Polska może na tym zyskać. "Przyjąłbym tę ofertę"
Według Frieda, kompromisowym sposobem na "odreagowanie" Trumpa względem NATO byłby plan przedstawiony w środę w "Wall Street Journal", zakładający przeniesienie sił USA z baz w Niemczech, Włoszech czy Hiszpanii, których postawa w obliczu wojny z Iranem rozzłościła prezydenta, do państw takich jak Polska czy Rumunia.
- Wycofanie się z Ramstein jest kosztowne i to po prostu nie ma większego sensu. Ale jeśli mamy zaspokoić potrzebę Donalda Trumpa, można zastanowić się, na jakiej podstawie możesz przenieść się z krajów Europy Zachodniej do Polski i Rumunii. Przyjąłbym tę ofertę - powiedział Fried.
Jak ocenił, byłoby to politycznie sensowne dla Trumpa ze względu na jego dobre stosunki z prezydentem Karolem Nawrockim oraz na postawę Rumunii, która zadeklarowała gotowość do współpracy w sprawie Iranu i jest położona bliżej Bliskiego Wschodu.
Donald Trump dał upust swojej frustracji na Europę. Cieśnina Ormuz w centrum uwagi
Fried ocenił, że obecny kryzys w NATO i gniew Trumpa po części jest wyrazem jego frustracji ze względu na sytuację w cieśninie Ormuz, a po części efektem podszeptów ludzi w administracji, którzy "nienawidzą NATO" i mają w pogardzie Europę, zwłaszcza Zachodnią. Zdaniem byłego dyplomaty, wpływy te są do pewnego stopnia równoważone przez "reaganowskie" skrzydło, reprezentowane m.in. przez ambasadora USA przy NATO Matta Whitakera.