Nahins, który spędził ponad 2700 godzin za sterami MQ-9, nie kwestionuje całkowicie możliwości tych maszyn, lecz wskazuje, że ich przydatność na współczesnym polu walki znacząco maleje. Jego zdaniemzakup dokonany przez Polskę jest trudny do uzasadnienia w świetle tego, co się dzieje za naszą wschodnią granicą.
Krytykuje Polskę za zakup dronów z USA. Miażdżąca opinia o MQ-9B SkyGuardian
Były pilot MQ-9 Reaper określa decyzję Polski jako "pomnik instytucjonalnej inercji", podkreślając, że została podjęta w momencie, gdy charakter współczesnej wojny zaczął się wyraźnie zmieniać.
Jednym z kluczowych argumentów Nahinsa jest rosnąca podatność dronów MQ-9 na systemy obrony przeciwlotniczej. Jak wskazuje, nawet w konflikcie z państwami dysponującymi relatywnie ograniczonymi zdolnościami, jak Iran, amerykańskie siły zbrojne poniosły znaczące straty.
Kilka drogich, ale nieprzystosowanych do środowiska z rozbudowaną obroną przeciwlotniczą "Żniwiarzy" to w jego ocenie to sprzęt nieprzydatny, który niczego nie zmieni w potencjalnej sytuacji kryzysowej.
"Polska to nie Afganistan. Korytarz Suwalski to nie Kandahar. Środowisko zagrożenia, z jakim mierzy się Polska, z równorzędnym przeciwnikiem ze zintegrowaną obroną przeciwlotniczą, zaawansowanymi zdolnościami walki elektronicznej i gotowością do walki z każdą warstwą widma elektromagnetycznego, sprawia, że model operacyjny Reapera jest w dużej mierze bezprzedmiotowy" – argumentuje Nahins.
Polska wydała miliony dolarów w błoto? Amerykański ekspert punktuje MQ-9B SkyGuardian
W jego ocenie pokazuje to, że MQ-9 nie może być traktowany jako "materiał zużywalny". Tymczasem pojedynczy egzemplarz kosztuje około 30 mln dol., a w przypadku nowszej wersji MQ-9B cena może być jeszcze wyższa, nawet przewyższając koszt niektórych samolotów bojowych, takich jak Eurofighter.
Drugim istotnym problemem jest czas potrzebny na wyszkolenie operatorów. Uzyskanie certyfikacji do obsługi MQ-9 zajmuje około roku, a pełne przygotowanie skutecznego pilota nawet półtora roku. Zdaniem Nahinsa taki model był akceptowalny w konfliktach asymetrycznych, gdzie przeciwnik nie dysponował zaawansowaną obroną przeciwlotniczą.
"Polska wydała 310 mln dol. na trzy samoloty, naziemne stacje kontroli oraz wynagrodzenia dla instruktorów lotniczych. Ta sama kwota, przeznaczona na skalowalną, rodzimą i szybką produkcję dronów we współpracy z ukraińskim przemysłem obronnym, pozwoliłaby na wprowadzenie do służby tysięcy systemów bojowych, przeszkolenie setek operatorów oraz stworzenie bazy produkcyjnej zdolnej do szybkiego zwiększenia mocy produkcyjnych w sytuacji kryzysowej" – czytamy w raporcie Nahinsa.
Najpoważniejsze zastrzeżenia Nahins kieruje pod adresem strategicznej użyteczności MQ-9B w warunkach potencjalnego konfliktu Polski z przeciwnikiem dysponującym zintegrowanym systemem obrony powietrznej oraz zaawansowanymi środkami walki elektronicznej.
W takich realiach drony tej klasy mogą mieć poważne trudności z realizacją swoich zadań rozpoznawczych i uderzeniowych. Dodatkowo wskazuje on na możliwe ograniczenia operacyjne w trudnych warunkach atmosferycznych, w tym podczas surowych zim charakterystycznych dla naszej części Europy.
Kiedy MQ-9B SkyGuardian dołączą do polskiej armii? MON nie może się doczekać
MON wskazuje, że zakup nowego systemu ma zwiększyć zdolności Sił Zbrojnych RP w zakresie pozyskiwania danych rozpoznawczych. MQ-9B umożliwią pozyskiwanie danych rozpoznania obrazowego (IMINT) przez wykorzystanie głowic optoelektronicznych i radaru SAR oraz rozpoznania radioelektronicznego (SIGINT).
Producent ma dostarczyć MQ-9B SkyGuardian do pierwszego kwartału 2027 roku. Ale jak powiedział szef MON–u Władysław Kosiniak–Kamysz, Polska będzie zabiegała, aby doszło do tego szybciej. MQ-9B zastąpią obecnie wykorzystywane przez wojsko w ramach leasingu bezzałogowe systemy rozpoznawcze MQ-9A Reaper.