Koniec pato-najmu? „O dekadę za późno”
Polska jako jeden z ostatnich krajów UE nie uregulowała rynku najmu krótkoterminowego, który – według wyliczeń rządowych – obejmuje już 100 tys. mieszkań. I ta liczba stale rośnie. Doprowadziło to do patologicznych sytuacji, w których lokale kupowane są pod biznes turystyczny w miejscach zupełnie do tego nieprzeznaczonych. Taka sytuacja paraliżuje życie sąsiadów – mieszkańców Krakowa, Warszawy czy Sopotu.
- 1–2 mieszkania w kamienicy terroryzują życie mieszkańców. Nie mówiąc już o przypadkach Starego Miasta czy Kazimierza. To dzielnice, które umierają przez brak regulacji – mówi „Forsalowi” Maciej Fijak, radny z ruchu miejskiego Akcja Ratunkowa dla Krakowa. – Kraków z ogromną niecierpliwością czeka na zmiany. Ale to jest co najmniej o dekadę za późno. Z tego powodu duża część miasta jest już stracona – dodaje.
Fijak, razem z przedstawicielami ruchów miejskich z Łodzi, Wrocławia i Warszawy, udał się na debatę w Sejmie. Dyskutowano o poselskim projekcie ustawy o najmie krótkoterminowym, którego pierwsze czytanie przewidziano na wtorek (14 kwietnia).
Minister: „Bezczynność jest antymieszkaniową zbrodnią”
Sprawa jest nietypowa, bowiem projekt ustawy przygotowała Polska 2050, podczas gdy – teoretycznie – swoje rozwiązania tego samego problemu proponuje Ministerstwo Sportu i Turystyki. Jednak pomysł resortu jest wciąż na wstępnym etapie. Ustawodawcom kończy się czas, ponieważ niektóre zmiany – zgodnie z dyrektywą UE – Polska musi wprowadzić do 20 maja.
- Rządowy projekt miał być wiele miesięcy temu i ciągle go nie ma. Myśmy lojalnie i uczciwie czekali. Teraz uważamy, że tę zmianę należy wprowadzić, a nie czekać na gotowy projekt. Mamy wsparcie mieszkańców i ruchów społecznych, którzy nie pozwolą na dalsze trwanie w obecnym stanie. Bezczynność jest antymieszkaniową zbrodnią – przekonywała przewodnicząca Polski 2050, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Jak zapewniają politycy Polski 2050, aż 30–40 proc. najmu krótkoterminowego to szara strefa. UE wymaga na początek wprowadzenia rejestru wszystkich lokali, ale posłowie przekonują, że konieczne są dalsze regulacje. Podobne obowiązują od lat w Hiszpanii czy Holandii.
– Nie chcemy zakazywać najmu krótkoterminowego, ale zadbać o prawo do własności 99 proc. mieszkańców – tak, aby mogli zdecydować, czy za ścianą mają hotel na dni czy godziny – mówi Pełczyńska-Nałęcz.
Spis lokali i do 50 tys. zł kary
Projekt reguluje cały rynek, zaczynając od podstaw. Stworzono w nim definicję najmu krótkoterminowego, opisano obowiązek rejestracji lokali, a także sposób ich oznaczenia. Co ważne, ustalono również konieczność stworzenia regulaminu informującego o ciszy nocnej (nie krótszej niż w godz. 22–6) oraz zawierającego numer telefonu do właściciela.
Jeżeli ustawa wejdzie w życie, stworzony zostanie – co wynika z obowiązków wobec UE – Centralny Wykaz Turystycznych Obiektów Noclegowych podlegający ministerstwu. Bez wpisu niemożliwe będzie ogłaszanie lokalu, także na platformach typu Airbnb czy Booking.
Za złamanie przepisów oraz brak wpisu w rejestrze przewidziano karę w wysokości do 50 tys. zł. Co ważne, ma ona obowiązywać również wspomniane platformy. Z kolei podmioty zarejestrowane mogą zostać „wyrzucone” z rejestru za trzykrotne złamanie przepisów porządkowych. To kontrowersyjny punkt, na który zwraca uwagę Sąd Najwyższy.
„Wątpliwości budzi także regulacja art. 12 ust. 1 projektu ustawy dotycząca wykreślenia z rejestru lokali w przypadku co najmniej trzech udokumentowanych naruszeń porządku. Regulacja ta wprowadza bowiem bezpośrednią odpowiedzialność wynajmującego za zachowania najemców (których w znakomitej większości przypadków nie zna osobiście), a nawet osób trzecich przebywających w lokalu” – czytamy w uwagach do ustawy.
Strefy bez Airbnb?
Spore uprawnienia mają przysługiwać gminom. Zgodnie z propozycją będą mogły one wprowadzić strefy, w których nie będzie można prowadzić najmu krótkoterminowego. Mają być one ustalane po konsultacjach z mieszkańcami. Jak już wcześniej informowaliśmy, wiele gmin jest zainteresowanych takim - dość radykalnym - rozwiązaniem.
Jeśli przepis wejdzie w życie, radni określą też np., przez ile dni w roku lokale będą mogły być wynajmowane krótkoterminowo. Wyznaczą także minimalny metraż mieszkań pod tego typu usługi oraz warunki przeciwpożarowe (chodzi m.in. o kominki i instalacje gazowe).
Właściciele będą mieli rok na dostosowanie swoich mieszkań do nowych przepisów. Za wpis zapłacą 100 zł.
Projekt utknie w „zamrażarce”?
Zapytaliśmy Ministerstwo Sportu i Turystyki, co sądzi o projekcie poselskim. W niektórych przypadkach projekty Polski 2050 były łączone z resortowymi. Jak słyszymy w kuluarach, być może teraz również tak się stanie.
Ministerstwo nie odpowiedziało na nasze pytania do czasu publikacji. Będziemy aktualizować ten artykuł.
– Wsadzanie „nogi w drzwi” dobrze wychodzi pani minister. Nie wiadomo, co dzieje się z projektem rządowym. Z punktu widzenia np. Krakowa nie rozwiązuje on wszystkich problemów. Popieramy szersze uregulowanie najmu i oddanie większych kompetencji gminom oraz spółdzielniom – mówi „Forsalowi” Maciej Fijak.
– Potrzebny jest jednak cały pakiet legislacyjny. Kraków przez ostatnie 10 lat nie mógł pobierać opłaty turystycznej. To około miliarda złotych, których nie pobraliśmy od turystów. Nie walczymy z turystyką, walczymy z turystyfikacją – dodaje.
Prace nad ustawą cały czas trwają. Jak powiedziała Pełczyńska-Nałęcz, po konsultacjach z przedstawicielami najemców oraz ruchami miejskimi, a także przedstawicielami branży możliwe są zmiany.