„Obecnie jest tak samo dużo niepewności, jak w marcu 2020 roku, gdy pandemia się rozwijała” – powiedział Mike O'Rourke, główny strateg rynkowy w Jones Trading. Jedyną różnicą, jak mówi, jest to, że inwestorzy mają teraz dostęp do łatwych pieniędzy, co może uśpić ich czujność i spowodować, że nie dostrzegą pierwszych sygnałów pogorszenia sytuacji na rynkach.

Przedświąteczny chaos w portach

Reklama

Cały świat boryka się z problemem zapewnienia ciągłości dostaw, a chaos powiększają jeszcze zamówienia składane na Święta Bożego Narodzenia. Porty w USA nie są od tego problemu wolne. Sytuacji nie rozwiązał ogłoszony w zeszłą środę przez administrację Bidena program „90-dniowy sprint”, który ma pomóc odblokować przed Bożym Narodzeniem zatkane porty morskie.

Port w Los Angeles dołączył do portu w Long Beach i zaczął działać 24 godziny 7 dni w tygodniu. Dodatkowo wielkie sieci dystrybucyjne Walmart, FedEx, UPS, Target i Home Depot zobowiązały się do wysyłania większej liczby ciężarówek do portów, dzięki czemu rozładowane towary z portów będą szybciej dostarczane na półki sklepowe.

Kolejnym problemem, z jakim musi sobie poradzić globalna logistyka, jest niedobór kierowców i ciężarówek. Z powodu pandemii brakuje zarówno ludzi jak i mikrochipów wykorzystywanych w produkcji samochodów. I na razie nic nie wskazuje na to, aby coś się w tej kwestii zmieniło.

Inflacja wyrywa się spod kontroli banków centralnych

Wszystko to powoduje wzrost cen. Zarówno ekonomiści, jak i szefowie banków centralnych, jak mantrę powtarzają, że inflacja jest stanem „przejściowym”. Amerykańska Rezerwa Federalna tak często i tak długo używała tego terminu, że stracił on wszelki sens. I mimo tych szumnych zapowiedzi w zeszłą środę opublikowano dane, które pokazują, że indeks cen towarów i usług konsumpcyjnych w USA wzrósł we wrześniu o 5,4 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Najwyraźniej utrzymanie inflacji na poziomie 2 proc. przekracza obecne możliwości Fed.

Przed nami zima i ryzyko, że już wkrótce świat będzie musiał zmierzyć się zarówno z gwałtowną podwyżką cen energii jak i jej niedoborem prądu. Według Komisji Europejskiej skoki cen na Starym Kontynencie są niezwykle dramatyczne. Hurtowe ceny energii elektrycznej w Europie wzrosły o 200 proc. w porównaniu ze średnią z 2019 roku. Podobnie jest z Chinami, w których ceny węgla w są rekordowo wysokie, a niedobory energii tak dotkliwe, że Pekin już od kilka tygodni temu podjął decyzję o oszczędzaniu energii poprzez jej odłączanie.

Nieco lepsza sytuacja jest w USA. Amerykańskie gospodarstwa domowe mogą spodziewać się, że zapłacą o 54 proc. więcej za gaz w butlach, o 43 proc. więcej za olej opałowy, o 30 proc. na gaz ziemny i o 6 proc. więcej za ogrzewanie elektryczne, podała w środę amerykańska Agencja ds. Informacji o Energii.

Federalny kryzys budżetowy

Kolejnym wybojem, o który może potknąć się światowa gospodarka, jest realne zamrożenie wypłat z amerykańskiego budżetu. Podpisanie w piątek przez Bidena krótkoterminowego zawieszenia limitu zadłużenia odsunęło problem braku pieniędzy na federalnym koncie do 3 grudnia. Tuż przed tym terminem Republikanie i Demokraci ponownie będą się politycznie spierać, co jest lepsze dla amerykańskiej gospodarki.

Bez wsparcia, jakim jest zwieszenie limitu zadłużenia, nie uda się związać ze zobowiązań federalnych, a amerykańską gospodarkę czeka katastrofa. Utrata milionów miejsc pracy zniweczyłaby wszystkie zyski, jakie rynek pracy osiągnął od czasu wybuchu pandemii. Rynki kredytowe załamałyby się. Wstrzymanoby wypłaty dla pracowników federalnych, świadczenia Medicare, wynagrodzenia żołnierzy i inne płatności zostałyby wstrzymane.

Karnawał inwestycyjny na Wall Street

Potencjalnym kryzysem wydaje się zupełnie nie przejmować amerykańska giełda papierów wartościowych. Pomimo niedawnej zmienności, S&P 500, najszerszy indeks na Wall Street, wzrósł w tym roku o ponad 18 proc.

Inwestorzy nienawidzą niepewności na rynkach, za to bardzo kochają łatwe pieniądze. Zdaniem O'Rourke’a, analityka Jones Trading chodzi o niebagatelną kwotę „10 bilionów dolarów bodźców fiskalnych i monetarnych wpompowanych w gospodarkę” USA. Tak ogromna kwota zneutralizowała sygnały o zbliżających się kłopotach, na które inwestorzy powinni być bardzo wyczuleni. Według O'Rourke'a amerykański rynek finansowy znalazł się w „ogromnej bańce kapitałowej”. I trudno, jeśli nie niemożliwe, przewidzieć, jaki będzie punkt krytyczny.

Jednak sytuacja powoli się zmienia. Najprawdopodobniej już w przyszłym miesiącu Fed zacznie wyhamowywać politykę łatwo dostępnych pieniędzy. Być może to ostudzi zbyt rozgorączkowane głowy giełdowych maklerów i inwestorów.