Zgodnie z prognozą NBP zawartą w tzw. centralnej ścieżce projekcji, w tym roku inflacja wyniesie 3,4 proc. wobec prognozowanej w lipcu br. w wysokości 3,3 proc. W przyszłym roku inflacja spadnie do 2,6 proc. wobec wskaźnika w wysokości 1,5 proc., spodziewanego wcześniej przez bank centralny. Jednocześnie bank centralny przewiduje, że w 2022 r. ceny wzrosną o 2,7 proc. (w lipcu oczekiwano inflacji w wysokości 2,1 proc.).

NBP prognozuje także, że 2020 r. zamknie się recesją w wysokości 3,5 proc. wobec spodziewanej wcześniej w wysokości 5,4 proc., natomiast w przyszłym roku PKB wzrośnie o 3,1 proc. wobec lipcowej prognozy wzrostu w wysokości 4,9 proc. NBP spodziewa się, że w 2022 r. wzrost gospodarczy przyspieszy do 5,7 proc. wobec 3,7 proc. oczekiwanych wcześniej.

Bank centralny tłumaczy, że dane, które napłynęły od zamknięcia projekcji lipcowej, przyczyniły się do podwyższenia prognozowanego średniego poziomu PKB (przy wyższej dynamice w 2020 i 2022 r., a niższej w 2021 r.) oraz inflacji CPI w horyzoncie projekcji.

"W latach 2021-2022 będzie następowała stopniowa i dość powolna odbudowa aktywności gospodarczej. Odbudowę, zwłaszcza w przyszłym roku będą ograniczać prawdopodobne powracające wzrosty zachorowań, i wprowadzanie czasowych ograniczeń w funkcjonowaniu gospodarki (albo jej poszczególnych sektorów) oraz utrzymująca się na podwyższonym poziomie niepewność" - napisano w raporcie.

Wskazano, że ze względu na wzrost kosztów funkcjonowania przedsiębiorstw oraz zawieszenie działalności przez część firm, nastąpi trwały ubytek potencjału wytwórczego krajowej gospodarki.

Reklama

Zastrzeżono, że przyszła sytuacja gospodarcza w Polsce jest silnie uwarunkowana dalszym przebiegiem pandemii COVID-19 oraz zmianami zachowań podmiotów w sytuacji naprzemiennego łagodzenia i zaostrzania ograniczeń administracyjnych i swobody prowadzenia działalności gospodarczej.

"Ścieżkę PKB w bieżącej projekcji podniósł wyższy od oczekiwań odczyt GUS za II kw. br. Silniejsze niż zakładano w projekcji lipcowej okazało się oddziaływanie rządowych programów antykryzysowych wspierających rynek pracy oraz przedsiębiorców, prowadząc do mniejszego od oczekiwań spadku konsumpcji i inwestycji w tym kwartale" - wyjaśniono.

Dodano, że również dane miesięczne za III kw. br. wskazują, że aktywność gospodarcza odbudowywała się w tym okresie szybciej niż oczekiwano w projekcji lipcowej, przy lepszej sytuacji na rynku pracy.

"Obserwowane obecnie pogorszenie sytuacji epidemicznej i idące w ślad za nim rozszerzanie zakresu bieżących obostrzeń i wprowadzanie nowych restrykcji przyczyniły się do powrotu w kolejnych kwartałach ścieżki PKB do poziomu zbliżonego do prognozowanego w projekcji lipcowej" - napisano.

NBP zwraca szczególnie uwagę na rosnącą niepewność i negatywny sentyment podmiotów wywołany ponownym nasileniem pandemii, co powoduje, że konsumpcja w IV kw. 2020 r. i w 2021 r. może przejściowo kształtować się nieco poniżej poziomu przewidywanego w lipcu.

"Przesunięcie w górę ścieżki inflacji CPI względem projekcji lipcowej wynika zarówno z czynników krajowych, jak i zewnętrznych. Pomimo obecnego wzrostu liczby zachorowań, oczekuje się średnio w horyzoncie obecnej projekcji silniejszej niż w poprzedniej rundzie presji popytowej i szybszego wzrostu jednostkowych kosztów pracy. Do wyższej ścieżki inflacji w bieżącej projekcji przyczynia się również, zwiększający ceny usług, silniejszy od oczekiwań wzrost kosztów działalności firm związanych z dostosowaniami do funkcjonowania w okresie pandemii" - czytamy.

Wskazano, że ceny energii są dodatkowo podwyższane przez korektę notowań ropy naftowej na rynkach światowych. Do rewizji w górę cen energii przyczynił się także wzrost cen uprawnień do emisji CO2. Uwzględniono również wpływ na ceny napojów obowiązującej od stycznia 2021 r. opłaty cukrowej (uchwalonej w sierpniu br.).

"Skalę korekty inflację ogranicza, wpływająca na krajowe ceny żywności, korzystniejsza niż oczekiwano na etapie formułowania założeń do projekcji lipcowej sytuacja podażowa w polskim rolnictwie po tegorocznych zbiorach oraz niższe ceny surowców rolnych na rynkach światowych" - uważa NBP.

Najważniejsze źródło ryzyka dla aktywności gospodarczej, oraz – w mniejszym stopniu – dla kształtowania się inflacji w Polsce stanowi dalszy przebieg pandemii.

"Bilans czynników niepewności w przypadku dynamiki PKB oraz – w mniejszym stopniu – inflacji CPI wskazuje na bardziej prawdopodobne ukształtowanie się tych kategorii poniżej scenariusza centralnego projekcji" - napisano.

W projekcji założono, że obecny lockdown będzie także krótszy, niż ten wprowadzony na wiosnę.

"Zimą prawdopodobne są ponowne wzrosty zachorowań, i w konsekwencji, wprowadzanie czasowych ograniczeń w funkcjonowaniu gospodarki (albo jej poszczególnych sektorów). Część bieżących ograniczeń może być zatem utrzymana przez dłuższy czas, a te które zostaną zniesione mogą zostać przywrócone jeżeli sytuacja epidemiczna ponownie się pogorszy. Odmienny od przyjętych założeń dalszy rozwój pandemii oraz skala restrykcji stanowią główne źródło ryzyka dla kształtowania się przyszłego wzrostu gospodarczego" - dodano.

Według NBP spadek aktywności gospodarczej w wyniku wybuchu pandemii będzie negatywnie oddziaływać na krajowy rynek pracy nie tylko w tym roku, ale również w przyszłym roku.

"Obniżeniu popytu na pracę towarzyszy ograniczenie efektywnej podaży pracy wynikające z obaw przed zarażeniem, czy też nieobecności związanymi z opieką nad dziećmi podczas zamknięcia placówek oświatowych oraz infekcji. W 2020 r. skalę redukcji zatrudnienia ograniczają działania antykryzysowe rządu oraz skłonność firm do chomikowania pracy (ang. labor hoarding)" - zauważono.

Zdaniem ekonomistów banku centralnego w 2021 r., ze względu na prognozowaną jedynie umiarkowaną poprawę koniunktury oraz możliwe ponowne wzrosty zachorowań, prowadzące do administracyjnego ograniczenia działalności gospodarczej i przejściowego obniżenia popytu na pracę, stopa bezrobocia nadal kształtować się będzie na podwyższonym poziomie.

"W drugiej połowie 2021 r. możliwe jest stopniowe odwrócenie negatywnych tendencji na rynku pracy. Wraz z częściowym przywracaniem trybu pracy sprzed pandemii, nastąpi sukcesywny wzrost dynamiki płac w gospodarce. Będzie on skutkiem odbudowy intensywności pracy, przywracania dodatków pozapłacowych lub zaniechanych dotychczas, a planowanych wcześniej podwyżek wynagrodzeń" - czytamy.

Bank centralny tłumaczy, że na kształtowanie się płac wpływać będzie również planowany wzrost płacy minimalnej o 7,7 proc. od stycznia 2021 r. "Przy podwyższonej stopie bezrobocia, dynamika wynagrodzeń w horyzoncie projekcji nie osiągnie jednak poziomu z lat 2018-2019" - zastrzeżono.