Lokalne wybory w Finlandii: wygrywa partia opozycyjna, partia premier Marin na drugim miejscu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 czerwca 2021, 08:45
Helsinki, Finlandia
<p>Helsinki, Finlandia</p>/ShutterStock
Niedzielne wybory samorządowe w Finlandii wygrała opozycyjna, liberalno-konserwatywna Koalicja Narodowa, zdobywając ok. 20,5 proc. głosów. Partia socjaldemokratyczna premier Sanny Marin otrzymała ok. 17,5 proc. – wynika z danych resortu sprawiedliwości po przeliczeniu blisko 90 proc. głosów.

Koalicja Narodowa (KOK) jest wyraźnie na prowadzeniu w największych miastach, m.in. w Helsinkach oraz Espoo, w których utrzyma władzę. Na trzecim miejscu plasuje się druga największa partia koalicji rządowej, liberalna partia Centrum (KESK) - ok. 16.

Populistyczna, narodowo-konserwatywna partia Finowie (PS) zajmuje czwarte miejsce (ok. 14,5 proc.), co jest gorszym rezultatem, niż wskazywały niektóre sondaże przedwyborcze. Wynik tego eurosceptycznego i antyimigranckiego ugrupowania jest jednak lepszy o ok. 6 pkt procentowych niż w wyborach w 2017 r.

"Wybory dowodzą, że społeczeństwo chce zmiany polityki rządu" – skomentował Petteri Orpo, lider KOK, będącej obecnie w opozycji parlamentarnej. Według premier Marin, liderki Socjaldemokratycznej Partii Finlandii (SDP), "odpowiedzialność rządu widać w poparciu dla SDP, chociaż w tych w wyborach nie głosuje się za polityką rządową". Przyznała przy tym, że wynik dla jej ugrupowania "jest nieco gorszy, niż oczekiwała".

Marin według wstępnych danych zdobyła najwięcej głosów w wyborach w swoim rodzimym okręgu – mieście Tampere w środkowej Finlandii.

W Finlandii, inaczej niż w wielu innych krajach, parlamentarzyści mogą również sprawować funkcję radnego i dotychczas dwa mandaty łączyło ok. 80 proc. deputowanych.

W tegorocznych wyborach samorządowych, przesuniętych o dwa miesiące z powodu wiosennej fali zakażeń koronawirusem, w ramach przedterminowego głosowania udział wzięła rekordowa liczba wyborców (ponad 32 proc.). Popularność zdobyły ponadto punkty wyborcze zlokalizowane na zewnątrz, typu drive-in, w których łatwiej zagłosować mogli zmotoryzowani czy rowerzyści, oraz punkty mobilne, prowadzone np. w autobusach bibliotecznych.

Biorąc pod uwagę liczbę oddanych głosów w niedzielę – głównym dniu wyborów, ogólna frekwencja ukształtowała się na poziomie ok. 55 proc., co oznacza, że łącznie w wyborach lokalnych udział wzięło mniej wyborców niż cztery lata temu (58,9 proc.).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj