Stanowisko w tej sprawie opublikowano w środę na stronie RPO. Pisma skierowane zostały we wtorek do prezydenta, premiera, marszałków Sejmu i Senatu.

RPO stoi na stanowisku, że ewentualna zgoda na decyzję o wystąpieniu z Unii Europejskiej powinna być wyrażona tak jak przy wstępowaniu do niej - w trybie kwalifikowanym, zatem "powinno to być albo przyjęcie odpowiedniej ustawy kwalifikowaną większością głosów, albo – co z punktu widzenia poszanowania zasady suwerenności Narodu wydaje się najbardziej pożądane – podjęcie decyzji w ogólnokrajowym referendum".

Reklama

W pismach do prezydenta, premiera i marszałków obu izb parlamentu, RPO zaznaczył, że procedurę wystąpienia z UE reguluje art. 22a ustawy o umowach międzynarodowych, zgodnie z którym przedłożenie prezydentowi projektu decyzji o wystąpieniu z UE jest dokonywane po uzyskaniu zgody wyrażonej w ustawie. Jak wskazał rzecznik, nie przewiduje się zatem podwyższonych wymagań proceduralnych co do zgody na wystąpienie z UE, która może zostać wyrażona zwykłą większością głosów.

Według rzecznika, tak sformułowany przepis co do uchwalenia ustawy o zgodzie na wystąpienie z UE zwykłą większością głosów narusza konstytucję. "Przepis ten dopuszcza bowiem, że decyzja Narodu wyrażona w formie referendum może być zniweczona przez ustawę uchwaloną zwykłą większością głosów. Z tego powodu jest on niezgodny nie tylko z art. 90 w związku z art. 125 Konstytucji, lecz z również z zasadą suwerenności Narodu, wyrażoną w art. 4 Konstytucji" - oświadczył RPO.

Art. 90 konstytucji mówi m.in. że "Rzeczpospolita Polska może na podstawie umowy międzynarodowej przekazać organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach", a ustawa wyrażająca zgodę na ratyfikację takiej umowy jest uchwalana przez Sejm większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz przez Senat większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów. Wyrażenie zgody na ratyfikację takiej umowy może być uchwalone w referendum ogólnokrajowym zgodnie z przepisem art. 125 konstytucji, który stanowi, że w sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa może być przeprowadzone takie referendum.

Według RPO art. 90 "powinien być odczytywany w taki sposób, że wystąpienie z UE jest możliwe wyłącznie na podstawie tzw. +actus contrarius+ - czyli aktu prawnego przyjętego w takiej samej procedurze, w jakiej nastąpiła ratyfikacja traktatu akcesyjnego". Takie rozumienie przepisów - zaznaczył - "wynika z wykładni Konstytucji w świetle przepisów Konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów z 1969 r., której Polska jest sygnatariuszem".

W związku z tym RPO zaapelował o zmianę w ustawie o umowach międzynarodowych. "W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich konieczne jest – w celu zagwarantowania praw podstawowych obywateli – dokonanie zmiany ustawy o umowach międzynarodowych w celu jej dostosowania do polskiej ustawy zasadniczej oraz uwzględnienia wagi polskiego członkostwa w Unii Europejskiej" - napisał Wiącek.

W pismach RPO wskazał też na niezwykle poważne - jak zaznaczył - konsekwencje dla praw i wolności człowieka i obywatela, wynikające z ewentualnego opuszczenia UE przez Polskę. Zaznaczył, że opuszczenie wspólnoty wiązałoby się m.in. z utratą przez polskich obywateli statusu obywateli UE, spowodowałoby też utratę możliwości swobodnego podróżowania bez kontroli i utratę możliwości swobodnego wyboru miejsca zamieszkania, pracy czy studiowania w państwach członkowskich.

"Polscy obywatele straciliby ochronę prawną wynikającą z możliwości powoływania się na Kartę Praw Podstawowych UE. Nie mogliby też już korzystać z podstawowych swobód jednolitego rynku europejskiego: przepływu towarów, osób, usług i kapitału. Dotknęłoby to w pierwszym rzędzie przedsiębiorców, eksporterów i importerów, którzy musieliby się liczyć z przywróceniem na polskich granicach ceł i innych przeszkód w handlu z państwami unijnymi" - wskazał Wiącek.

Zwrócił też uwagę, że po wystąpieniu z UE nie byłoby wielu korzyści finansowych budżetu unijnego, np. płatności bezpośrednich dla rolników czy środków z europejskich funduszy strukturalnych. Jak dodał, wydaje się, że ich utraty nie zrekompensowałoby zaprzestanie płacenia składki do budżetu UE.