Mateusz Morawiecki w mediach społecznościowych odniósł się do wcześniejszej zapowiedzi rzecznika rządu Piotra Müllera, który podczas sobotniego briefingu pod KPRM poinformował, że w związku z kryzysem na polsko-białoruskiej granicy i trudną sytuacją geopolityczną szef rządu odbędzie serie spotkań w krajach unijnych. W niedzielę odbędą się pierwsze trzy wizyty premiera – na Litwie, Łotwie i w Estonii.

Premier we wpisie ocenia, że "sytuacja geopolityczna jest bardzo poważna i wymaga licznych działań oraz zabiegów dyplomatycznych". "I dlatego wyruszam w podróż po kilku krajach europejskich, aby rozmawiać o kryzysie międzynarodowym wywołanym przez działania Aleksandra Łukaszenki" – podkreśla.

Reklama

"Na jutro zaplanowałem pierwsze trzy spotkania"

"Wszyscy widzimy intensywne działania inicjowane na Wschodzie – cyberataki czy manipulacje cenami i dostawami gazu, które mają na celu wywołanie kryzysu energetycznego. W rękach Rosji pojawiło się też nowe narzędzie szantażu – planowane uruchomienie gazociągu Nord Stream 2. Ostatnio jest to również organizowanie działań migracyjnych, które doprowadziły do kryzysu na granicy polsko-białoruskiej" – pisze Morawiecki.

Jak dodaje, "niestety, istnieją liczne przesłanki, że przez wiele miesięcy, a nawet lat, ten kryzys geopolityczny będzie kontynuowany". "To, że niektóre działania zostały częściowo wstrzymane, nie oznacza, że planowane w Moskwie ataki się zakończyły. Musimy wyciągać wnioski z działań Rosji w Gruzji czy na Krymie, na wschodniej Ukrainie. Informacje, które spływają do naszego kraju i do naszych sojuszników są niepojące" – podkreśla.

"Na jutro zaplanowałem pierwsze trzy spotkania – na Litwie, Łotwie i w Estonii, z premierami tych krajów" – poinformował premier. "Jako Unia Europejska i kraje sojuszu transatlantyckiego musimy być przygotowani na potencjalne zagrożenia oraz wypracować sprawne i skuteczne mechanizmy współpracy w obliczu kolejnych ataków i prowokacji" – dodaje.