Polska nie jest dla USA najważniejszym punktem na mapie [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 marca 2022, 21:58
Jeśli z wojny w Ukrainie polskie władze wyciągną wniosek, że jesteśmy bezpieczni, bo zawsze możemy liczyć na pomoc USA, zgrzeszą naiwnością.

Politycy obozu władzy w Polsce długo nie mogli zaakceptować zwycięstwa prezydenta Joego Bidena w 2020 r. Szerokim echem odbiły się u nas spóźnione gratulacje Andrzeja Dudy dla nowego amerykańskiego przywódcy. Ale jeszcze bardziej zaskakujący był brak potępienia sprawców ataku na Kapitol z 6 stycznia 2021 r., kiedy to siłą spróbowano powstrzymać proces zatwierdzania wyniku wyborów. „Wydarzenia w Waszyngtonie to wewnętrzna sprawa Stanów Zjednoczonych, które są państwem demokratycznym i praworządnym. Władza zależy od woli wyborców, a nad bezpieczeństwem państwa i obywateli czuwają powołane do tego służby. Polska wierzy w siłę amerykańskiej demokracji” – napisał wówczas na Twitterze Duda. Nawet najważniejsi członkowie Partii Republikańskiej odcinali się wtedy od Donalda Trumpa i obwiniali go za sprowokowanie brutalnych zamieszek.

Neomarksista ignorant

Potem nie było lepiej. Były minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski narzekał, że do Białego Domu wprowadzili się „neomarksiści”, a obecny szef dyplomacji w połowie zeszłego roku skarżył się, że „sojusznicy amerykańscy nie znaleźli czasu na konsultacje” z Polską w sprawie zniesienia sankcji na Nord Stream 2. Z kolei nominowany na stanowisko ambasadora w Warszawie Mark Brzeziński miał kłopot z uzyskaniem zgody rządu w Warszawie na objęcie funkcji.

Nie inaczej wyglądała sytuacja w rządowych mediach. TVP konsekwentnie zapraszała do komentowania sytuacji w USA lokalnych lub amerykańskich zwolenników Donalda Trumpa – ze słynnym doradcą Steve’em Bannonem na czele. W biuletynie Zjednoczonej Prawicy, czyli tygodniku „Sieci”, mogliśmy we wrześniu przeczytać, że „dziś, gdy Waszyngton zajmuje się uznawaniem transseksualnych mężczyzn za pełnoprawne kobiety, a w poważnych sprawach, jak afgańska, ponosi spektakularną klęskę, jakiej świat nie widział od czasów wojny w Wietnamie, przekonania o powrocie USA do dawnej roli brzmią groteskowo i makabrycznie zarazem”.

Jeszcze na miesiąc przed rosyjską agresją autor internetowego Tygodnika TVP obwiniał za narastające napięcia administrację Obamy i Bidena (ale już nie Trumpa). O obecnym prezydencie Stanów Zjednoczonych pisał, że to „niewiedzący, co się wokół dzieje, pogrążający się w demencji starzec”, który „jest bezradny wobec władcy Rosji”. Tego rodzaju opinii wśród przedstawicieli polskiej prawicy można znaleźć o wiele więcej.

Cały tekst w weekendowym wydaniu Dziennika Gazety Prawnej

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj