Starsi Czesi mają w większości tendencję do postrzegania Polaków zgodnie ze stereotypami z lat 80. jako drobnych handlarzy i kombinatorów, którzy nie dotrzymują słowa i starają się zarobić na wszystkim i w każdych okolicznościach. Młodsi w większości ignorują Polaków, dopóki nie dowiedzą się, że Wiedźmin narodził się w Polsce.
Mimo to, pod względem politycznym i gospodarczym Polska jest ważnym partnerem Czech, co w ostatnich miesiącach stało się jeszcze bardziej widoczne, gdyż Warszawa i Praga należą do największych dostawców i zwolenników walczącej Ukrainy.
Reklama
To zbliżenie jest raczej wyjątkową sytuacją w ostatnim trzydziestoleciu. Premierzy Petr Fiala i Mateusz Morawiecki podobno zbliżyli się do siebie w połowie marca, podczas długiej podróży pociągiem do Kijowa. W oczach wielu Czechów ta podróż uczyniła z Fiali męża stanu o randze europejskiej, który w Polakach znalazł naturalnego sojusznika.
Z pierwszych stron zniknął, zakończony nareszcie, spór o kopalnię w Turowie, który w Czechach był postrzegany znacznie mniej dramatycznie niż w Polsce. Z powodu czeskiego pozwu przed Trybunałem Sprawiedliwości UE polska polityka przez ponad pół roku ignorowała lub wręcz potępiała czeską. Praktyczne problemy z pogranicza polsko-czeskiego, których nie udaje się rozwiązać od lat, zostały zamiecione pod dywan. Głównym tematem są współpraca energetyczna i europejska. Republika Czeska potrzebuje pomocy, aby jak najszybciej poradzić sobie z wycofaniem się z rosyjskiego gazu i ropy, a Polska liczy na pomoc w Brukseli, aby do kraju zaczęły napływać blokowane z powodu sporu o praworządność, a bardzo potrzebne pieniądze z planu odbudowy, ponieważ wybory parlamentarne są już blisko, a kasa państwa w sposób niepokojący się opróżnia.
Z politycznego punktu widzenia na początku maja wyglądało na to, że premierzy Fiala i Morawiecki tworzą nową grupę lobbystyczną w UE, która opiera się na moralnym oraz praktycznym przywództwie w pomocy dla walczącej Ukrainy. Istnieje wiele wspólnych interesów: środki unijne na opanowanie kryzysu uchodźczego, nowe zasady handlu uprawnieniami do emisji, wolniejsze przechodzenie na zieloną gospodarkę, uzbrajanie się w broń amerykańską i ewentualne tworzenie nowych baz sojuszu, współpraca przemysłu obronnego czy budowa większej liczby dróg i linii kolejowych, aby w jeszcze większym stopniu połączyć oba kraje (ponieważ na pograniczu jest to nadal problemem).
Innymi słowy, Czechy i Polska mają obecnie stosunkowo silny wspólny program europejski, do którego mogą w UE dobierać różnych sojuszników.
Jeśli jednak chodzi o relacje praktyczne, sprawy nie wyglądają już tak różowo. Pandemiczne zamknięcie granicy ze strony Polski wyrządziło wiele szkód w kwestii zaufania, okazało się bowiem, że budowane przez lata więzi regionu przygranicznego można zabić jednym pociągnięciem pióra gdzieś w stolicy. Czeskie firmy wzdłuż wspólnej granicy zatrudniają około pięćdziesięciu tysięcy Polaków, a Czesi przyzwyczaili się do jeżdżenia do Polski na tanie zakupy, chociaż polskie produkty – nie tylko spożywcze – są w Czechach słynne głównie ze swoich cen, a nie z jakości. Oznaczenie Made in Poland raczej zniechęca czeskich klientów. Większość konsumentów w ogóle nie ma pojęcia, że popularne sklepy, takie jak CCC czy Reserved, są polskie.
Wiąże się to z inną cechą: dominującą nieufnością czeskiego biznesu wobec polskich partnerów przy próbach tworzenia wspólnych przedsiębiorstw lub przy próbach wchodzenia czeskich firm do Polski. Historie pełne pomówień i przeszkód stawianych przez polskie władze czeskim firmom tylko po to, aby nie dopuścić do pojawienia się zagranicznej konkurencji, słyszy się zbyt często, by można było to uznać za pojedyncze przypadki. Czeskie firmy nie lubią się jednak tym chwalić, ponieważ duży polski rynek jest dla nich zbyt atrakcyjny. Dowodem na to jest były premier Andrej Babiš, który jest znany ze swojej niechęci do polskiej żywności, ale którego fundusz inwestycyjny nie brzydzi się inwestować w polskich producentów żywności.
Czechom po prostu brakuje wiedzy o Polsce i Polakach. A sami Polacy nie dają Czechom zbyt wielu powodów, by ci chcieli pogłębiać swoją wiedzę o Polsce. ©℗
Autor jest starszym analitykiem czeskiego dziennika ekonomicznego Hospodářské Noviny oraz członkiem Rady Programowej Forum Polsko-Czeskiego.