Całość, jak zapowiedział, ma się pojawić do końca czerwca. Problemem o którym wspominano na komisji jest np. to, że zamówiono sprzęt, a nie ma jeszcze odpowiednich symulatorów. Nie ma powodu by podważać te słowa, i na pewno są rzeczy które warto naprawić, co zresztą minister Kosiniak już zapowiedział. I nie chodzi tu tylko o zawieszenie działalności komisji smoleńskiej, która poza marnowaniem pieniędzy podatnika, nie wniosła nic do poznania okoliczności katastrofy.

Audyt 2015, audyt 2023

Tego rodzaju audyty są w resorcie obrony tradycją. W 2015 r., gdy ministrem obrony został Antoni Macierewicz również dużo mówiono o audycie, do jego zaprezentowania doszło kilka miesięcy później w Sejmie. Ówczesny minister stwierdził, że plan modernizacji technicznej Wojska Polskiego był niewykonalny, że żaden z rozpoczętych programów nie został ukończony, nie zapewniono odpowiedniego finansowania, a niektóre podpisane są bardzo niekorzystne. Dziś bardzo podobne zarzuty padają z ust rządzących, gdy mówią o latach 2015 – 2023, gdy za zakupy odpowiadali ministrowie z Prawa i Sprawiedliwości.

Reklama

Co z tego wynika? W sumie niewiele. Jest to tradycyjny element politycznego teatrum, który służy podbijaniu emocji i udowadniania, że „moja racja jest najmojsza”. Żaden znany polityk do więzienia za przetargi zbrojeniowe nie pójdzie. Nawet jeśli politycy PO „składają wniosek do Najwyższej Izby Kontroli o zbadanie skutków zerwania w 2016 roku kontraktu na śmigłowce Caracal przez A. Macierewicza". Antoni Macierewicz nie zostanie skazany za to, że w Wojsku Polskim nie ma dziś śmigłowców caracal z tej prostej przyczyny, że nie złamał wówczas w tej materii prawa. I to mimo że o tym, że ta umowa nie zostanie zawarta powiedział jeszcze zanim został ministrem obrony w wywiadzie dla Dziennika Gazeta Prawnej. Być może doczeka się innych zarzutów, ale na pewno nie tych związanych z brakiem zakupu tych śmigłowców. W tym wypadku historia znów się powtarza – w latach 2016 – 2017, Centralne Biuro Antykorupcyjne również bardzo interesowało się tamtym przetargiem, szczególnie politykami PO, ale… nikomu nie postawiono żadnych zarzutów.

Krytykują, ale kontynuują

Obserwując te dosyć w sumie nudne obrady sejmowej komisji obrony narodowej, to jak czasem posłowie się zwyczajnie po chamsku obrażają bez żadnego powodu, warto pamiętać, że za tym parawanem polityki rzeczywistość wygląda nieco inaczej. Wbrew pozorom i w 2015 r., i teraz mamy daleko idącą kontynuację. I tak pod koniec 2015 r. nowe ekipa rządząca w ciągu kilku tygodni po objęciu rządów podpisała warte miliardy złotych m.in. na modernizację czołgów Leopard 2, zakup zestawów przeciwlotniczych Poprad czy pocisków przeciwpancernych Spike. Przygotowali je poprzednicy. Tymczasem w 2023 r. nowe ekipa rządząca zaledwie w ciągu miesiąca od objęcia rządów podpisała… umowy na zakup sprzętu za kilkanaście mld zł. M.in. na radary P-18PL czy amunicję 155 mm. Przygotowali je poprzednicy.

O czym to świadczy? Obie tak krytykujące się ekipy korzystają z tego co wypracują ich przeciwnicy polityczni i mimo że publicznie obrzucają się błotem to w wielu dziedzinach zachowana jest elementarna ciągłość. Kosiniak-Kamysz mówił, że „my nie przyszliśmy do rządu z decyzją zrywania kontraktów”. Tak to powinno działać. Warto pamiętać, że bajdurzenia o niepodpisaniu kontraktu na caracale i w związku z tym zlecanie kolejnej kontroli Najwyższej Izby Kontroli poziomu naszego bezpieczeństwa nie podniosą. Audyty audytami, ale ten temat jest zamknięty, mimo że kosztował podatnika 80 mln zł zapłaconych Airbusowi. Tyle zapłaciliśmy za brak ciągłości instytucjonalnej. Warto wyciągnąć wnioski.