O działaniach łódzkiego sądu informowaliśmy już w piątek w wydaniu internetowym. W przesyłanych zobowiązaniach przytoczony jest fragment uchwały SN z 23 stycznia 2020 r. (patrz: grafika), ze wskazaniem, że dotyczy on sędziego referenta rozpoznającego sprawę. Dlatego też sąd wzywa pełnomocnika do ustosunkowania się w terminie 14 dni do uchwały we wspomnianym zakresie.

Czy to odosobniona inicjatywa jednej jednostki? W tej chwili trudno powiedzieć. Tomasz Durlej, jeden z rzeczników prasowych Sądu Okręgowego w Kielcach, przyznaje, że nie słyszał o tego typu praktyce – zarówno w swoim, jak i w innych sądach. Podobną odpowiedź uzyskaliśmy w Sądzie Okręgowym w Warszawie.

Pismo niczym ostrzeżenie

– Przyznam, że pierwszym wrażeniem po lekturze otrzymanego pisma było zdumienie, ale następnym, zdecydowanie silniejszym – autentyczna obawa. Oto bowiem udziałem moim, ale przede wszystkim moich mocodawców stał się znany do tej pory właściwie wyłącznie ze środków masowego przekazu, mogłoby się wydawać oderwany od spraw zwykłych obywateli, nierozwiązywalny obecnie spór polityczny, prawny i ustrojowy – mówi adwokat Piotr Kwiatkowski, jeden z adresatów takiego wezwania. Dodaje, że pismo to stanowi dobitne ostrzeżenie, iż jesteśmy o krok od całkowitej destabilizacji wymiaru sprawiedliwości.

Motywy działania łódzkiego sądu wyjaśnia jego rzecznik prasowy ds. cywilnych sędzia Monika Pawłowska-Radzimierska. – Strony lub ich pełnomocnicy mogą nie mieć po prostu świadomości tego, że w świetle uchwały SN powstały wątpliwości co do prawidłowej obsady sądu. W związku z tym sędzia informuje we wspomnianym piśmie o zaistnieniu takiej sytuacji i umożliwia stronom zajęcie stanowiska. Mogą one bowiem na tym etapie postępowania np. złożyć wniosek o wyłączenie sędziego – podkreśla sędzia.

Pozytywnie takie wezwanie ocenia sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. – Wydaje się, że jest to próba stosowania się do kryteriów wyznaczonych przez SN we wspomnianej uchwale. Już w jej uzasadnieniu napisano przecież, że pewne znaczenie może mieć to, czy strony w postępowaniu cywilnym zgłaszają jakieś zastrzeżenia czy wątpliwości odnośnie do sędziego powołanego przez nową KRS – podkreśla przedstawiciel Iustitii.

Nieważność postępowania?

W dyskusji, jaka rozgorzała na grupach prawniczych w mediach społecznościowych, pełnomocnicy zwracają uwagę na to, że badanie przesłanek nieważności jest obowiązkiem sądu, a nie stron. Nie powinno się zatem przerzucać na nie tego ciężaru. Nie brak też głosów, że prawdziwą intencją sądu jest wykluczenie podnoszenia przez pełnomocników zarzutu nieważności postępowania w apelacjach z uwagi na orzekanie w składzie sędziego powołanego przez nową KRS.

Z taką argumentacją nie zgadza się jednak mec. Piotr Kwiatkowski. – Z formalnego punktu widzenia omawiane pismo sądowe z całą pewnością nie wywołuje skutku w postaci wykluczenia możliwości powołania się na zarzut nieważności postępowania w apelacji. Podobnie zresztą niedochowanie zakreślonego 14-dniowego terminu – mówi adwokat. Jak tłumaczy, nieważność postępowania zachodzi bowiem w każdym wypadku, gdy skład sądu orzekającego był sprzeczny z przepisami prawa.

– Zasadniczo nieważność powinna być brana pod uwagę przez sąd z urzędu, a więc teoretycznie treść odpowiedzi na takie wezwanie, a nawet jej brak, nie zamknie możliwości późniejszego podniesienia takiego zarzutu. Inaczej może być natomiast z jego oceną. Sąd II instancji może bowiem zauważyć, że nie pojawiły się w sprawie okoliczności, które oznaczałyby, że strona ma wątpliwości co do bezstronności sędziego, skoro ich wcześniej nie sygnalizowała – mówi Bartłomiej Przymusiński.

Pełnomocnicy pełni obaw

– Człowiek, który poddaje swoją sprawę, dla niego nierzadko najważniejszą, pod rozstrzygnięcie sądu, powinien mieć zagwarantowaną pewność, że orzeczenie to będzie ważne, skuteczne i powszechnie uznawane. Tymczasem przedmiotowe pismo dowodzi, że takiej pewności, w wykreowanej przez polityków rzeczywistości prawnej, mieć już nie może – podkreśla mec. Piotr Kwiatkowski. Dodaje, że można śmiało wyobrazić sobie stan faktyczny, w którym trwające kilka lat postępowanie w określonej sprawie kończy się satysfakcjonującym dla klienta wyrokiem, następnie uchylonym z tej tylko przyczyny, że w jego wydaniu brał udział sędzia powołany przez tzw. nową KRS. Jednocześnie, jak mówi, w przepisach na próżno szukać rozwiązania, które pomogłoby wykluczyć ziszczenie się powyższego scenariusza.

Z kolei radca prawny Kornel Kowalski z kancelarii Wojewódka i Wspólnicy wskazuje, że w sprawach, w których referentami są sędziowie opiniowani przez KRS wybraną po 2018 r., należy przede wszystkim zachować ostrożność. Bo nikt nie wie, w jakim kierunku pójdzie wykładnia uchwały SN i jej skutków. Mecenas Kowalski wskazuje również, że reprezentowana przez profesjonalnego pełnomocnika strona postępowania nie może ponosić negatywnych skutków zdarzeń od niej niezależnych, w związku z czym należałoby, z bardzo daleko posuniętej ostrożności procesowej, składać wnioski o wyłączenie, na zasadzie art. 49 k.p.c., sędziego opiniowanego przez obecny skład KRS.

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Ministerstwo Sprawiedliwości. Czekamy na odpowiedź.

>>> Czytaj też: Polsce mogą grozić kary finansowe. Warszawa przekonuje TSUE o swojej niewinności