W połowie września do TK wpłynął wniosek grupy posłów PiS o zbadanie konstytucyjności ustawowego przedłużenia pięcioletniej kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich w sytuacji, gdy upłynie jego kadencja, a następca nie zostanie wybrany. Zgodnie z ustawą o RPO, Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika. Obecnie na funkcji RPO pozostaje Adam Bodnar, którego kadencja upłynęła 9 września. Trybunał ma zająć się tym wnioskiem na rozprawie 20 października.

"Zgodnie z ustawą o TK rozprawa nie może odbyć się wcześniej niż po 30 dniach od doręczenia uczestnikom postępowania zawiadomienia o jej terminie. Tymczasem pismo TK o terminie rozprawy doręczono RPO 13 października" - wskazano w komunikacie Biura RPO informującym o złożeniu wniosku o odroczenie.

Jak argumentuje RPO ze strony internetowej TK wynikało, że na 20 października o godz. 11 wyznaczono rozprawę w tej sprawie, Trybunał jednak nie doręczył Rzecznikowi zawiadomienia o tym terminie. Dopiero 13 października TK doręczył RPO pismo, w którym przekazano o zmianie godziny rozprawy - na 13.

Na początku października Biuro RPO poinformowało, że Rzecznik zgłosił swój udział w tej sprawie i skierował do TK stanowisko, w którym wniósł o nieuwzględnienie wniosku posłów. Wówczas informowano, że w swym stanowisku RPO ocenił, że zakwestionowany przepis jest zgodny z konstytucją. Adam Bodnar wskazał, że zaskarżona norma gwarantuje niezakłóconą ochronę praw i wolności, którą - jego zdaniem - osłabiłoby usunięcie tego przepisu. "Wykluczenie tego, aby dotychczasowy Rzecznik pełnił swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego, prowadziłoby zaś do osłabienia ochrony praw jednostki" - podkreślił RPO.

Sprawą projektu stanowiska Sejmu w odniesieniu do tego wniosku do TK zajmowała się zaś w piątek sejmowa komisja ustawodawcza. W zaproponowanym marszałkowi Sejmu projekcie tego stanowiska wniesiono o uznanie przepisu za niekonstytucyjny.

Reklama

Projekt sejmowego stanowiska głosi, że choć przepis o możliwym wydłużeniu kadencji RPO do czasu wyboru następcy jest uzasadniony i ma swój cel, to jednak de facto modyfikuje on zapis konstytucji i w związku z tym nie może pozostać w ustawie. "Choć celowość istnienia przepisu jest słuszna, to nie może on istnieć na poziomie ustawowym, bo daje on tylko iluzję prawidłowego obsadzenia stanowiska RPO" - wskazywano.

W konstytucji bowiem - jak wywodzi się w tym projekcie stanowiska - kadencję RPO określono na 5 lat. Tymczasem przepis ustawowy odpowiada stanowi z przełomu lat 80. i 90., gdy tylko ustawa regulowała kadencję RPO. "Konstytucja nie przewiduje jakiegokolwiek zdarzenia, które przedłużałoby kadencję Rzecznika" - podkreślono.

Przeciw takiemu projektowi stanowiska opowiadali się posłowie opozycji. "To, czego jesteśmy świadkami, to atak na ostatnią, w pełni niezależną od PiS instytucję, na RPO. Tu wcale nie chodzi o rozstrzygnięcie prawne" - mówiła Kamila Gasiuk-Pihowicz (KO).

W głosowaniu projekt poparło 14 posłów z komisji, 12 było przeciw, zaś dwóch wstrzymało się od głosu. Wprawdzie pod koniec posiedzenia dwóch posłów z PSL-Kukiz'15 - Paweł Bejda i Dariusz Kurzawa - zawnioskowali o reasumpcję głosowania w związku z "wadliwym" oddaniem głosu, jednak komisja stosunkiem głosów 14 do 14 nie uwzględniła tego wniosku.

Zaskarżony przepis o kadencji RPO ma rozpoznać skład pięciorga sędziów TK pod przewodnictwem prezes Trybunału Julii Przyłębskiej. Sprawozdawcą ma być sędzia Stanisław Piotrowicz, a ponadto w składzie są sędziowie: Justyn Piskorski, Rafał Wojciechowski i Wojciech Sych. Już przedwczoraj Bodnar wnosił do TK o wyłączenie z tej sprawy sędziów Piotrowicza i Piskorskiego. TK będzie musiał rozpoznać wnioski RPO jeszcze przed początkiem rozprawy.