O przebiegu rozprawy poinformował pełnomocnik sędziego Juszczyszyna mec. prof. Michał Romanowski. Powód wraz z pełnomocnikiem, jak i prezes Maciej Nawacki reprezentujący pozwany Sąd Rejonowy w Olsztynie, łączyli się z bydgoskim sądem za pośrednictwem internetu.

"Ta rozprawa to była farsa, ustawka" - powiedział PAP prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki, który w ten sposób podsumował podejmowane przez sąd na rozprawie decyzje. "Wszystkie moje wnioski były oddalane, wiadomo jaki ten wyrok będzie: niekorzystny dla mnie" - podsumował w rozmowie z PAP Nawacki.

Reklama

Nawacki powiedział PAP, co potwierdził także prof. Romanowski, że jako prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie podnosił szereg zarzutów natury formalnej i merytorycznej. "Przede wszystkim, że sprawę tę winien rozpoznawać Sąd Najwyższy, a nie powszechny. Po drugie podałem, że powinna się ona toczyć według procedury karnej, a nie cywilnej" - wskazał Nawacki. Zapowiedział, że złoży zażalenie na oddalenie jego wniosków.

Prof. Michał Romanowski wnosił o przywrócenie sędziego Juszczyszyna do pracy.

"Sąd rozpatrujący pozew wskazał, że jest to postępowanie z zakresu sprawy pracowniczej, a nie dyscyplinarnej i w tym postępowaniu nie prowadzi się oceny dowodowej zarzutów stawianych sędziemu Juszczyszynowi z punktu widzenia postępowania dyscyplinarnego" - powiedział w rozmowie z PAP mec. prof. Romanowski.

Pełnomocnik podkreśli, że bydgoski sąd uznał, że "sprawa jako czysto pracownicza w sposób oczywisty podlega kognicji sądu pracy" i "oddalił wniosek jako czysto niezasadny". Mimo, że Nawacki od razu na sali zapowiedział złożenie zażalenia sąd rozpatrujący sprawę skorzystał z możliwości jaką daje art. 222 kpc, aby pomimo braku prawomocności tego postanowienia prowadzić dalej sprawę i wydać wyrok.

"Jako wnioski merytoryczne wnosiłem powołanie na świadka rzecznika dyscyplinarnego sądów powszechnych oraz, żeby przeprowadzać dowody z akt postępowania dyscyplinarnego przeciwko sędziemu Juszczyszynowi" - powiedział Nawacki.

"Ja oponowałem, argumentując, że nie to jest przedmiotem tego postępowania i one nie mają znaczenia dla rozstrzygnięcia tej sprawy. Sąd przychylił się do tego i wszystkie wnioski oddalił. My żadnych wniosków dowodowych nie składaliśmy, bo sprawa sprowadza się do zajęcia stanowiska przez Sąd Rejonowy w Bydgoszczy, co do tego, czy istnieje, czy nie istnieje ta uchwała Izby Dyscyplinarnej SN, biorąc pod uwagę całe orzecznictwo sądów polskich i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej" - dodał pełnomocnik.

W piątek bydgoski sąd zamknął rozprawę i odroczył publikację wyroku do 5 listopada.

W rozmowie z PAP prezes Nawacki powiedział, że w mowie końcowej powiedział, że "nie ma wątpliwości, że w Polsce jest problem z praworządnością, ale ten problem nie leży ani po stronie KRS, ani prezydenta".

"Jestem zdumiony też tym, że na rozprawie obrażano konstytucyjne organy państwa, mówiono +neoKRS+, mówiono źle o Trybunale Konstytucyjnym, a sąd na to nie reagował. Dlatego jestem pewien, że wyrok w tej sprawie będzie na moją niekorzyść" - stwierdził prezes Maciej Nawacki.

Wcześniej, 16 kwietnia, Sąd Rejonowy w Bydgoszczy wydał postanowienie zabezpieczające w sprawie sędziego Juszczyszyna, decydując o przywróceniu go do orzekania. Jednak prezes Nawacki nie dopuścił go do orzekania.

Sędzia Juszczyszyn został prawomocnie zawieszony w czynnościach przez Izbę Dyscyplinarną SN 4 lutego 2020 r. w związku z prowadzonym wobec niego postępowaniem dyscyplinarnym. Sędzia Juszczyszyn został odsunięty od orzekania, ponieważ rozpatrując apelację w sprawie cywilnej, uznał za konieczne rozstrzygnięcie, czy sędzia nominowany przez obecną Krajową Radę Sądownictwa był uprawniony do orzekania w pierwszej instancji. W wydanym postanowieniu nakazał Kancelarii Sejmu przedstawienie m.in. list poparcia kandydatów do KRS.

Jak podał Romanowski, sędzia faktycznie był osunięty wcześniej od orzekania, a w piątek było to 626 dni.