Strategicznie bez kontroli. "Będzie można budować byle jak i byle gdzie"?

beton, budowa, droga
Budowa/Shutterstock
Poprzez wywrócenie ustawy ocenowej tworzymy nowe pole konfliktu z UE – grzmią organizacje pozarządowe i opozycja. Rząd odpowiada: związane z bezpieczeństwem obywateli przedsięwzięcia potrzebują szybszej ścieżki.

W przyszłym tygodniu posłowie zdecydują, czy odrzucić weto Senatu do nowelizacji ustawy ocenowej (ustawa z 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko). Przeciwnicy zmiany ochrzcili ją mianem „lex knebel”, bo według nich to zamach na prawo mieszkańców i samorządów do współdecydowania o miejscu, w którym żyją. Nowe prawo ma wykluczyć obywateli z procesu planowania niektórych inwestycji – tych, które Rada Ministrów uzna za strategiczne na podstawie zbyt ogólnie określonych w ustawie przesłanek. Mowa jest tylko o „znaczeniu planowanej inwestycji dla interesów Rzeczpospolitej Polskiej” oraz o „indywidualnych okolicznościach uzasadniających podjęcie natychmiastowych działań”.

Jakie inwestycje można uznać za strategiczne? Małgorzata Golińska, wiceminister klimatu, twierdzi, że nowe prawo będzie stosowane w sytuacjach nadzwyczajnych. Według niej chodzi np. o przedsięwzięcia mające znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego, a także te związane z obronnością.

Organizacje pozarządowe (m.in. WWF, Greenpeace, Frank Bold, Client Earth, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot czy Fundacja dla Biebrzy) uważają, że nowe przepisy to niebezpieczny bubel prawny. Według nich niemal każde przedsięwzięcie, którego nie uda się zrealizować ze względu na obowiązujące przepisy ochrony środowiska i protesty społeczne, rząd będzie mógł przeforsować, wdrażając uprzywilejowany tryb postępowania dla inwestycji „strategicznych”. Namiastka oceny oddziaływania – w postaci niezaskarżalnych postanowień wydawanych przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska – pozwoli zaś inwestorom po macoszemu traktować naturę.

– Będzie można budować byle jak i byle gdzie – ocenia Robert Chwiałkowski z Fundacji dla Biebrzy. – W projekcie zmian w ustawie ocenowej nie ma nic o inwentaryzacji przyrodniczej, o analizach ruchu i efektywności ekonomicznej. Mówi się jedynie o możliwych do zastosowania na danym etapie działaniach dla unikania negatywnych oddziaływań na środowisko, zapobiegania im, ich ograniczania i monitorowania lub kompensacji przyrodniczej – dodaje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Krzysztof Śmietana
Krzysztof Śmietana
Dziennikarz w DGP. Pisze głównie o transporcie, dużych inwestycjach publicznych, branży budowlanej a czasem także o motoryzacji
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraStrategicznie bez kontroli. "Będzie można budować byle jak i byle gdzie"? »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj