- 10 lat M-346 w polskich Siłach Powietrznych
- System szkolenia, który skraca drogę do lotnictwa bojowego
- „Iskra uczyła pilotować, Bielik uczy operować”
- Najtrudniejszy etap szkolenia
- Z kokpitu instruktora
10 lat M-346 w polskich Siłach Powietrznych
Po dziesięciu latach eksploatacji samolotów M-346 Bielik maszyna ta pozostaje jednym z kluczowych elementów szkolenia kolejnych pokoleń pilotów wojskowych. 14 listopada 2016 roku w Dęblinie wylądowały pierwsze samoloty M-346, które w kolejnych latach stały się fundamentem nowoczesnego systemu szkolenia pilotów Sił Powietrznych RP. Tego dnia rozpoczęła się nowa era - era zintegrowanego, cyfrowego i wieloetapowego przygotowania pilotów do służby na współczesnych samolotach bojowych.
Jak podkreśla dowódca 4 Skrzydła Lotnictwa Szkolnego, gen. bryg. pil. Waldemar Gołębiowski, decyzja o wprowadzeniu M-346 była jednym z najważniejszych momentów modernizacji systemu szkolenia.
- 14 listopada 2016 roku był jednym z kluczowych momentów w modernizacji systemu szkolenia pilotów polskich Sił Powietrznych. Wprowadzenie samolotu M-346 oznaczało przejście od modelu opartego głównie na szkoleniu pilotażowym do zintegrowanego systemu przygotowania pilotów do operowania w środowisku współczesnych samolotów bojowych – mówi gen. Gołębiowski, podkreślając, że była to decyzja strategiczna, która zapoczątkowała budowę spójnego, wieloetapowego systemu szkolenia odpowiadającego wymaganiom współczesnego pola walki.
System szkolenia, który skraca drogę do lotnictwa bojowego
Kluczową rolę w nowym modelu szkolenia odgrywa zaawansowana symulacja misji bojowych oraz integracja lotów rzeczywistych z treningiem symulatorowym. Zastępca dowódcy 4 SLSz, płk pil. Łukasz Piątek – doświadczony pilot samolotów F-16 podkreśla, że właśnie ta cecha sprawia, iż Bielik realnie skraca drogę pilota do samolotów bojowych. - Samolot M-346 Bielik umożliwia skrócenie czasu szkolenia na samolocie F-16 dzięki wbudowanemu zaawansowanemu systemowi symulacji. Umożliwia on symulację uzbrojenia powietrze-powietrze średniego i krótkiego zasięgu, szerokiej gamy uzbrojenia powietrze-ziemia, bomb kierowanych laserowo i GPS. ETTS zapewnia symulację systemu ostrzegania o opromieniowywaniu Radar Warning Receiver. Praktycznie można ćwiczyć, szkolić się i doskonalić w każdym aspekcie, w którym wykonuje się zadania na samolocie F-16 – mówi zastępca Dowódcy 4SLSz.
Jak zauważa płk pil. Łukasz Piątek nie do przecenienia jest rola doświadczonej kadry instruktorskiej.
– Piloci-instruktorzy zapewniają wysoki profesjonalizm szkolenia, poparty certyfikacją przez Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych – mówi. Dzięki certyfikacji USAF system szkolenia umożliwia bezpośrednie przejście na platformy bojowe.
- W związku z tym polscy piloci nie muszą przechodzić pośredniego etapu szkolenia w USA na samolotach T-38. System oparty o M-346 umożliwia bezpośrednie przejście na platformę docelową – F-16 oraz F-35, co powoduje wymierne oszczędności i skraca okres szkolenia – mówi płk pil. Łukasz Piątek.
Szkolenie na M-346 kształtuje także mentalność pilota myśliwskiego. - Kluczowe znaczenie ma szkolenie w koncepcji single seat mentality – mentalności pilota myśliwskiego, który sam panuje nad maszyną i rządzi w powietrzu. To idealna mieszanka zadziorności z pokorą, połączona z odpornością na przeciążenia dochodzące do +8G oraz zaszczepianiem Excellent Fighter Pilot Discipline – dyscypliny i samokontroli niezbędnej do wykonania zadania – zaznacza pilot F-16.
„Iskra uczyła pilotować, Bielik uczy operować”
Znaczenie samolotu M-346 Bielik w systemie szkolenia podkreśla dowódca 41 Bazy Lotnictwa Szkolnego, płk pil. Marek Kejna. Jak mówi jego wprowadzenie oznaczało ogromny przeskok technologiczny w stosunku do wcześniejszych konstrukcji szkolnych. - Samoloty TS-11 „Iskra”, mimo wieloletniej i niezwykle zasłużonej służby, nie były już w stanie w pełni zabezpieczyć potrzeb współczesnego systemu szkolenia pilotów lotnictwa bojowego – mówi dowódca 41 Bazy Lotnictwa Szkolnego. Różnica pomiędzy tymi platformami dotyczy przede wszystkim filozofii szkolenia i zakresu kompetencji, jakie musi dziś posiadać pilot.
- Pilotowanie, czyli umiejętność panowania nad statkiem powietrznym, nawigacja i zachowanie świadomości położenia w terenie, były dotychczas podstawowymi elementami pracy pilota. Dziś samoloty wyposażone w komputery misji, systemy fly-by-wire i nowoczesną awionikę znacząco ułatwiają te zadania, dostarczając czytelnej informacji o położeniu i parametrach lotu. Pozwala to pilotowi poświęcić znacznie więcej uwagi zarządzaniu informacją oraz operowaniu systemami związanymi z realizacją zadań bojowych – mówi płk pil. Marek Kejna. I taki właśnie jest Bielik. – To samolot zaprojektowany po to, by przygotowywać pilotów do działania w środowisku współczesnych operacji powietrznych. Iskra uczyła pilotować, Bielik uczy operować.” – podsumowuje płk pil. Marek Kejna.
Najtrudniejszy etap szkolenia
Z punktu widzenia procesu szkolenia kluczową rolę odgrywa etap przejścia z nauki pilotażu do realizacji zadań taktycznych. Jak podkreśla szef Grupy Działań Lotniczych, ppłk pil. Jacek Moskal, proces ten zaczyna się jeszcze przed pierwszym lotem. - Cały proces prowadzenia podchorążego przez etap szkolenia na M-346 to nie tylko przekazywanie wiedzy czy umiejętności pilotażu – to kompleksowe wprowadzenie młodego pilota w realia lotnictwa taktycznego, gdzie odpowiedzialność, dyscyplina i świadomość sytuacyjna mają kluczowe znaczenie- zauważa ppłk pil. Jacek Moskal.
Jak dodaje, najbardziej wymagający moment zaczyna się zanim jeszcze podchorąży wzbije się w powietrze. - Etap przejścia z nauki podstaw do realnych lotów rozpoczyna się na ziemi w symulatorach. To tam uczymy reagowania na sytuacje awaryjne, pracy z systemami oraz podejmowania decyzji pod presją czasu – mówi szef GDL.
Po przejściu etapu symulatorowego rozpoczyna się szkolenie w powietrzu, obejmujące stopniowo coraz bardziej złożone zadania. - Z czasem dołączamy elementy taktyki – loty w ugrupowaniu, walkę powietrzną, przechwycenia i zadania z użyciem symulowanego uzbrojenia. Dajemy podchorążemu coraz więcej samodzielności, ale też oczekujemy większej odpowiedzialności. To połączenie teorii, symulacji i praktyki sprawia, że etap szkolenia na M-346 Bielik jest najtrudniejszy, ale też najbardziej satysfakcjonujący, zarówno dla podchorążego, jak i dla instruktorów – kończy Szef GDL.
Z kokpitu instruktora
Doświadczenia ostatniej dekady pokazują również, jak bardzo zmienił się sam proces przygotowania podchorążych do szkolenia zaawansowanego. Jak podkreśla pilot-instruktor M-346, mjr pil. Adrian Chudziński, szkolenie od początku było wymagające, jednak z biegiem lat system stopniowo dojrzewał i dostosowywał się do potrzeb uczniów. – Szkolenie dla podchorążych jest intensywne i wymagające – mówi instruktor. - W ciągu tych dziesięciu lat zarówno program szkolenia, jak i sposób przygotowania kandydatów wyraźnie się zmieniły. Na początku dużym wyzwaniem było to, że szkolenie na Bieliku opiera się na dokumentacji anglojęzycznej, a briefingi i zajęcia prowadzone są w języku angielskim, co dla wielu podchorążych stanowiło poważną barierę. Dziś jest łatwiej, ponieważ już na wcześniejszych etapach szkolenia, m.in. na Orlikach, uczniowie mają kontakt z dokumentacją i briefingami w języku angielskim – tłumaczy mjr pil. Adrian Chudziński.
Zdaniem instruktora ważnym elementem zmian było także zdobywanie doświadczenia przez kadrę szkoleniową oraz ewolucja programów nauczania. - Wraz ze zdobywaniem doświadczenia przez instruktorów programy szkolenia i dokumentacja były stopniowo doskonalone, dzięki czemu stały się bardziej przyjazne dla uczniów – podkreśla instruktor.
Na szkolenie do 41 Bazy Lotnictwa Szkolnego na M-346 trafiają podchorążowie piątego roku. – To wyselekcjonowani najlepsi kandydaci, którzy są bardzo zmotywowani i świadomi tego, że przygotowują się do służby na samolotach bojowych – mówi. Zdarza się, że nie wszyscy kończą szkolenie. – To wynika to przede wszystkim z konieczności utrzymania wysokich standardów wymaganych od pilotów, którzy po jego zakończeniu trafią na samoloty F-16 czy F-35 – kończy mjr pil. Adrian Chudziński.
Głos młodego pokolenia
Dla dzisiejszych podchorążych Lotniczej Akademii Wojskowej M-346 nie jest już nowością, lecz naturalnym etapem drogi do lotnictwa bojowego. To na Bieliku po raz pierwszy w pełni mierzą się z realiami nowoczesnych operacji powietrznych i odpowiedzialnością, jaka wiąże się z dalszą służbą.
Jak mówi sierżant podchorąży LAW pierwszy lot na M-346 to moment, w którym naprawdę zaczyna się myśleć jak pilot lotnictwa bojowego. - Z jednej strony pojawia się ogromna satysfakcja i spełnienie marzeń, z drugiej świadomość odpowiedzialności za każdą decyzję podejmowaną w powietrzu – mówi przyszły pilot. Szkolenie na Bieliku to dopiero początek drogi. - Pokazuje, jak wiele jeszcze przed nami, ale jednocześnie daje poczucie, że jesteśmy przygotowywani do służby na najwyższym poziomie i do zadań, o których marzy każdy młody pilot – podkreśla.
Dziesięć lat doświadczeń
Dekada eksploatacji Bielików to tysiące godzin nalotu, setki wyszkolonych pilotów i system szkolenia uznawany dziś za jeden z najbardziej nowoczesnych w Europie. To również doświadczenia, które pozwoliły Polsce zbudować pełny, narodowy system przygotowania pilotów do lotnictwa bojowego – od pierwszych lotów szkolnych po przejście na F-16 i F-35. Po dziesięciu latach służby M-346 pozostaje nie tylko samolotem szkolnym, lecz symbolem transformacji całego systemu szkolenia lotniczego polskich Sił Powietrznych.
Spojrzenie w przyszłość
Dziesięć lat eksploatacji samolotów M-346 Bielik potwierdziło, że wprowadzenie tej platformy było jedną z kluczowych decyzji modernizacyjnych w systemie szkolenia polskich Sił Powietrznych. Samolot stał się integralnym elementem wieloetapowego procesu przygotowania pilotów lotnictwa bojowego, zapewniając szkolenie odpowiadające wymaganiom współczesnych operacji powietrznych.
Jak podkreśla gen. bryg. pil. Waldemar Gołębiowski: - M-346 Bielik bardzo dobrze sprawdza się w roli, do której został wprowadzony, realizując kluczowe zadania w systemie szkolenia pilotów Sił Powietrznych. Jednocześnie zmieniająca się sytuacja w obszarze prowadzenia walki w powietrzu może generować nowe wymagania i potrzeby szkoleniowe, do których Skrzydło będzie się dostosowywać. Samoloty M346 Bielik obecnie posiadają ograniczone zdolności przenoszenia uzbrojenia. - Wynika to z faktu, że w chwili kiedy umowa o pozyskaniu platformy AJT (Advanced Jet Trainer) była procedowana, nie było takich wymagań - mówi gen. Gołębiowski. W ostatnim czasie jednak producent opracował wersję szkolno-bojową tego samolotu M346FA, która w najnowszej wersji Block 20 została wybrana przez Siły Powietrzne Austrii.
- Zdolności naszego Bielika można zwiększyć doposażając go w sondę do tankowania w powietrzu, podwieszane działko kalibru 12.7mm lub 20mm, pociski rakietowe 70mm (kierowane APKWS lub nie kierowane Hydra), zasobniki celownicze i rozpoznawcze - zauważa dowódca 4 Skrzydła Lotnictwa Szkolnego.
- Można więc powiedzieć, że cały przewidywany okres eksploatacji tych samolotów będzie czasem nowych wyzwań i konsekwentnego doskonalenia systemu szkolenia, co z pewnością nie pozwoli nam popaść w rutynę – podsumowuje dowódca 4 Skrzydła Lotnictwa Szkolnego.
Gotowi na nowe wyzwania
Tak wygląda bilans pierwszej dekady Bielika – systemu, który na trwałe zmienił szkolenie polskich pilotów wojskowych. W ciągu dziesięciu lat stał się on fundamentem nowoczesnego, zintegrowanego procesu przygotowania pilotów do służby na współczesnych samolotach bojowych oraz ważnym elementem budowy zdolności operacyjnych Sił Powietrznych RP. Kolejne lata eksploatacji tej platformy przyniosą nowe doświadczenia i wyzwania, które będą kształtować następne pokolenia polskich pilotów wojskowych.