Projekt stałej brygady na Litwa od początku miał być czymś więcej niż kolejną rotacyjną misją. To pierwsza w historii Bundeswehra tak duża jednostka rozlokowana na stałe poza granicami kraju. Do 2027 roku ma tam trafić około 4800 żołnierzy oraz 200 pracowników cywilnych. Berlin ogłaszał tę decyzję jako dowód nowej odpowiedzialności za bezpieczeństwo Europy i realne wzmocnienie wschodniej flanki NATO.
Niemieccy żołnierze nie chcą jechać na Litwę. Rząd tak tego nie zostawi
Założenie było takie, że brygada powstanie w oparciu o ochotników. Problem w tym, że zainteresowanie okazało się znacznie mniejsze, niż zakładano. Jak informował "Der Spiegel", w części jednostek zgłosiła się jedynie połowa potrzebnych żołnierzy, a w niektórych przypadkach jeszcze mniej. W skali całego przedsięwzięcia liczba zgłoszeń ma stanowić zaledwie ułamek potrzeb kadrowych.
Resort obrony uspokaja, że realizacja projektu przebiega zgodnie z harmonogramem, a dane przedstawiają jedynie "stan pośredni". Jednocześnie jednak w niemieckiej debacie coraz częściej pojawia się pytanie, czy sama dobrowolność wystarczy. Wyraźny sygnał w tej sprawie wyszedł z komisji obrony Bundestagu. Thomas Röwekamp z CDU przyznał, że choć armia opiera się na zasadzie dobrowolności, to w przypadku kluczowych zadań dla bezpieczeństwa państwa możliwe jest wydanie wiążącego polecenia służby.
– Jeśli jednak nie wystarcza to do realizacji zadania kluczowego z punktu widzenia polityki bezpieczeństwa, takiego jak brygada na Litwie, służba musi zostać nakazana – powiedział w rozmowie z RND. Dodał, że odpowiedzialność Niemiec obejmuje także służbę tam, gdzie odstraszanie gwarantuje pokój.
Bundeswehra ma poważny problem. Żołnierze nie dają się skusić dodatkami
To oznaczałoby w praktyce rozkaz wyjazdu, nawet jeśli żołnierz nie zgłosił się na ochotnika. Dla części niemieckiej opinii publicznej byłby to istotny zwrot. Przez lata zagraniczne misje Bundeswehry miały charakter ograniczony czasowo i rotacyjny. Stała obecność w kraju graniczącym z Rosją zmienia skalę zaangażowania.
Według "Der Spiegel" rozważane jest skrócenie minimalnego czasu służby na Litwie z dwóch lat do roku, by zachęcić więcej żołnierzy. Z kolei portal RND przypomina o wysokich dodatkach finansowych dla żołnierzy zgłaszających chęć wyjazdu na Litwę oraz litewskich gwarancjach zakwaterowania, pracy dla partnerów czy dostępie do przedszkoli i szkół.