Projekt na razie istnieje tylko na papierze. ArianeGroup przekonuje jednak, że Europa potrzebuje broni, która będzie skutecznie odstraszać Rosję. Według firmy pocisk mógłby razić cele oddalone o ponad 1000 kilometrów w ciągu kilku minut. To parametry, które jeszcze kilka lat temu brzmiały jak science fiction w europejskiej debacie o obronności.

Niemcy i Francja chcą połączyć siły. Celem budowa potężnej broni

Mówimy o zasięgu co najmniej 1000 km – zdradził Vincent Pery, dyrektor programów obronnych w ArianeGroup. – Możemy osiągnąć zasięg 2000 km, możemy osiągnąć zasięg 3000 km – wymieniał, podkreślając, że ostateczne decyzje dotyczące zasięgu i integracji systemu z europejskimi siłami zbrojnymi podejmą politycy.

Europa do tej pory nie posiada takich zdolności. W wielu obszarach precyzyjnego rażenia pozostawała zależna od sprzętu i technologii z USA. Dane z ostatnich lat pokazują skalę tej zależności. Udział Europy w amerykańskim eksporcie uzbrojenia wzrósł z 13 proc. do 35 proc. w latach 2015–2024.

Uderzą w Rosję jej własną bronią. Europa potrzebuje broni–straszaka

Na razie trwają rozmowy i sondowanie zainteresowania. Francja prowadzi konsultacje z producentem, a Niemcy przyglądają się projektowi i zbierają informacje o możliwościach systemu. Nie ma jeszcze decyzji o budowie ani wspólnego programu. Jest raczej próba sprawdzenia, czy polityczna wola nadąża za nową rzeczywistością.

A ta zmieniła się radykalnie. Wojna w Ukrainie pokazała, jak wielkie znaczenie mają rakiety dalekiego zasięgu i jak trudno się przed nimi bronić. Rosja coraz częściej sięga po tego typu uzbrojenie, a europejscy przywódcy otwarcie mówią, że stolice znajduje się w ich zasięgu. Do tego dochodzi presja ze strony USA, aby Europa zwiększała własne zdolności obronne i nie opierała się wyłącznie na sojusznikach zza oceanu.

Europa myśli o pociskach hipersonicznych. Pytania o wyścig zbrojeń

Zwolennicy projektu mówią wprost, że bez własnych systemów uderzeniowych Europa pozostaje strategicznie zależna i podatna na szantaż. Nowa broń miałaby być nie tylko narzędziem ataku, lecz przede wszystkim elementem odstraszania. Sceptycy studzą jednak emocje.

Po pierwsze – większość europejskich projektów rakietowych znajduje się dopiero na etapie koncepcji. Od pierwszych testów do realnego wdrożenia mijają zwykle lata, a koszty liczone są w miliardach euro. Po drugie – pojawiają się pytania o eskalację napięć. Rozwój tak zaawansowanej broni może uruchomić kolejną spiralę zbrojeń.