Komisja Europejska wszczęła formalne postępowanie przeciwko firmie Meta, właścicielowi Facebooka i Instagrama – poinformował w czwartek Thierry Breton, unijny komisarz ds. handlu. Jeśli okaże się, że platformy niedostatecznie chroniły dzieci w Europie, KE będzie mogła ukarać spółkę do nawet 6 proc. globalnego obrotu. Jeśli natomiast nie będą współpracować z organami Komisji, ta może próbować nałożyć na nią karę 1 proc. globalnego obrotu.

- Największe serwisy przez lata z premedytacją migały się od odpowiedzialności, wiedząc, że nie będą ścigane za naruszenia. Dzisiaj Akt o usługach cyfrowych (DSA) daje narzędzia, by Komisja Europejska i rządy państw członkowskich mogły przyjrzeć się, co te platformy tak naprawdę robią - przekonuje Gawkowski. - Widzimy, że zawodzą na przykład systemy weryfikacji wieku.

To jeden z wątków, którym przygląda się KE. Chodzi o to, że konto na Facebooku i Instagramie może mieć w teorii dopiero 13-latek. Praktyka jest jednak zupełnie inna, bo na platformie obecne są dużo młodsze dzieci. Podobny problem dostrzeżono również za Oceanem. W październiku 42 Stany USA złożyły łącznie dziewięć pozwów wobec firmy. Choć część tekstu jest utajniona, w pozwie znajdziemy choćby informację, że przez niemal siedem lat Instagram praktycznie nie stwarzał nastolatkom przed 13. rokiem życia problemów z założeniem konta. Narzędzia do ochrony dzieci miały być natomiast rozmywane. Według prokuratorów, w efekcie spółka Marka Zuckerberga czerpała zyski z tego, że zaprojektowała swoje platformy w sposób, który pozwalał zmaksymalizować ich czas użytkowania. Prokuratorzy eksponowali także niedostateczną ochronę najmłodszych przed nieodpowiednimi dla nich treściami.

- W Polsce również temu procesowi będziemy się przyglądać, bo sytuacja, w której użytkownicy publikują niezgodne z prawem treści, a platforma ma spowolniony czas reakcji na to nie powinna mieć miejsca - mówi DGP Gawkowski i przypomina, że Ministerstwo Cyfryzacji wraz z Rzecznikiem Praw Dziecka powołało zespół, który ma zająć się ochroną najmłodszych w sieci. Efekty pracy mają być znane po wakacjach.

Reklama