Z Moniką Grochowską rozmawia Artur Ciechanowicz

O czym śnili więźniowie Auschwitz?

O jedzeniu chleba. O piciu mleka. O dotykaniu kłosów żyta. O rodzinie i dzieciach. O tym, że robią w kuchni naleśniki, dzieciaki rozrabiają, panuje rodzinna atmosfera, po czym nagle w ten sen wdziera się dźwięk obozowego gongu – i następował powrót do piekła. Po wojnie niektórzy śnili własną śmierć, przez wiele lat widzieli, jak są zabijani. Choć przeżyli, to psychicznie i emocjonalnie pozostali więźniami tamtych przeżyć.

Jaki jest sens wspólnego czytania snów więźniów Auschwitz?

Nauka dowodzi, że traumy przechodzą na kolejne pokolenia. A ważnym elementem radzenia sobie z nimi jest możliwość opowiedzenia o nich. Nie da się wyjść z traumy, starając się przetrwać w milczeniu. Sami skazujemy się w ten sposób na samotność w cierpieniu. Ulga natomiast przychodzi w chwili, gdy mówimy o bólu i lęku. Kiedy stajemy z traumą twarzą w twarz.

Reklama

Czy Polacy jako zbiorowość noszą w sobie nieprzepracowaną traumę po II wojnie, a twój projekt jest próbą poradzenia sobie z nią?

Są wydarzenia w historii świata, które zostawiają piętno na całych zbiorowościach, nie tylko jednostkach. Takim wydarzeniem była właśnie II wojna i piekło obozów koncentracyjnych. O ile praca jednostki nad takimi przeżyciami jest istotna, to czy świadomie szukamy sposobów poradzenia sobie z nimi na poziomie społeczności?

Miejsce czytania snów jest szczególne: Berlin. Można to odbierać jako symboliczne spotkanie potomków ofiar i oprawców.

W tym projekcie pociąga mnie to, że sny to subiektywne doświadczenie. Można się spierać o racje, lecz nie można się kłócić o sny. Jednocześnie ważne jest to, w jaki sposób zaprosi się ludzi do uczestnictwa. NIE/CHCIANE SNY nie są prowokacją, bo nie mam potrzeby wchodzenia w taki sposób w relacje z widzem. Od początku założyłam, że ma to być odwrotność tego, z czym mamy do czynienia na co dzień: z niekończącą się awanturą, próbą udowodnienia sobie czegoś za wszelką cenę, agresją, piętnowaniem i ideologicznym sporem. Bo jaka byłaby z tego korzyść?

A więc NIE/CHCIANE SNY to…

Cały wywiad z Moniką Grochowską przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP

Źródło nieznane

fot. Materiały prasowe

Monika Grochowska menedżerka kultury, producentka, kuratorka, scenarzystka, reżyserka. Od kwietnia 2019 r. zastępczyni dyrektora Instytutu Adama Mickiewicza

Jesienią 1973 r. lekarz i działacz społeczny Stanisław Kłodziński – więzień Auschwitz o numerze 20 019 – wysłał list do 561 więźniów obozu. Poprosił ich o opisanie snów, które śnili w Auschwitz, oraz tych, które mieli później. Na jego apel odpowiedziało 147 osób. Zapisy ich widzeń sennych stały się podstawą projektu NIE/CHCIANE SNY (UN/WANTED DREAMS), którego pomysłodawczynią jest Monika Grochowska. Jeszcze przed pandemią dwukrotnie zapraszała mieszkańców Berlina do tamtejszej siedziby Instytutu Pileckiego na wspólne czytanie snów więźniów Auschwitz