O tej imprezie mawiano, że jest współczesną odsłoną kultowego w latach 80. XX w. festiwalu w Jarocinie, tylko przeniesioną z serca Wielkopolski na skraj Podkarpacia, z dala od wielkomiejskiego zblazowania i mody na wydarzenia muzyczne przypominające pikniki. Cieszanów z roku na rok przyciągał coraz więcej fanów z całej Polski. Podróż wymagała poświęceń, przesiadek, podwózek i autostopowych niewygód, toteż festiwal – choć jak każdy organizowany zgodnie z komercyjnymi zasadami – zbudował wokół siebie mit enklawy dla wtajemniczonych i zdeterminowanych, którym obrzydły nadmorsko-wypoczynkowy Open’er, stadionowy Orange Warsaw Festiwal, hipsterskie Męskie Granie czy nieco snobistyczny OFF Festival. W Cieszanowie bawili się przyjezdni, ale ton nadawali miejscowi, którzy nie przypominają garniturowych fanów rocka. Na kilkudniowy karnawał do miejscowości liczącej około 2 tys. mieszkańców zaczęły ściągać muzyczne sławy. Grali tutaj Kazik, Muniek i Organek. Przyjechał Wojciech Waglewski z synami (Fiszem i Emadem), a na scenie brylowali Odział Zamknięty, Strachy na Lachy, Big Cyc, Happysad, Hey czy Dezerter. Przez 10 lat Cieszanów Rock Festiwal wyrobił sobie rozpoznawalność i wszedł do festiwalowej ekstraklasy.

Teraz dopadł go wizerunkowy i organizacyjny kryzys. 18 lipca na facebookowym profilu festiwalu pojawiło się oświadczenie współorganizującej imprezę od 2013 r. agencji Arto-Music&Media informujące, że z niezrozumiałych dla niej przyczyn Centrum Kultury i Sportu w Cieszanowie zdecydowało się odwołać tegoroczną edycję Cieszanów Rock Festiwal 2020 Online. Miały się na nią złożyć: przegląd zespołów oraz występy wybranych kapel z ogłoszonego wcześniej programu koncertowego. Agencja nie doszła do porozumienia z nową dyrekcją cieszanowskiego CKiS, więc ogłoszono zakończenie współpracy. „CFR pójdzie teraz własną – oby słuszną – drogą. Mamy jedynie nadzieję, że nikt nie będzie kwestionował naszego wkładu w budowę marki CFR. W innym razie będziemy bronić go tak zdecydowanie i konsekwentnie, jak budowaliśmy jego renomę” – głosi komunikat agencji.

Na jej oświadczenie szybko odpowiedziało cieszanowskie CKiS. Komunikat Arto-Music &Media o zakończeniu współpracy określono jako „sianie chaosu informacyjnego i wylewanie hejtu na miejscowe centrum kultury” oraz „usiłowanie zawłaszczenia marki CFR”. Sympatycy festiwalu mogli się dowiedzieć, że umowa z agencją współorganizującą wydarzenie właśnie wygasała (Arto-Music&Media twierdzi, że została zerwana), propozycja podpisania nowej została odrzucona, a wobec roszczeń finansowych dotychczasowego partnera CKiS, które straciło finansowo na pandemii, dalsza współpraca nie miała przyszłości.

Festiwal miał się jednak odbyć, zarówno na żywo, jak i online. Tyle że pod zmienioną nazwą – już nie jako Cieszanów Rock Festiwal, lecz Ciesz Fanów Festiwal. Znowu z winy agencji, która rościła sobie prawa autorskie do wypromowanego szyldu. Wymyślono zatem nową nazwę, powstały nowe logo i profil na Facebooku, bo dostęp do mediów społecznościowych zachowała agencja i nie chciała go udostępnić.

Imprezę udało się przeprowadzić 21–22 sierpnia (na miejscu i w internecie), ale poprzedziło ją takie zamieszanie organizacyjne, że zdezorientowani fani zastanawiają się, czy i na jaki festiwal przyjadą za rok.

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP