Powrót einsteinów. Notowania nauki poszybowały w górę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 grudnia 2020, 08:22
Woskowa figura Alberta Einsteina
<p>Woskowa figura Alberta Einsteina</p>/Shutterstock
Notowania nauki – dotąd szybko spadające – nagle poszybowały w górę. Pytanie na jak długo

Dlaczego koronawirus rzadziej się ima dzieci niż dorosłych? Czy najmłodsi go przenoszą? Dlaczego osoby z chorobami towarzyszącymi ciężej przechodzą COVID-19? A tak w ogóle to jak wirus oszukuje układ odpornościowy organizmu? I czy ktoś może raz na zawsze odpowiedzieć, jak to jest z tymi weselami?

To pytania, z którymi żyliśmy przez większą część tego roku. Pomimo upływu długich, pandemicznych miesięcy wciąż nie ma na nie odpowiedzi. Jakby tego było mało, nie wynaleziono leku na koronawirusa. Nadal jedynym skutecznym sposobem na uniknięcie choroby jest trzymanie się z dala od innych.

Czy w czasie pandemii nauka nas zawiodła?

Pole bitwy

Wszystkie postawione wyżej pytania nie są trywialne: wynikają z potrzeby uzyskania wskazówek, które w trudnej sytuacji jak najszybciej można przełożyć na działania. Pandemia pod tym względem przypomina nieco bitwę: żołnierze potrzebują jasnych poleceń, a nie dywagacji o brakach w zaopatrzeniu. Rzecz w tym, że nauka nie zawsze jest w stanie takich odpowiedzi udzielić. A dokładne zbadanie ukrytych w każdym z tych pytań zagadnień wiąże się z zupełnie innym zestawem trudności. Każde „nie wiemy” lub „nie jesteśmy pewni” ma inną przyczynę. To wydaje się oczywiste, ale w chaosie bitwy nie zawsze takie jest.

Czasem trudność polega na tym, że nie jesteśmy w stanie wszędzie zajrzeć – np. do wnętrza komórki. Czasem w odpowiedzi na pytanie stawianych jest kilka hipotez, co tylko komplikuje sytuację – tak jest np. w przypadku relacji dzieci z koronawirusem. Czasem nie sposób zaprojektować odpowiedni eksperyment, bo kontrola nad warunkami jego przeprowadzenia byłaby bardzo trudna – więc nie wiemy, jak wygląda cyrkulacja wirusa w dużych pomieszczeniach. Czasem wymagane badanie byłoby wręcz nieetyczne, bo – jak tłumaczył jeden z lekarzy zakaźników – nie można testować spadochronów, dając połowie uczestników testu atrapy. Nieświadomość tych ograniczeń sprawiła, że podczas pandemii dialog społeczeństwa z nauką przypomina rozmowę przełożonego z podwładnym. Szef pyta, czy coś już jest gotowe, a słyszy, że jeszcze nie; kiedy domaga się konkretu („kiedy będzie?”), pojawia się litania trudności. A to szefa nie interesuje, on chce gotowych rozwiązań.

Doktor hab. Barbara Pabjan z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego przekonuje, że kryzys wywołany pandemią spowodował, że oczy wszystkich zwróciły się na naukowców. Nagle – wyciągnięci prosto z laboratorium albo z uniwersyteckich sal wykładowych – zagościli na ekranach telewizorów, nie mając wiele wspólnego z celebrytami (na krótko – niedawno znów pozwolono, by na temat szczepień publicznie wypowiadała się piosenkarka Edyta Górniak).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj