Rozmawiał: Artur Patrzylas

AP: Czym jest prokrastynacja?

KM: Niektórzy badacze i laicy nie wierzą w istnienie zjawiska prokrastynacji. Twierdzą, że słowo prokrastynacja powinno zostać zastąpione słowem lenistwo.

Jest to tendencja do zwlekania z wykonaniem czegoś, co konieczne jest do zrobienia i osiągnięcia zamierzonego celu. To także rodzaj zachowania, któremu towarzyszy stopniowo narastająca niezdolność do podejmowania decyzji, działania i wykonywania zadań oraz rozliczania się z nich. Charakterystyczne jest przy tym odczuwanie lęku (przed niepowodzeniem lub oceną), poczucie niemożności sprostania zbyt wygórowanym wymaganiom oraz poczucie winy. Zachowania te powtarzają się, mają kompulsywny charakter i stają się patologiczne, więc zagrażają dobrostanowi człowieka. Aktywna prokrastynacja to natomiast działanie w ostatniej chwili, pod wpływem stresu, przy zwiększonej mobilizacji organizmu.

Jakimi cechami osobowości charakteryzują się osoby prokrastynujące?

Prokrastynacja jest mocno powiązana z takimi cechami jak ekstrawersja, ugodowość oraz otwartość na doświadczenia. Prokrastynatorzy nie są osobami sumiennymi, za to często charakteryzują się neurotycznością.

Czy zazwyczaj jesteśmy świadomi występowania tej przypadłości u siebie?

Tak. Na ogół tak. Przy czym prokrastynatorzy „sumiennie negatywni”, trochę z wygody, trochę z lenistwa, na ogół nie tylko nie mają problemu z przyznaniem się, ale wręcz czują chęć epatowania oraz chwalenia się swoją skłonnością do zwlekania lub działania w ostatniej chwili. Inaczej działają prokrastynatorzy neurotyczni: doskonale wiedzą co wzbudza w nich awersję i z jakimi zadaniami mają problemy. Podejmują się ich, żeby „pokonać siebie”. Im dalej od wykonania zadania, tym bardziej wierzą w to, że tym razem sobie poradzą. W wielu przypadkach na długo przed rozliczeniem mają je już wykonane. Resztę czasu mogą więc poświęcić na cyzelowanie, drobiazgowe poprawki. Jednak im bliżej terminu, w którym mają się rozliczyć (często z naprawdę dobrze wykonanej pracy), tym bardziej narasta w nich przekonanie, że nie dadzą rady, nie poradzą sobie. Zaczynają więc – często zupełnie nieświadomie – wymyślać różne uzasadnienia usprawiedliwiające konieczność uniknięcia sytuacji. Zaczynają chorować i szukają kłopotów pozwalających na uniknięcie awersyjnego działania. Ponoszą rzeczywiste i naprawdę olbrzymie koszty psychologiczne.

Czy można wskazać na zawody lub zadania, które są wyraźnie częściej niż inne odkładane? Które grupy zawodowe znajdują się w największej grupie ryzyka?

Z badania przeprowadzonego przez Corey’a Hammera i Josepha Ferrariego na pracownikach fizycznych i umysłowych wynika, że "białe kołnierzyki" zdecydowanie częściej prokrastynują. Dotyczy to głównie prokrastynacji behawioralnej, decyzyjnej i nieadaptacyjnej*.

David Graeber opublikował w 2018 roku książkę „Bullshit jobs”. Warto do niej sięgnąć, bo w zasadzie można się z niej pośrednio sporo dowiedzieć, co napędza lub wyzwala mechanizm zwlekania. To przede wszystkim bezsensowne prace, w których wymyślaniu przoduje współczesna gospodarka. Szuka ona na siłę uzasadnienia dla przetrzymywania ludzi w pracy, którzy mogliby sprawnie wykonać swoje obowiązki zdecydowanie szybciej i skupić się na przyjemnościach. Ale przyjemność czerpana z życia, które dzięki nowoczesnym technologiom może być proste, nie wiadomo dlaczego stała się passe. Pracujemy więc przepisując z komputera na papier, albo drukujemy stosy niepotrzebnych dokumentów, które potem segregujemy oraz wprowadzamy ciągle korekty. Trudno lubić taką pracę, więc często zostawia się ją na koniec dnia. Niewykonane awersyjne działania piętrzą się, co ostatecznie nas wykańcza.

Czy odkładanie działań na ostatnią chwilę zawsze jest dysfunkcją? Czasem pod presją czasu i w stresie działamy efektywniej, a praca bez odpowiedniego przygotowania prowadzi często do niezamierzonych efektów.

Tak. Nad „prokrastynacją aktywną lub adaptacyjną” również prowadzone są badania. Jednak wśród tradycjonalistów, szczególnie zaś wśród klinicystów, nazywanie takich tendencji wspólnym pojęciem prokrastynowania budzi sprzeciw.

Kim najczęściej są osoby cierpiące na tę przypadłość? Proszę naszkicować demograficzny profil. Czy między Polską a innymi przebadanymi krajami występują znaczące różnice pod tym względem?

"Do niedawna wydawało się, że ten profil jest dość stabilny, a 85-90 proc. prokrastynatorów to studenci. Jednak z badań, jakie prowadziłam w latach 2017-2019 wynika, że ten wiekowy próg się obniżył i równie często, jeśli nie częściej, zwlekają licealiści, szczególnie zaś uczniowie klas maturalnych – i to jest spora niespodzianka".

Być może skupienie rodziny na maturze jest znacznie większe niż samego zainteresowanego, dlatego rodzice często wyręczają go z codziennych obowiązków i akceptują postawę odwlekania, mając nadzieję, że w ten sposób młody człowiek więcej czasu poświęci na naukę.

Przeprowadziłam międzykulturowe badania na gimnazjalistach, licealistach i studentach, porównując młodych Polaków do młodzieży polonijnej (mieszkającej w Austrii) z drugiego pokolenia emigrantów lub takich, których rodzice wyemigrowali, gdy badani byli w wieku niemowlęcym. Skłonność do zwlekania osób mieszkających w Polsce była wyższa niż u austriackich Polonusów, szczególnie wśród studentów. Taki stan rzeczy może wynikać z faktu, iż polonijna młodzież wychowywana w Austrii ma inne doświadczenia z postrzeganiem roli pracy w życiu oraz z etyką pracy, zawierającą przekonanie, że należy wypełniać swoje zobowiązania w określonym czasie. Podobne efekty uzyskali badacze porównujący skłonności prokrastynacyjne młodych Niemców mieszkających w landach Niemiec Wschodnich w porównaniu do osób wychowywanych w "kapitalistycznej części" Republiki. Zatem to raczej kwestia postrzegania pracy, kultury pracy oraz wymagań wobec młodzieży.

Jak duża część populacji na świecie i w Polsce prokrastynuje?

Szacunki mówią, że 15-25 proc. populacji osób dorosłych i 85-90 proc. uczniów oraz studentów. W Polsce takie statystyki nie były prowadzone.

W ostatnich latach odnotowuje się znaczny wzrost osób mających problem z terminowym wywiązywaniem się z obowiązków. Z czego to wynika?

Już odpowiedziałam na to pytanie. Z nadmiaru bezsensownych zadań. Inną ważną, a może najważniejszą przyczyną, jest zła organizacja pracy. Zadania awersyjne powinno się wykonywać w pierwszej kolejności, żeby mieć je z głowy. Odwlekając sprawiamy, że mózg nieświadomie cały czas jest dręczony tym, że w końcu musimy zabrać się do wykonania niechcianych czynności. Tu skuteczne są treningi behawioralne. Większy problem jest z osobami neurotycznymi. W ich przypadku wycofywanie się lub zwlekanie to najczęściej efekt złych doświadczeń, niesprawiedliwych ocen, niedocenionego wysiłku oraz krytykanctwa zastępującego życzliwą krytykę, której celem jest przecież poprawa efektu pracy i unikanie błędów w przyszłości.

Pracownicy w biurowej dzielnicy Canary Wharf w Londynie / Bloomberg / Simon Dawson

Czy pandemia i zamknięcie ludzi w domach może nasilać tendencje prokrastynacyjne?

Moim zdaniem mechanizm prokrastynowania w różnych grupach wiekowych będziemy mogli poznać dopiero po pandemii. Z wieloma zjawiskami psychologicznymi jest tak, że nie są one zauważane w okresie, w którym zachodzą. Dopiero z perspektywy czasu stają się widoczne. Już dzisiaj wiem, że kolejne miesiące pracy zdalnej w nienormowanym trybie, łączenie pracy z domowymi obowiązkami – cały ten chaos i organizacyjne rozchwianie doprowadzą za kilka miesięcy do efektów, które teraz jedynie mgliście możemy sobie wyobrazić. Czy naprawdę wierzymy w to, że uczniowie i studenci (a prawdopodobnie też pracownicy wielu profesji wykonywanych online) przez cały czas trwania pracy siedzą przy komputerze z jednakową uważnością? Moi najodważniejsi studenci mówią wprost: teraz loguję się na zajęcia i mam czas wysprzątać dom.

"Czy po powrocie do normalności, po takim rozregulowaniu, będziemy w stanie wytrwać w realizowaniu zadań? Obawiam się że nie. Obawiam się, że prokrastynacja i jej psychologiczne następstwa „wybuchną” z pełną siłą".

Jakie są długoterminowe społeczne, zawodowe i psychologiczne skutki nieterminowego wywiązywania się ze zobowiązań?

Osoby, które prokrastynują, chronicznie nie są najlepszymi towarzyszami w pracy i w życiu. Nie można na nich polegać. Szkodzą innym, ale same też cierpią. Ostatecznie bilans prokrastynowania jest taki, że zaburza porządek społeczny i interakcje między ludźmi.

Czy jesteśmy w stanie oszacować, jakie koszty ponosi gospodarka i firmy na skutek prokrastynacji pracowników? W jakim stopniu zjawisko to wpływa na ogólną produktywność?

Tak, takie badania były prowadzone ˗ skutki tego zjawiska są ewidentne zarówno w skali mikro (gospodarstwa domowego), jak również makro. Nieregulowanie w terminie rachunków skutkuje odsetkami, wiec są to dodatkowe koszty. Zwlekanie z przeprowadzeniem badań profilaktycznych to ostatecznie również dodatkowe koszty – koszty leczenia są zawsze znacząco większe niż koszty badań profilaktycznych. Skala mikro wcześniej czy później przełoży się na skalę makro. Proszę wyobrazić sobie, jaki może być chaos wynikający z tego, ze wszyscy pracujący, bez względu na to, jaki zawód wykonują, zaczną zwlekać? Spóźniać się z terminowym wykonaniem pracy? Pani sprzątaczka odłoży na ostatnią chwilę sprzątanie, wiec zacznie sprzątać, gdy inni pracownicy zaczną zmiany, co w konsekwencji wszystkim utrudni działanie. Jeśli 20 studentów przyśle mi do sprawdzenia prace tuż przed upłynięciem deadline’u, to ja również nie wywiążę się w terminie z zadania. To z kolei opóźni prace w dziekanacie. I tak dalej…

Prokrastynacja wywołuje też ogromne straty dla firm. Z przeprowadzonych w 2013 roku przez Brendę Nguyen, Piers Steel oraz Josepha Ferrariego badań wynika, że osoby, które nie odczuwają satysfakcji z pracy, a realizowane zadania wzbudzają ich awersję, prowadzą do frustracji, niechęci i nudy, jedną czwartą czasu pracy poświęcają na działania, stanowiące różne formy zwlekania.

Czy prokrastynacja jest gdzieś na świecie objęta jakimiś formami terapii? Jeśli tak, to jaką formę przyjmują?

Tak. W wielu krajach, których gospodarka opiera się na rzeczywistym etosie pracy, ludzie mają świadomość, że prokrastynowanie jest problemem. Już podczas studiów wykładowcy zwracają uwagę na osoby z tego typu skłonnościami. I są one zachęcane do podjęcia terapii. W Polsce często stroimy sobie z tego żarty. Tyle, że zawsze łatwiej sobie poradzić z czymś, co dopiero kiełkuje, niż z czymś, co się solidnie zakorzeniło. Zmiana zawsze jest jednak możliwa.

Jak z tym walczyć? Co we własnym zakresie, poza profesjonalną terapią, może zrobić osoba, która zaobserwowała u siebie symptomy prokrastynacji?

Nasz mózg jest wyposażony w płaty czołowe. To one odpowiadają za zarządzanie naszym świadomym, celowym zachowaniem. Wszystko, co robimy to zachowania. Te zautomatyzowane czynności nie pojawiły się z dnia na dzień. Nauczyliśmy się ich. Kiedy uczymy się będąc dziećmi, nauka może być łatwiejsza. Osoba dorosła musi włożyć dodatkowy wysiłek. Zmiana zachowań jest możliwa i osiągalna. To jest trening prowadzący do zastąpienia nawyku "niewłaściwego" zachowaniem, nawykiem pożądanym.

Tajemnica tkwi też w ukierunkowaniu myślenia. Nie można skupiać się na tym czego nie robić, czyli nie można skupiać się na myśleniu o tym, żeby nie prokrastynować. Nasz wysiłek powinien skierować się na działanie i realizowaniu zadań z wykorzystaniem przez miesiąc-dwa terminarza i notatek. Ja wiem, że jest to nudne. No ale przecież wykonywanie takich zadań to kilka godzin pracy. Ustalamy sobie, że przez 2-4 godziny realizujemy obowiązkowe zadania i robimy to „od – do”. Resztę czasu możemy poświęcić na przyjemności. Bo nareszcie nie tracimy całego dnia na myślenie o tym, jak nam się nie chce.

* Prokrastynacja decyzyjna oznacza brak umiejętności radzenia sobie z sytuacjami wymagającymi podejmowania decyzji; wydłużający się proces decyzyjny; nadmierne wahanie. Przyczyny tego typu zwlekania mogą być związane z poczuciem utraty kontroli nad własnym życiem lub poczuciem dyskomfortu w sytuacji konieczności wyboru jednej z wielu alternatyw.

Prokrastynacja behawioralna to ogólna tendencja do odkładania większości zadań z dnia na dzień lub odkładanie zadania w celu zachowania poczucia własnej wartości (to aspekt lękowy; lęk przed oceną, ośmieszeniem się). Źródłem tych zachowań może być lęk przed oceną, ekstremalny pesymizm lub chęć uniknięcia negatywnych konsekwencji, wynikających (w ocenie danej osoby) z weryfikowania osądu na temat własnych kompetencji. Mówiąc wprost, osoba taka ma niską samoocenę, cechuje ją brak wiary we własne kompetencje i takiej oceny spodziewa się ze strony innych, wręcz zakłada, że jej działania zostaną ocenione negatywnie. To jest często spotykany styl reagowania u osób skrajnie perfekcjonistycznych.

Prokrastynacja unikowa oznacza podejmowanie działań alternatywnych wobec tych, które należy wykonać w danej chwili, a z którymi dana osoba nie potrafi sobie poradzić (czyli na przykład w momencie, gdy mam wypełniać raporty podatkowe, zasiąść do nauki czy wykonać jakiekolwiek zadanie awersyjne, zauważam, że niesprzątane od kilku tygodni mieszkanie wymaga natychmiastowego wysprzątania z myciem okien, ścian i podłóg włącznie. Po takiej pracy czuję się na tyle zmęczona, że doskonale to uzasadnia, iż zadanie konieczne wymaga odłożenia co najmniej na następny dzień).