Wirtualna rzeczywistość w szkole. Kaprys, czy już realna potrzeba?

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
16 października 2022, 14:20
Gogle VR
<p>Gogle VR</p>/ShutterStock
Technologia może pomóc uczniom zrozumieć trudne przedmioty, ale niewłaściwie używana będzie zagrażać ich prywatności. Jesteśmy na to gotowi?

Kiedy na lekcji chemii prowadzonej przez Magdalenę Wiśniewską potrzebne jest doświadczenie, wybrany przez nią uczeń wychodzi na środek klasy. Zakłada gogle VR, bierze w ręce kontrolery i krok po kroku wykonuje niezbędne czynności – podnosi wirtualne kolby, otwiera fiolki z substancjami, miesza, włącza palnik. On widzi laboratorium w goglach, pozostała część klasy – na ekranie. – Uczeń musi śledzić, co się po kolei dzieje: jaka jest barwa płomienia, jak zmieniają się parametry substancji. Wszystko to potem kontrolowane jest za pomocą testu rozwiązywanego w wirtualnej rzeczywistości. Kiedy uczeń go przejdzie, pokazują nam się równania reakcji – relacjonuje.

Choć technologia zagościła u niej w sali ledwie półtora miesiąca temu, dziś nauczycielka przyznaje, że nie wyobraża sobie już powrotu do dawnego szkolnego laboratorium. – Mamy do dyspozycji ponad 50 wirtualnych doświadczeń, czyli te, które znajdują się w wymaganiach podstawy programowej. Dla mnie to duża wygoda: oszczędzam czas, bo nie muszę już ani przygotowywać doświadczeń, ani po nich sprzątać. Wystarczy, że wybiorę symulację odpowiedniej reakcji w systemie i wszystko jest już gotowe. Zaletą jest stuprocentowe bezpieczeństwo ucznia. Nie muszę już się obawiać, że na przykład obleje się żrącą substancją – opowiada Wiśniewska.

Wirtualne laboratorium nazywa się Empiriusz i zostało przygotowane przez wydawnictwo Nowa Era z użyciem sprzętu HTC. Zestaw z goglami VR, komputerem i tablicą multimedialną kosztuje około 50 tys. zł. To mniej więcej tyle, ile trzeba by wydać na wyposażenie szkolnego laboratorium w realnym świecie. Na sprzęt komputerowy łatwiej dziś jednak dostać dofinansowanie – Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Pionkach, gdzie pracuje Wiśniewska, otrzymało zestaw od władz powiatu. Te z kolei pozyskały pieniądze w ramach Polskiego Ładu. Pieniędzy na cyfryzację nie szczędzi też resort edukacji. W latach 2017–2019 przeznaczył na dofinansowanie nowinek technicznych w szkołach 279 mln zł. Do 2024 r. ma dołożyć kolejne 290 mln zł.

Szkoły kupują w ramach dofinansowań nowe komputery, zestawy do telekonferencji, programy rozwijające umiejętności uczniów. A gdyby ktoś nie miał pomysłu, czego potrzebuje, z pomocą przyjdą mu firmy, które wyspecjalizowały się w wydawaniu ministerialnych pieniędzy. Nie tylko sprzedadzą sprzęt w cenie precyzyjnie dopasowanej do maksymalnej kwoty, którą szkoła może pozyskać z resortu, lecz zajmą się też formalnościami – przygotują wniosek, będą pilotować zakup.

Tablet na każdej ławce był hasłem jeszcze ekipy Donalda Tuska. Kolejne cyfryzacyjne pomysły wyrastały jak grzyby po deszczu: a to program „Cyfrowa szkoła” (inwestycje w sprzęt), a to e-podręczniki (platforma z materiałami do nauki), a to nauka programowania od najmłodszych lat. Słowem, lata pracy i setki wydanych milionów złotych, które – kiedy przyszło co do czego i dzieci trzeba było uczyć zdalnie – delikatnie mówiąc, nie przyniosły spektakularnych efektów.

Nastolatkowie uzależnieni…

Cyfryzacja szkół to zresztą idealny przykład paradoksu Solowa. Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii zauważył dużą rozbieżność między inwestycjami w technologię a wynikami produkcji. W roku 1987 skonstatował: „era komputerów nastała wszędzie z wyjątkiem statystyk produktywności”. Dziś można by powiedzieć: „…i wyników uczniów”. Badania PISA pokazują, że ci, którzy nie korzystają z nowych technologii, rozwiązują testy umiejętności nieco gorzej niż ci, którzy robią to regularnie, za to młodzież przesadzająca z czasem spędzonym przy komputerze lub smartfonie osiąga wyraźnie niższe wyniki. A takich uczniów z roku na rok przybywa.

Według raportu NASK, instytutu badawczego zajmującego się rozwojem telekomunikacji w Polsce, przeciętny nastolatek na wpatrywanie się w ekran przeznacza dziennie prawie 5 godzin ze swojego czasu wolnego w tygodniu. W weekendy już ponad sześć godzin. Co trzeci nastolatek przejawia symptomy uzależnienia – delikatniej nazywanego problematycznym użytkowaniem internetu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj